Sądy są zbyt pobłażliwe dla sprawców wypadków, których ofiara zmarła lub doznała ciężkich obrażeń – uznało Ministerstwo Sprawiedliwości. Od 1 czerwca to się zmieni.
Reklama
Liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych spowodowanych przez nietrzeźwych kierowców / Dziennik Gazeta Prawna
Maciej Wroński Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego / Dziennik Gazeta Prawna

Reklama
Pozwalają im na to zbyt łagodne i nieadekwatne do stopnia społecznej szkodliwości przepisy. Do tej pory dolna granica kary dla osoby, która w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego powoduje śmierć lub ciężki uszczerbek na zdrowiu, wynosi dziewięć miesięcy pozbawienia wolności. Tyle samo grozi trzeźwemu kierowcy, który spowoduje wypadek z takim skutkiem, ale zbiegnie z miejsca zdarzenia.
Dotychczas kierujący popełniający ww. przestępstwo mógł trafić na za kratki na okres od 9 miesięcy do 12 lat, ale jeśli sąd wymierzał niską karę – np. rok pozbawienia wolności, to mógł zawiesić na okres próby wykonanie tej kary.
Choć odsetek wyroków w zawieszeniu – dla pijanych lub odurzonych sprawców zdarzeń, w których inne osoby poniosły śmierć lub doznały ciężkich obrażeń – spada, to zdaniem resortu sprawiedliwości takich orzeczeń wciąż jest za dużo.
I tak w 2013 roku na 252 sprawy zapadły aż 93 wyroki w zawieszeniu, co stanowiło 36 proc. Rok później odsetek zawiasów dla pijanych lub odurzonych zabójców zmniejszył się do 25 proc. (38 na 151 wyroków), by w 2014 roku wynieść 22 proc. W 2016 roku odsetek wyroków w zawieszeniu znowu się zwiększył i wyniósł 29 proc. (w 37 z 128 wyroków zawieszono wykonanie kary).
Po zmianie przepisów liczba wyroków w zawieszeniu spadnie do zera. A to dlatego, że dolna granica kary zostanie podniesiona z 9 miesięcy do dwóch lat. Tymczasem zgodnie z art. 69 kodeksu karnego sąd może warunkowo zawiesić wykonanie kary pozbawienia wolności, ale tylko jeśli orzeczono ją w wymiarze nieprzekraczającym roku.
Reasumując, zgodnie z nowymi przepisami (art. 178 par. 1 k.k.) kierowca będący: w stanie nietrzeźwości, lub pod wpływem środka odurzającego, lub trzeźwy, który zbiegł z miejsca zdarzenia w przypadku spowodowania wypadku, którego skutkiem jest:
●śmierć,
●ciężki uszczerbek na zdrowiu
– podlega karze pozbawienia wolności nie niższej niż dwa lata.
Maksymalnie sąd może orzec karę pozbawienia wolności w wysokości 12 lat.
OPINIA
Bardziej odpłata niż prewencja
Cieszę się, że władza dostrzega problem niewłaściwego poziomu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wydaje mi się natomiast, że istnieje wiele innych bardziej skutecznych instrumentów niż ciągłe zaostrzanie kar. Zdaję sobie sprawę, że opinia publiczna popiera zaostrzenie odpowiedzialności wobec pijanych kierowców. Ja też w sposób bezwzględny potępiam siadanie za kierownicą nie tylko w stanie nietrzeźwości, ale nawet po spożyciu alkoholu, bo to są wszystko potencjalni mordercy.
Natomiast osoby, które mimo wszystko wsiadają za kółko w takim stanie, nie kalkulują sobie przecież, że w razie czego dostaną wyrok w zawieszeniu. Świadomość człowieka nietrzeźwego o zagrożeniu karą jest pomijana. Jeśli decyduje się na taki krok, to przecież nie dlatego, że dolna granica kary, którą w dodatku można zawiesić, jest stosunkowo niska. Przecież równie dobrze sąd może zastosować najwyższy wymiar kary. Tak więc jeśli już coś sprzyja jeździe po alkoholu, to jest to świadomość kierujących, że szanse na to, że zostaną skontrolowani przez policję, są niewielkie.
Zaostrzenie tej kary jest więc formą represji wobec sprawcy, natomiast w niewielkim stopniu będzie miało wpływ na prewencję. Przez jakiś czas, gdy wejściu w życie nowych przepisów będzie towarzyszyło zainteresowanie mediów, zaistnieje to w świadomości kierowców. Po pół roku mało kto o zaostrzonych karach będzie już pamiętał. A chciałbym, żeby prawo – szczególnie w odniesieniu do kierowców – pełniło bardziej prewencyjną rolę. By większy nacisk kładło na zapobieganie tego typu zdarzeniom niż wyciąganie konsekwencji. Bo co, jeśli się okaże, za dwa, trzy lata, że dzisiejsza dolna granica kary nie przyniesie oczekiwanych rezultatów i liczba wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców nie spadnie? Będziemy zwiększać dolny wymiar kary do czterech lat, a później sześciu czy ośmiu? To ślepa uliczka. W średniowieczu za kradzież obcinano ręce, a ludzie i tak kradli.
Ważne
O ciężkim uszczerbku na zdrowiu mówimy, kiedy w wyniku wypadku jego ofiara została pozbawiona wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia, innego ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej choroby realnie zagrażającej życiu, trwałej choroby psychicznej, całkowitej albo znacznej trwałej niezdolności do pracy w zawodzie lub trwałego, istotnego zeszpecenia lub zniekształcenia ciała.
Podstawa prawna:
art. 156 k.k.