Osoba, której dobra osobiste naruszono, ma prawo domagać się przeprosin na stronie głównej serwisu internetowego, a nie tylko na podstronach, na których publikowano inkryminowane artykuły.
Reklama



Sprawa dotyczyła artykułów publikowanych w 2013 r. przez jeden z tabloidów na temat sexafery. Gazeta opisywała kulisy działalności ekskluzywnej agencji towarzyskiej, którą miała prowadzić córka znanego polskiego gitarzysty rockowego. Specjalizowała się ona w zapewnianiu usług seksualnych modelek, które wyjeżdżały do bogatych mężczyzn w różnych krajach. Według dziennika jedną z takich kobiet była celebrytka i piosenkarka Iwona W.
Większość artykułów na jej temat opublikowano nie w papierowym wydaniu, tylko na stronie internetowej gazety. W jednym z tytułów wprost nazwaną ją „luksusową prostytutką”. Kobieta pozwała wydawcę portalu żądając przeprosin i 40 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd nie miał wątpliwości, że naruszono jej dobra osobiste. Nakazał publikację przeprosin na głównej stronie portalu i utrzymywanie ich przez siedem dni, a także usunięcie spornych tytułów. Roszczenia finansowe oddalił.
W apelacji wydawca próbował przekonać sąd, że korzystał jedynie z wolności słowa, a piosenkarka jako osoba publiczna powinna liczyć się z zainteresowaniem ze strony mediów. Dodatkowo podnosił, że jeśli już przeprosiny miałyby się ukazać, to na podstronie, na której publikowano wspomniane artykuły, a nie na stronie głównej. Nakaz usunięcia spornych tytułów określił jako sprzeczny z interesem publicznym.
Żaden z tych argumentów nie przekonał sądu.
„Nie sposób znaleźć interesu publicznego, który przemawiałby za utrzymywaniem w nieskończoność w przestrzeni dostępnej dla nieograniczonej liczby użytkowników sformułowań sugerujących, że powódka była prostytutką” – odniósł się do ostatniego z zarzutów Sąd Apelacyjny w Warszawie.
Za słuszne uznał również opublikowanie przeprosin na głównej stronie portalu, a nie w środku serwisu.
„Nie budzi wątpliwości, znając układ strony pozwanej spółki, że o ile poszczególne artykuły znajdują się na podstronach, o tyle ich tytuły co do zasady są widoczne na głównej stronie. Zatem skoro bezprawne naruszenie dóbr osobistych powódki nastąpiło w wyniku sformułowania tytułów, celowe jest zamieszczenie przeprosin na tej samej stronie. Skoro zaś tytuły są dostępne dla odbiorców internetu nieustająco od 2013 r., siedmiodniowy okres, w którym dostępne będzie oświadczenie, nie jest bynajmniej zbyt długi dla usunięcia skutków naruszeń trwających od ponad czterech lat” – można przeczytać w uzasadnieniu wyroku.
Sąd zgodził się z wydawcą, że należy chronić wolność wypowiedzi, ze względu na ważny interes społeczny.
„Nie sposób jednak odnosić tego wprost do publikowania informacji z życia prywatnego osoby medialnej, jaką jest celebrytka, niepełniąca funkcji publicznych. W przypadku takich osób żaden interes społeczny nie uzasadnia podawania do publicznej wiadomości sugestii – nieudowodnionych, a więc słusznie uznanych przez Sąd Okręgowy za nieprawdziwe – o ich życiu intymnym” – podkreślił.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 10 października 2017 r., sygn. akt I ACa 1050/16. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia