Sprawdziliśmy, jak nowa ordynacja do Parlamentu Europejskiego, której projekt przedstawili posłowie PiS – wpłynie na wyniki wyborów, które odbyły się w 2014 r. Autorzy pomysłu twierdzą, że jej celem jest uproszczenie regulacji. Główna zmiana polega na tym, że w każdym z 13 okręgów wyborczych, na jakie w tej elekcji podzielona jest Polska, wybieranych będzie przynajmniej trzech posłów.
Warunki wynikające z projektu nowej ordynacji przełożyliśmy na ostatnie wybory, które odbyły się w 2014 r. Najpierw porównaliśmy, ile wówczas mandatów do podziału było w poszczególnych okręgach oraz ile mandatów wynika z nowej ordynacji (na podstawie normy przedstawicielskiej i z zachowaniem reguły, że w okręgu nie może być mniej niż trzy mandaty). Potem na oba warianty nałożyliśmy wyniki procentowe, jakie poszczególne partie uzyskały w 2014 r. Po przeliczeniu zdobytych mandatów metodą d’Hondta widać, jak zmiany zaproponowane przez PiS mogą wpłynąć na wyborcze sukcesy i porażki.
O ile według dotychczasowej ordynacji PiS i PO podzieliły się ok. 75 proc. mandatów (z puli 51), o tyle zgodnie z nową – już ponad 90 proc. Przy czym PiS zyskałby 5 mandatów, a Platforma – 3. Najbardziej stratne byłyby mniejsze ugrupowania takie jak PSL (utrata 3 mandatów) czy SLD (strata 2 mandatów).