Jeśli jeden spadkobierca złoży wniosek o potwierdzenie prawa do rekompensaty za mienie zabużańskie należące do jego przodków, to pozostali już nie muszą. Automatycznie stają się bowiem uczestnikami postępowania administracyjnego.
Wojewoda ma zaś obowiązek ustalić i poinformować wszystkich spadkobierców uprawnionych do uzyskania odszkodowania o tym, że sprawa jest w toku. Takie jest sedno wczorajszej uchwały NSA, która ostatecznie rozstrzyga spory co do tego, czy szansę na część rekompensaty mają także ci potomkowie repatriantów ze Wschodu, którzy nie złożyli odpowiedniego wniosku w terminie.
Zgodnie z ustawą o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP (tj. Dz.U. 2016 r. poz. 2042) wszystkim byłym właścicielom oraz ich spadkobiercom mającym polskie obywatelstwo przysługuje świadczenie finansowe w wysokości 20 proc. wartości dawnego mienia. Wniosek o potwierdzenie prawa do rekompensaty należało złożyć do właściwego wojewody do końca 2008 r. Urzędy i sądy administracyjne do tej pory różnie traktowały wnioski tych, którzy się spóźnili. W sprawie, na kanwie której zapadła uchwała NSA, wojewoda odmówił jednej ze spadkobierczyń potwierdzenia prawa do rekompensaty, stwierdzając, że wnioskodawca nie zmieścił się w ustawowym terminie. Wojewódzki sąd administracyjny uchylił tę decyzję, bo jego zdaniem wystarczyło, że jeden ze spadkobierców złoży wniosek do 31 grudnia 2008 r., aby wszyscy pozostali brali udział w postępowaniu administracyjnym.
Reklama
Z taką interpretacją nie zgodził się jednak minister Skarbu Państwa. W swojej skardze kasacyjnej przekonywał, że ustawa zabużańska miała umożliwić potomkom wysiedlonych dochodzić swoich roszczeń samodzielnie. Nie jest bowiem wykluczone, że ci, którzy złożyli wniosek w terminie, nie utrzymują już kontaktów z innymi spadkobiercami. Po niektórych w ogóle słuch zaginął, zwłaszcza gdy po wojnie wyemigrowali do Australii czy Argentyny. W ocenie skarżącego taka sytuacja stawia w ciężkiej sytuacji wnioskodawców, bo blokuje całe postępowanie.
Wbrew tym argumentom powiększony skład NSA uznał, że zainicjowanie sprawy przez jedną uprawnioną osobę ma również konsekwencje prawne dla pozostałych, nawet nieujawnionych sukcesorów. I zaznaczył, że prawo do rekompensaty ma charakter jednolity, a zatem niedopuszczalne jest różnicowanie sytuacji poszczególnych spadkobierców. Jak zaznaczył NSA, co prawda upływ czasu i rozproszenie geograficzne może utrudniać odnalezienie wszystkich potomków byłych właścicieli mienia zabużańskiego, ale nie usprawiedliwia to pominięcia ich roszczeń. – Organ administracji powinien z urzędu ustalić, komu przysługuje prawo strony oraz zadbać o to, aby każda z nich została zawiadomiona – podkreślił sędzia sprawozdawca Roman Ciąglewicz. – Osoba uprawiona powinna następnie wyrazić indywidualną wolę uczestnictwa w postępowaniu – dodał. W innym przypadku nie będzie mogła liczyć na swoją część odszkodowania.
ORZECZNICTWO
Uchwała NSA z 9 października 2017 r., sygn. akt. I OPS 3/17.