Zakres umocowania prawnika powinien być oznaczony w taki sposób, aby jego określenie nie wymagało złożonych zabiegów interpretacyjnych.
Michał Paprocki - radca prawny / Dziennik Gazeta Prawna
Stan faktyczny
Reklama
Wspólnota mieszkaniowa nie chciała dalej współpracować z dotychczasowym zarządcą, czyli powodem w tej sprawie. Jego pełnomocniczka wniosła pozew o stwierdzenie nieważności uchwały wspólnoty w sprawie wyboru nowego zarządcy. Problem powstał, gdy sąd zapoznał się z załączonym do pozwu pełnomocnictwem. Z jego treści wynikało bowiem, że radczyni prawna została upoważniona „do działania w imieniu Zespołu (...) Sp. z o.o. Oddziału K. przed sądami powszechnymi wszystkich instancji oraz przed organami egzekucyjnymi, osobami prawnymi, fizycznymi i jednostkami organizacyjnymi w sprawach dotyczących wspólnot mieszkaniowych na podstawie zawartych ze wspólnotami umów o administrowanie ich nieruchomościami”. Sąd uznał, że załączony dokument nie jest pełnomocnictwem procesowym obejmującym umocowanie do działania w sprawie o stwierdzenie nieważności uchwały wspólnoty w sprawie wyboru nowego zarządcy. Wezwał więc pełnomocnika do przedłożenia właściwego umocowania. Pełnomocnik ponownie złożyła pełnomocnictwo już załączone do pozwu. Ponadto oświadczyła, że pełnomocnik powoda został umocowany do działania w sprawie w imieniu zarządcy wspólnych nieruchomości pozwanego, powód zaś reprezentuje pozwanego jako jego zarządca wspólnych nieruchomości. Ostatecznie koszaliński sąd zwrócił pozew. Wskazał, że ustawodawca nie przewidział szczególnych wymagań formalnych, jakim powinno czynić zadość określenie sprawy w treści pełnomocnictwa. Może ono zatem polegać na oznaczeniu stron i przedmiotu postępowania, na wskazaniu sygnatury akt lub na jakimkolwiek innym oznaczeniu, które pozwala zidentyfikować sprawę w techniczno-procesowym znaczeniu. Z pewnością jednak nie może ono budzić wątpliwości co do charakteru sprawy, której dotyczy. Sąd uznał, że dołączone do pozwu pełnomocnictwo nie jest upoważnieniem do występowania w imieniu powoda przeciwko wspólnocie w sprawie określonej w pozwie. Jest ona bowiem całkowicie odrębna od tych wymienionych w pełnomocnictwie, a skoro dodatkowo pełnomocnik wskazała, że jednocześnie zarządca ma reprezentować w tej sprawie także stronę pozwaną, co ewidentnie wyklucza się z uwagi na konflikt interesów, to nie może być ono uznane za właściwe.

Reklama
Pełnomocnik wniosła zażalenie. Wskazała, że sprawa o stwierdzenie nieważności uchwały dotyczy wspólnot mieszkaniowych na podstawie zawartych umów o administrowanie ich nieruchomościami, albowiem strony łączy umowa o zarządzanie nieruchomością. Gdyby powód nie zawarł takiej umowy z pozwanym, to nie łączyłby go z nim żaden stosunek prawny, a więc nie mógłby pozywać wspólnoty. Ponadto pełnomocnik powoda został umocowany do działania w jego imieniu ogólnym pełnomocnictwem. Zatem według radczyni sąd błędnie przyjął, że powód w tej sprawie reprezentuje pozwanego.
Uzasadnienie
Sąd apelacyjny oddalił zażalenie (postanowienie Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 28 kwietnia 2017 r., sygn. akt I ACz 222/17). Wyjaśnił, że umocowanie pełnomocnika procesowego powinno określać w sposób dostatecznie jasny jego zakres. Powinien on być oznaczony tak, aby nie trzeba było przeprowadzać złożonych zabiegów interpretacyjnych, zwłaszcza że nienależyte umocowanie pełnomocnika strony stanowi przyczynę nieważności postępowania. Pełnomocnictwo procesowe może mieć zakres szerszy lub węższy, co będzie decydować o tym, czy uprawnia do podejmowania wszystkich czynności procesowych we wszystkich rodzajach spraw (tak jak w przypadku pełnomocnictwa ogólnego procesowego), do prowadzenia poszczególnych spraw (tak jak w przypadku pełnomocnictwa procesowego szczególnego) czy też do dokonania poszczególnych czynności procesowych.
