- W momencie popełnienia czynu obowiązywała ustawa o dozorze elektronicznym, zgodnie z którą była to jedna z form kary pozbawienia wolności. Natomiast w momencie orzekania przez sąd I instancji dozór elektroniczny był karą ograniczenia wolności - mówi Michał Laskowski sędzia, rzecznik prasowy Sądu Najwyższego.

Reklama



W ubiegłym tygodniu Sąd Najwyższy wystąpił w dość nietypowej dla siebie roli, sądu odwoławczego, i wydając wyrok w sprawie, którą przejął do swojego rozpoznania. Dotyczyła ona samouwolnienia się spod dozoru sprawowanego za pomocą elektronicznej bransolety. Pierwotnie, zanim SN przejął sprawę, miał tylko odpowiedzieć na przedstawione mu zagadnienie prawne dotyczące wykładni art. 242 par. 1 kodeksu karnego i możliwości jego stosowania do osób, które łamią zasady związane w wykonywaniem kary w SDE. Tego się jednak nie dowiedzieliśmy.
Już siódemkowy skład wyznaczony do podjęcia uchwały, decydując się na przejęcie sprawy przez SN, zwracał uwagę, że w przedmiotowej sprawie zostały pominięte przepisy intertemporalne. W momencie popełnienia czynu obowiązywała ustawa o dozorze elektronicznym, zgodnie z którą była to jedna z form kary pozbawienia wolności. Natomiast w momencie orzekania przez sąd I instancji dozór elektroniczny był karą ograniczenia wolności. Z tego powodu należało zgodnie z art. 4 k.k. zastosować przepisy względniejsze dla sprawcy. Sąd Najwyższy zdecydował więc tak samo jak sąd rejonowy o uniewinnieniu, choć powodem tego nie była wykładania art. 242 par. 1 k.k., lecz konieczność zastosowania art. 4 k.k.
Skoro przestępstwo z art. 242 par. 1 k.k. może popełnić osoba pozbawiona wolności, to nie można go popełnić, gdy SDE jest karą ograniczenia wolności. O dziwo, część mediów odebrała wyrok w ten sposób, jakoby SN przesądził, że samouwolnienie spod elektronicznej bransolety jest przestępstwem takim samym jak ucieczka z więzienia.
Na pewno takiej decyzji nie było. To był przedmiot pytania, na które nie odpowiedzieliśmy. SN odpowiada na zagadnienie, które musi być powiązane z realiami konkretnej sprawy. Jeżeli tego powiązania nie ma, wówczas nie mamy możliwości udzielenia odpowiedzi. W tej konfiguracji procesowej takich podstaw niestety nie było. Mówię niestety, ponieważ pytanie o to, jak należy traktować uwolnienie się spod SDE, jest sensowne i ważne. Zwłaszcza że przecież SDE było karą pozbawienia wolności w okresie pomiędzy 1 lipca 2015 r. a 15 kwietnia 2016 r. Dziś znów jest to jedna z form kary pozbawienia wolności, więc wykładania art. 242 par. 1 w kontekście wyswobodzenia się spod dozoru elektronicznego jest istotna.
Czy w takim razie na wykładnię SN trzeba czekać do momentu, gdy problem wyłoni się w jakiejś innej sprawie, w której sąd ponownie zapyta o to SN?
To jedna z możliwości. Takie pytanie może zadać też podmiot, który jest uprawniony do przedstawienia zagadnień abstrakcyjnych, niemających związku z konkretną sprawą. Oprócz I prezesa SN mogą to zrobić również rzecznik praw obywatelskich, prokurator generalny oraz, w zakresie swojej właściwości, Prokuratoria Generalna, rzecznik praw dziecka, przewodniczący Rady Dialogu Społecznego, Komisji Nadzoru Finansowego i rzecznik finansowy.