Autopromocja

Jakie są granice korzystania z dowodów zdobytych przy okazji

prawo2
prawo2ShutterStock
28 czerwca 2018

Już dziś Sąd Najwyższy ma wydać kluczową uchwałę, która może zawęzić swobodę inwigilacyjną służb. Siedmioosobowy skład zadecyduje bowiem, gdzie leżą granice wykorzystania materiałów z podsłuchów jako dowodów w procesie karnym.

Pytanie to zrodziło się w konsekwencji nowelizacji kodeksu postępowania karnego z 2016 r. (Dz.U. z 2016 r. poz. 437), która odwróciła reformę kontradyktoryjną. Wówczas wprowadzono przepis dający prokuratorom zielone światło do stawiania zarzutów m.in. na podstawie dowodów uzyskanych przez przypadek w toku kontroli operacyjnej (art. 168a k.p.k.). „Przez przypadek” oznacza sytuacje, kiedy w trakcie prowadzenia inwigilacji służby zdobyły informacje świadczące o popełnieniu przestępstwa przez inną osobę niż ta, której podsłuchiwanie zarządziła prokuratura. Może też chodzić o przypadki, kiedy okazuje się, że legalnie monitorowany delikwent mógł popełnić inne przestępstwo niż to, na które policja pierwotnie zbierała dowody (i wskazała je we wniosku o zarządzenie kontroli operacyjnej). Zdobyty w tej sposób materiał może być wykorzystany w procesie, pod warunkiem że chodzi o czyn z gatunku tych groźniejszych. Znowelizowany kodeks procedury karnej mówi wyraźnie, że musi to być przestępstwo ścigane z urzędu bądź przestępstwo skarbowe.

Problem w tym, że ten katalog nie pokrywa się z listą przestępstw, do wykrywania których w ogóle można stosować metody podsłuchowe (znajduje się ona w przepisach o policji i innych służbach). Ta druga jest bowiem węższa. I tak np. o ile kradzież z włamaniem należy do przestępstw ściganych z urzędu, o tyle nie jest to na tyle niebezpieczny proceder, aby dowody na jego popełnienie można było zbierać za pomocą inwigilacji. Stoi za tym założenie, że daleko idąca ingerencja w prywatność osoby podejrzewanej o występek musi być środkiem proporcjonalnym do kalibru czynu.

Wątek legalności wykorzystania w procesie materiałów z podsłuchów zdobytych „przy okazji” pojawił się w jednej ze spraw, która trafiła do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Chodziło o proces dwóch osób skazanych m.in. za udział w gangu i kradzieże samochodów z włamaniem. W celu zebrania obciążających ich dowodów założono podsłuchy oraz pozyskano billingi i dane z GPS. Poznański sąd miał wątpliwości, czy kradzież z włamaniem można zgodnie z prawem udowodnić na podstawie materiałów z inwigilacji, więc skierował pytanie prawne do SN. Ten zajął się sprawą już w marcu, ale ostatecznie uznał ją za na tyle poważną i precedensową, że powinien ją zbadać skład 7-osobowy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png