Ucieczka przed policyjnym radiowozem będzie traktowana o wiele surowiej. Dziś niezatrzymanie się do kontroli drogowej jest wykroczeniem, za które grozi 30 dni aresztu.
Reklama
Wojciech Pasieczny ekspert ds. bezpieczeństwa w ruchu drogowym, były policjant / Dziennik Gazeta Prawna
Od 1 czerwca kierowca, który zmusi policję do pościgu, popełni już nie wykroczenie, a przestępstwo zagrożone karą od 3 miesięcy pozbawienia wolności do 5 lat. Do tego w konsekwencji takiego czynu sąd będzie musiał zastosować środek karny w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres od roku do 15 lat.
Co istotne, nowe przestępstwo z art. 178b k.k. polega na niezatrzymaniu niezwłocznie pojazdu i kontynowaniu jazdy, pomimo dawania sygnałów dźwiękowych i świetlnych przez funkcjonariusza również będącego w ruchu. To oznacza, że niezatrzymanie się do kontroli drogowej, w sytuacji gdy policjant daje znaki lizakiem, będąc obok stojącego przy drodze radiowozu, nie będzie stanowiło przestępstwa. Nadal będzie to tylko wykroczenie.
Co więcej, w sytuacji gdy kierowca z jakichś powodów zignoruje stojącego przy drodze policjanta (sądząc na przykład, że ten daje znaki kierowcy jadącemu za nim) i zmusi w ten sposób tegoż policjanta do pościgu, również nie oznacza automatycznie, że popełni przestępstwo. Jeśli bowiem goniący go policjant włączy sygnały świetlne i dźwiękowe i kierowca, który uprzednio zignorował kontrolę, niezwłocznie się zatrzyma, to wówczas nie zostaną wypełnione przesłanki, o których mowa w art. 178b. W takim przypadku kierowca nadal będzie odpowiadał za wykroczenie.
Jeśli goniący go policjant będzie dawał sygnały do zatrzymania, a kierowca mimo to nie będzie na nie reagował, wówczas popełnia już przestępstwo, za które grodzić będzie nawet 5 lat więzienia.
Dotychczasowe przepisy dotyczące kar za niezastosowanie się do polecenia zatrzymania pojazdu wydanego przez uprawnionego do tego funkcjonariusza nie pozwalały na odpowiednie zróżnicowanie sankcji w zależności od zachowania sprawcy. Niezależnie od tego, czy kierowca, który nie zastosował się do polecenia zatrzymania, zrobił to natychmiast po rozpoczęciu za nim pościgu, czy też będzie uciekał przez wiele kilometrów, ciągle popełniał jedynie wykroczenie. Chyba że ścigany kierowca spowoduje wypadek (przestępstwo z art. 177 k.k.) albo narazi konkretną osobę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Udowodnienie, że kierowca spowodował realne zagrożenie dla zdrowia lub życia innych uczestników ruchu, nie zawsze jest łatwe, stąd też brak tych znamion w opisie czynu z art. 178b. Ustawodawca przyjął, że ucieczka przed policyjnym pościgiem powoduje potencjalne zagrożenie w ruchu drogowym, choćby pośrednie.
OPINIA
Ryzyko już nie będzie się opłacało
Wszędzie na świecie, jeśli ktoś nie zatrzymuje się do kontroli i ucieka przed policją, to jest traktowany jak przestępca. I takie zachowania karane są z całą surowością. Jeśli ktoś nie zatrzymuje się pomimo dawania mu wyraźnych sygnałów z jadącego za nim pojazdu, to przecież czyni to świadomie. Tu nie może być mowy o żadnej pomyłce. Uciekając przed pościgiem, taki kierowca chce uniknąć odpowiedzialności, jednocześnie sprawiając przy tym niejednokrotnie bardzo poważne zagrożenie na drodze. W pewnym momencie takie zachowania zaczęły się mnożyć, bo ludzie wiedzieli, że są bezkarni. Bo jeśli kara jest niewielka, to dlaczego by nie zaryzykować. Teraz, gdy będzie można trafić za to do więzienia nawet na pięć lat i stracić prawo jazdy na okres do 15 lat, to ryzyko już nie będzie się opłacało.