Państwo członkowskie nie może wprowadzać przepisów faworyzujących jednych uczestników rynku gier losowych online kosztem innych, przedstawiając jedynie ogólnikowe przyczyny takiej regulacji.
Jest to bowiem niezgodne z zasadami konieczności i proporcjonalności. Uznał tak Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie Unibet przeciwko węgierskiemu organowi podatkowemu.
Reklama

Reklama
Eksperci przed wydaniem wyroku przypuszczali, że uzasadnienie pozwoli na ocenę, czy zgodne z prawem unijnym są przepisy polskiej ustawy o grach hazardowych w brzmieniu nadanym ostatnią nowelizacją (Dz.U. z 2017 r. poz. 88). Sędziowie jednak zastrzegli, że ich rozważania dotyczą wyłącznie przepisów prawa węgierskiego. Przypomnijmy, spółka prawa maltańskiego Unibet ma zezwolenia na urządzanie gier losowych wydane przez organy władz publicznych różnych państw członkowskich. Firma oferowała gry losowe online także na terenie Węgier, jednak nie uzyskała krajowego zezwolenia na taką działalność. Z tego względu organy węgierskie wydały wobec niej decyzje administracyjne nakazujące zablokowanie dostępu do jej stron internetowych na terytorium Węgier.
Budapeszteński sąd nabrał jednak wątpliwości, czy przepisy krajowe są zgodne z prawem unijnym. Określają one, że aby mieć szansę na uzyskanie zezwolenia, trzeba prowadzić biznes nad Dunajem od co najmniej 10 lat. Tym samym podmioty zagraniczne, posługujące się licencjami wydanymi w innych państwach członkowskich, w praktyce zostały wykluczone z rynku. Trybunał uznał, że było to niezgodne z prawem.
Z polskiej perspektywy kluczowe jest zastrzeżenie sędziów, że chodzi tylko o przypadek „przepisów krajowych takich jak rozpatrywane w postępowaniu głównym”. Bez tego zapewne rodzimi przedsiębiorcy przekonywaliby, że stwierdzenie to odnosi się także do Polski.
Od 1 lipca 2017 r. nad Wisłą resort finansów będzie prowadził wykaz stron, za pośrednictwem których obstawianie zakładów wzajemnych i gier online jest niedozwolone. Trafią na niego witryny prowadzone przez podmioty, które nie mają polskiego zezwolenia. Już teraz na grę na automatach poza kasynami obowiązuje monopol państwowy powierzony Totalizatorowi Sportowemu.
Wielu prawników uważa, że jedyny cel polskiej regulacji to chęć zwiększenia dochodów budżetu państwa. Gdy polskie przepisy zostaną zaskarżone do TSUE (zapowiadali to niedawno przedsiębiorcy), kluczowa będzie właśnie ocena zamiaru ustawodawcy. Jeśli jest nim ochrona zdrowia – ograniczenia dla firm hazardowych są dopuszczalne. Jeżeli jednak sędziowie uznaliby, że chodziło wyłącznie o wpływy do budżetu, stanowiłoby to już złamanie swobód traktatowych i było niezgodne z prawem unijnym.
ORZECZNICTWO
Wyrok TSUE z 22 czerwca 2017 r., sygn. akt C-49/16