Odegrał rolę w sporze o Trybunał Konstytucyjny, pracował z wszystkimi ekipami rządzącymi od lat 90. Prof. Bogusław Banaszak zmarł 10 stycznia 2018 r.
Należał do najbardziej znanych, a w ostatnim czasie także rozchwytywanych konstytucjonalistów w Polsce. Jego ekspercka aktywność najmocniej zaznaczyła się w trakcie kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego. To właśnie prof. Banaszak był autorem jednej z opinii prawnych, która przesądzała o tym, że sędziowie TK wybrani przez koalicję PO-PSL nie mają prawa orzekać bez złożenia ślubowania przed prezydentem. Przekonywał też, że już sam ich wybór był wadliwy, gdyż naruszał zasadę autonomii parlamentu. W swojej kolejnej ekspertyzie na zlecenie marszałka Sejmu dostarczył partii rządzącej argumentów za tym, że TK powinien orzekać o konstytucyjności tzw. ustawy naprawczej na podstawie tejże ustawy (a więc w składzie 13-osobowym i według kolejności wpływu). Politycy Prawa i Sprawiedliwości wyciągnęli stąd wniosek, że wyrok trybunału z 9 marca 2016 r. (do dziś nieopublikowany) to tylko luźny komunikat bez żadnej mocy wiążącej.
Za swoje opinie prawne dotyczące sporu o TK został doceniony przez rządzących kolejnymi tytułami. W kwietniu 2016 r. resort spraw zagranicznych mianował go na nowego członka Komisji Weneckiej w miejsce Hanny Suchockiej. W tym samym miesiącu dołączył do składu Rady Legislacyjnej przy premierze (wcześniej, w latach 2006–2010, był jej przewodniczącym). Nieco wcześniej marszałek Sejmu Marek Kuchciński zaprosił go do zespołu ekspertów, którzy mieli wypracować propozycje rozwiązania konfliktu związanego z TK (w praktyce rola tego gremium okazała się czysto fasadowa). W styczniu 2017 r. większość sejmowa wybrała go na nowego członka Trybunału Stanu (jego kandydaturę zaproponowali posłowie PiS), a w kolejnym miesiącu zasilił radę nadzorczą PZU.
Reklama
Z parlamentarnymi służbami legislacyjnymi współpracował od początku lat 90. Sporządził kilkadziesiąt opinii prawnych dla najwyższych organów władzy państwowej – nie tylko za rządów PiS, lecz także Platformy Obywatelskiej i SLD. Zresztą to posłowie PO w 2010 r. wysunęli jego kandydaturę na zwalniające się stanowisko w trybunale. Kiedy jednak nagłośniowo jego sprawę o plagiat, klub wycofał swoje poparcie i profesor sam zrezygnował z ubiegania się o urząd. Pełnił też funkcję doradcy rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego. Jego konserwatywne poglądy dały o sobie znać m.in. w krytyce projektu ustawy o równym traktowaniu oraz propozycji przystąpienia Polski do unijnej Karty Praw Podstawowych.
Po jego usługi eksperckie sięgał też sektor prywatny. W ostatnim czasie profesor najbliżej współpracował z jedną z organizacji branżowych lobbujących na rzecz dużych sieci farmaceutycznych. W jej imieniu przekonywał, że ustawa „apteka dla aptekarza” jest niekonstytucyjna, gdyż narusza swobodę działalności gospodarczej oraz bezprawnie ingeruje w prawo własności (jak się później okazało – nieskutecznie, bo prezydent ustawę podpisał).
Równolegle do działalności publicznej i konsultingu nieprzerwanie kontynuował ścieżkę akademicką. Większość kariery naukowej spędził na swoim macierzystym Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie przez kilkanaście lat kierował katedrą prawa konstytucyjnego. Zrezygnował kilka lat temu, aby objąć bardziej prestiżową funkcję dziekana tworzonego właśnie Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Zielonogórskiego. Pozostawił po sobie ponad 300 publikacji naukowych: od artykułów na temat prawa konstytucyjnego, administracyjnego i wyborczego, po analizy o prawie do informacji publicznej, ustawie deweloperskiej oraz prawie mniejszości narodowych do kultywowania własnej tożsamości kulinarnej. Dorobił się też pokaźnej kolekcji doktoratów honoris causa nadawanych m.in. przez uniwersytety rumuńskie (w Alba Julia i Piteşti), Uniwersytet w Peczu na Węgrzech oraz Kijowski Uniwersytet Prawa.