Resort środowiska analizuje już przepisy pod tym kątem. Eksperci obawiają się powtórki z lex Szyszko.
– Zwyczaj obsadzania pobocza dróg drzewami przy obecnym natężeniu ruchu wydaje się przeżytkiem – pisze poseł PiS Marcin Horała w piśmie przesłanym do resortu infrastruktury. Z podobnymi argumentami do tego resortu zwrócili się jego partyjni koledzy Jerzy Gosiewski i Adam Ołdakowski. – Przepisy, które uniemożliwiają wycięcie drzew przydrożnych przed modernizacją czy przebudową dróg, są bezzasadne. Należy je zmienić. Wskazane byłoby podjąć szerokie działania, odpowiednio uzasadniając i odpierając bezzasadne ataki pseudoekologów, w celu doprowadzenia do zmiany prawa tak, by już nigdy nie trzeba było pozostawiać drzew przydrożnych z usuniętymi korzeniami – wnioskują posłowie partii rządzącej.
Wygląda na to, że ta rosnąca presja polityków partii rządzącej zaczyna odnosić skutek. Z naszych ustaleń wynika, że sprawą zajęło się Ministerstwo Środowiska kierowane przez Henryka Kowalczyka. – Prowadzone są prace dotyczące możliwości wprowadzenia zmian legislacyjnych dotyczących usuwania drzew i krzewów, które zagrażają infrastrukturze drogowej. Projekt nowelizacji jest jeszcze przed uzgodnieniami międzyresortowymi – potwierdza zespół komunikacji medialnej MŚ. Na razie resort nie chce zdradzić nic więcej. – W tej chwili trudno powiedzieć, jaki kształt będą miały ostatecznie przepisy, ponieważ cały czas są przedmiotem pracy. Jest też za wcześnie, aby móc powiedzieć, kiedy wejdą w życie – ucina resort.