Opozycja zapowiada zaskarżenie nowych przepisów i utworzenie ruchu obrony wyborów. Samorządowcy też nie składają broni i będą prosić Andrzeja Dudę, żeby skierował pytania do Trybunału Konstytucyjnego.
Andrzej Duda nie zastanawiał się zbyt długo nad ostateczną decyzją, bo ponoć ustawa trafiła na jego biurko 11 stycznia. Jeszcze wczoraj z prezydentem spotkali się przedstawiciele PSL, by namawiać go do zawetowania nowych przepisów. Dowiedzieli się jednak, że prezydent podpis już złożył.
Jak tłumaczył wczoraj prezydencki minister Paweł Mucha, kluczową sprawą dla głowy państwa było zachowanie możliwości głosowania korespondencyjnego dla osób niepełnosprawnych. Na pewnym etapie prac parlamentarnych politycy PiS chcieli ją zlikwidować, jednak ostatecznie zmienili zdanie, m.in. wskutek nacisków opozycji i Pałacu Prezydenckiego.
Reklama
Jak twierdzą nasze źródła, jeszcze niedawno prezydent miał podzielać wątpliwości szefa Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) Wojciecha Hermelińskiego odnośnie do niejasnej definicji znaku „x”, stawianego na karcie do głosowania. W myśl nowych przepisów znak ten będzie rozumiany jako co najmniej dwie przecinające się linie, co zdaniem PKW może rodzić wątpliwości przy liczeniu głosów.
Politycy PiS nie kryli wczoraj zadowolenia z decyzji głowy państwa. – Do wyborów mamy 10 miesięcy i to ostatni możliwy moment na spokojne wejście tych przepisów w życie – stwierdził w rozmowie z dziennikarzami senator PiS Jan Maria Jackowski.

Reklama
Przedstawiciele PKW nie chcieli wczoraj sprawy komentować. – Czekamy na oficjalny komunikat ze strony Pałacu Prezydenckiego. W środę o 11.30 jest posiedzenie PKW i niewykluczone, że sędziowie odniosą się do sytuacji – powiedziała Anna Godzwon z biura prasowego PKW.
Zachwytów z ich strony nie należy się jednak spodziewać. W artykule, napisanym niedawno specjalnie dla DGP, sędzia Hermeliński wskazywał na niekonstytucyjność nowych przepisów. Nasze źródła zbliżone do PKW twierdzą, że w skrajnym przypadku może dojść nawet do rezygnacji całego składu sędziowskiego, jako formy protestu wobec nowego kodeksu. – Czystki personalne w Krajowym Biurze Wyborczym i zwiększenie wpływu polityków na działalność PKW traktowane są jako wyraz braku zaufania do tych instytucji – słyszymy w PKW.
Co w obecnej sytuacji zamierza opozycja? – Złożymy skargę do TK wraz z wnioskiem, by w składzie orzekającym nie znaleźli się sędziowie dublerzy – deklaruje Piotr Zgorzelski, poseł PSL. Co skarżyć będą ludowcy? To wywnioskować można z pisma, które skierowali do prezydenta tuż przed wczorajszym spotkaniem w pałacu. Wskazują w nim m.in. na upolitycznienie organów wyborczych (7 członków PKW wybieranych przez Sejm) czy to, że kandydatów na szefa Krajowego Biura Wyborczego przedstawi szef MSWiA. – Akurat dzisiaj urząd ministra spraw wewnętrznych sprawuje wiceprezes partii rządzącej (Joachim Brudziński – red.). Jakie zaufanie do uczciwości wyborów mogą mieć w takiej sytuacji Polacy – dopytują ludowcy w piśmie do Andrzeja Dudy.
Platforma Obywatelska nie zamierza iść do trybunału. – Zostawiamy to PSL – stwierdził poseł Andrzej Halicki. Zamiast tego partia chce postawić na działania miękkie – nagłaśniać ułomności nowych przepisów i sposób ich uchwalenia czy odwołać się do autorytetów prawniczych. Przyspieszyć mają też sprawy związane z powołaniem do życia obywatelskiego ruchu obrony wyborów. – Będziemy mieli zupełnie nową sytuację w Polsce, dużo sił trzeba będzie włożyć w kampanię profrekwencyjną i wyjaśniającą wyborcom, jak zabezpieczyć się przed fałszerstwami. Trzeba zbudować ruch obrony wyborów, a to wymaga rzeszy chętnych, pochodzących z różnych środowisk – dodał Andrzej Halicki w rozmowie z DGP.
Samorządowcy najbardziej zaniepokojeni są wprowadzaniem zasady dwukadencyjności (dwa razy po pięć lat) dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. – Dla nas bierne prawo wyborcze jest konstytucyjnie zagwarantowane, w związku z czym jego ograniczenie wymaga zmiany w ustawie zasadniczej, a nie w drodze zwykłej ustawy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nawet w doktrynie jest rozbieżność, dlatego będziemy jeszcze zwracać się do prezydenta, by w ramach kontroli następczej skierował pytanie w tej sprawie do TK – powiedział nam Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich, podkreślając, że wskutek nacisków na parlamentarzystów udało się wyrugować z ustawy inne kontrowersyjne zapisy.