Nie I prezes Sądu Najwyższego, a prezes Trybunału Konstytucyjnego zwoła pierwsze posiedzenie wybranej przez Sejm KRS. Taki jest główny cel projektu nowelizacji, który wczoraj trafił do laski marszałkowskiej.
KRS nie ma przewodniczącego od 5 marca br. Wówczas to z funkcji tej zrezygnowała prof. Małgorzata Gersdorf, która w ten sposób chciała podkreślić, że nie zgadza się z nowym sposobem wyboru sędziów do rady. Ten został dokonany przez Sejm dzień później, bo 6 marca. Do dziś jednak KRS w nowym składzie nie zdołała się zebrać. A wszystko przez przepisy, które decyzję o zwołaniu posiedzenia tego organu, w sytuacji gdy nie ma przewodniczącego, pozostawiają w rękach I prezesa Sądu Najwyższego. Tymczasem funkcję tę pełni nie kto inny jak właśnie prof. Gersdorf. Istniało więc potencjalne niebezpieczeństwo, że I prezes SN wykorzysta to uprawnienie do blokowania rozpoczęcia prac nowej rady.
To się nie spodobało rządzącym. Najpierw o zwołanie posiedzenia apelował do Małgorzaty Gersdorf Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości. Ta jednak milczała, więc postanowiono rozwiązać ten pat w inny sposób. W tym celu grupa posłów PiS w ekspresowym tempie przygotowała projekt nowelizacji ustawy o KRS, wczoraj trafił on do laski marszałkowskiej. Zakłada, że posiedzenie rady po zwolnieniu stanowiska przewodniczącego zwołuje już nie I prezes SN, a prezes TK (obecnie funkcję tę pełni Julia Przyłębska). On również będzie wskazywał członka KRS (spośród sędziów), który takiemu posiedzeniu będzie przewodniczyć. Autorzy zmian nawet nie kryją swoich motywacji i w uzasadnieniu projektu piszą wprost: „celem projektowanej regulacji jest wprowadzenie skutecznych instrumentów umożliwiających (...) szybkie zwołanie posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa i wybór Przewodniczącego”.
Reklama
- Prawo od zawsze bywa wykorzystywane instrumentalnie, ale to, co robi obecna partia rządząca, nawet trudno jest komentować – ocenia dr Ryszard Balicki, konstytucjonalista z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Z kolei Sławomir Pałka, sędzia, były członek KRS, zauważa, że nie znajduje żadnego racjonalnego powodu do przeprowadzania tego typu zmian.

Reklama
- Ostatnie posiedzenie KRS odbyło się zaledwie dwa tygodnie temu. Nie ma żadnych pilnych bieżących spraw, którymi rada musiałaby się zająć „od ręki” – przekonuje. Przypomina, że na skutek decyzji ministra sprawiedliwości, który przez ostatnie dwa lata blokował etaty w sądach, rada ostatnimi czasy nie zajmuje się nawet konkursami sędziowskimi.
- Poza tym prof. Gersdorf nigdy nawet nie sugerowała, że ma zamiar nie zwoływać posiedzenia rady, po to aby blokować rozpoczęcie jej prac. To wszystko to były jedynie spekulacje, a przepisy nie nakładają na I prezesa w tym względzie żadnych sztywnych terminów – mówi sędzia Pałka.
Żadnego racjonalnego powodu dla przeprowadzenia zmian, jakich chcą posłowie PiS, nie widzi również dr Balicki.
- To jedynie dowód na to, że rządzący chcą mieć pod kontrolą absolutnie każdą instytucję – stwierdza konstytucjonalista.
Projekt ma jednak i drugie dno. Zdaniem ekspertów pokazuje on, jak wiele Trybunał Konstytucyjny utracił ze swojej niezawisłości.
- Rządzący dobrze wiedzą, że mogą wykorzystywać sąd konstytucyjny, aby prowadzić swoje rozgrywki. Mają świadomość, że mogą liczyć na prezesa trybunału, że ten nie zrobi niczego, co byłoby niezgodne z ich wolą – kwituje sędzia Pałka.
Nowe zasady zwoływania posiedzenia KRS mają zacząć obowiązywać już dzień po dniu ich wejścia w życie. Kiedy zostaną uchwalone, nie wiadomo. Obecnie trwa jednak posiedzenie Sejmu, które zakończy się dopiero w piątek. A obecni posłowie już nieraz udowodnili, że - gdy wymaga tego dobro partii rządzącej - potrafią pracować bez wytchnienia dzień i noc.