Choć zasadą jest udzielanie pełnomocnictwa ogólnego, to ograniczenie jego zakresu, np. przez wyłączenie czynności związanych z zaskarżaniem orzeczeń w określonych instancjach, jest dopuszczalne, jeżeli jest wyraźne. W tej sprawie sąd wytknął pełnomocnikowi, że odwołuje się w pełnomocnictwie złożonym w tej sprawie do umów o administrowanie (regulujących zakres spraw powierzonych powodowi), co musi być rozumiane ściśle i nie może budzić wątpliwości co do kategorii spraw, które obejmuje.
Ograniczony zakres pełnomocnictwa udzielonego w tej sprawie wynika z samej jego treści. Powód nie przedłożył umowy o administrowanie nieruchomością pozwanej, z której można by wywieść upoważnienie do występowania jego pełnomocnika w sprawie o stwierdzenie nieważności uchwały wspólnoty. Jedyną umową jest ta, która wskazuje, że zleceniodawca zleca, a zarządca przyjmuje do wykonywania czynności zarządzania częścią wspólną nieruchomości. Ponadto zarządca jest uprawniony do samodzielnego podejmowania decyzji mieszczących się w zakresie zwykłego zarządu nieruchomością wspólną oraz do reprezentowania zleceniodawcy na zewnątrz oraz w stosunkach między zleceniodawcą a poszczególnymi właścicielami lokali. Szczegółowe obowiązki zarządcy w ramach realizacji umowy zostały zawarte w załącznikach do umowy, których treść również nie daje podstaw do uznania, aby pełnomocnik powoda był umocowany do występowania w sprawie o stwierdzenie nieważności uchwały wspólnoty. Nie ma zatem podstaw dla stwierdzenia jego umocowania do wystąpienia z powództwem o stwierdzenie nieważności uchwały, skoro udzielone pełnomocnictwo zawęża wyraźnie zakres działania pełnomocnika do spraw dotyczących wspólnot mieszkaniowych na podstawie zawartych ze wspólnotami umów o administrowanie ich nieruchomościami. W tej sytuacji nie jest uprawniony argument skarżącego dotyczący tego, że pełnomocnik powoda został umocowany do działania w jego imieniu ogólnym pełnomocnictwem, skoro jego zakres został wyraźnie ograniczony do określonego rodzaju spraw – tych związanych z zarządzaniem nieruchomościami pozwanej.
KOMENTARZ



Upór pełnomocnika okazał się zupełnie zbędny. Z doświadczenia wiem, że to sytuacja nieprzyjemna, bo sąd pokazuje, że sprawa nie może otrzymać biegu z naszej winy. Chcąc zachować twarz przed klientem i przekonać sąd o naszej racji, możemy niepotrzebnie pójść za daleko. Obiektywnie – działając w interesie klienta – powinniśmy współpracować z sądem i wyjaśniać takie wątpliwości. Koniec końców jest to też w naszym interesie. Brak umocowania może prowadzić do nieważności postępowania.
Teza, iż umocowanie pełnomocnika procesowego powinno określać jego zakres w sposób dostatecznie jasny, aby nie trzeba było przeprowadzać złożonych zabiegów interpretacyjnych, wydaje mi się ryzykownym uogólnieniem. Zastrzeżenia budzą użyte wyrażenia „dostatecznie jasny” i „złożone zabiegi interpretacyjne”. To pojęcia niezdefiniowane i każdy sąd może je stosować inaczej. Zasadą jest, że przy pierwszej czynności procesowej pełnomocnik zobowiązany jest do złożenia dokumentu wykazującego jego umocowanie. W toku sprawy pełnomocnictwo może zostać udzielone ustnie. Udzielenie pełnomocnictwa to jednostronna czynność prawna. W przypadku formy pisemnej znaczenie ma tekst dokumentu i językowe reguły znaczeniowe użytych tam wyrażeń. Sąd Najwyższy w swoich orzeczeniach wskazywał, że pełnomocnictwo, w którym nieprecyzyjnie określono zakres umocowania, podlega interpretacji przez sąd w celu odtworzenia rzeczywistej woli stron, a także że reguły wykładni oświadczeń woli przewidziane w art. 65 kodeksu cywilnego mają zastosowanie przy ocenie zakresu pełnomocnictwa procesowego.
Mimo w mojej ocenie błędnego argumentu konkluzja, do której doszedł sąd, jest prawidłowa. Pełnomocnik nie przedłożył dokumentu, który wykazywałby jego właściwe umocowanie do złożenia pozwu o stwierdzenie nieważności uchwały wspólnoty mieszkaniowej. Z treści wynikało umocowanie do spraw dotyczących wspólnot mieszkaniowych na podstawie zawartych ze wspólnotami umów o administrowanie ich nieruchomościami. Mimo wezwania sądu pełnomocnik nie uzupełnił pełnomocnictwa. Sąd nie mógł więc z otrzymanych dokumentów wyprowadzić wniosku o umocowaniu pełnomocnika do dokonanej czynności.