Autopromocja

Dobrowolski: Pora doprecyzować granice integracji z UE

prawo
prawoShutterStock
21 grudnia 2017

W debacie konstytucyjnej zainicjowanej przez prezydenta Andrzeja Dudę nie sposób pominąć pytań o kształt regulacji europejskiej. Konstytucyjna klauzula integracyjna (art. 90) miała przede wszystkim umożliwić podjęcie decyzji akcesyjnej. Jej generalny i abstrakcyjnych charakter umożliwił także ratyfikację Traktatu lizbońskiego, jednak trudno uznać, że tworzy ona optymalne warunki dla funkcjonowania państwa w coraz bardziej integrującej się Europie. Istnieje więc potrzeba nowego ukształtowania tej problematyki.

Istotą procesów integracyjnych jest przekazywanie Unii Europejskiej kompetencji organów władzy państwowej na podstawie umów międzynarodowych. Stąd też Konstytucja RP wyróżnia umowy integracyjne (przekazujące kompetencje) oraz te „ograniczające wykonywanie kompetencji” (tzw. klasyczne umowy międzynarodowe). Kwalifikacja danej umowy do jednej z tych kategorii może rodzić kontrowersje (np. kazus tzw. Traktatu fiskalnego). Błędna kwalifikacja umowy międzynarodowej może z kolei prowadzić do „wyciekania” kompetencji państwa, tj. przekazywania ich w drodze ratyfikacji umowy międzynarodowej w „łatwiejszej” procedurze. Traktaty integracyjne ratyfikowane są bowiem za zgodą wyrażoną w referendum lub w ustawie przyjętej w obu izbach kwalifikowaną większością 2/3 głosów (art. 90), a klasyczne umowy międzynarodowe – na podstawie ustawy przyjętej zwykłą większością głosów (art. 89). Z tego powodu Konstytucja powinna doprecyzować kategorię traktatów integracyjnych (np. wskazać, iż na ich podstawie organizacja integracyjna nabywa uprawnienie do stanowienia aktów normatywnych bezpośrednio stosowanych w państwach członkowskich). Z tych samych powodów należy odejść od przyjętej przez TK każdorazowej oceny „przekazywania kompetencji” przez traktaty rewizyjne (K 33/12). Oznacza to bowiem, iż pierwotny traktat może zostać uznany za integracyjny (bo przekazuje kompetencje), a jego rewizja już nie. Lepszym, bo eliminującym możliwość „wyciekania kompetencji”, rozwiązaniem jest przyjęcie zasady, zgodnie z którą o procedurze ratyfikacyjnej traktatów rewizyjnych przesądza tryb ratyfikacji traktatu w pierwotnym brzmieniu (zob. M. Granat, M. Zubik, zdania odrębne do wyroku K 33/12).

Z  uwagi na coraz większą złożoność stosunków międzynarodowych proces „przekazywania kompetencji” nie musi ograniczać się w przyszłości do ściśle rozumianej Unii Europejskiej. Dlatego też należałoby odrzucić postulaty wprowadzenia do Konstytucji nazwy „Unia Europejska” i poprzestać na ogólnej kategorii „organizacja międzynarodowa”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png