Przewodnicząca Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, który odbył się 3 października 2016 r. w Kielcach, została ukarana za to, że uczestnicy demonstracji posługiwali się naklejkami ze znakiem „Polska Walcząca”, do którego były dorysowane kobiece piersi. 12 maja 2017 r. sąd skazał kobietę na 2 tys. zł grzywny, wskazując, że choć organizatorka sama nie używała przerobionego znaku, to powinna wiedzieć, że stosują go inni uczestnicy zgromadzenia
Art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 10 czerwca 2014 r. o ochronie Znaku Polski Walczącej (Dz.U. 2014, poz. 1062) stanowi: „Kto publicznie znieważa Znak Polski Walczącej, podlega karze grzywny”. Ustawa wymaga, by sprawca znieważał określoną symbolikę, tj. odnosił się do niej w sposób lekceważący, pogardliwy, godząc w wartości, które wyraża dany symbol. Można mieć wątpliwości, czy przerobienie charakterystycznej kotwicy powstańczej na kobiece piersi uwłacza godności omawianego symbolu. Wskazówek w tym zakresie dostarczają przepisy kodeksu karnego. Powszechnie przyjmuje się, że kontakt sprawcy z kobiecymi piersiami jest inną czynnością seksualną (art. 197 par. 2 k.k.), natomiast kobieta rozebrana od pasa w górę jest osobą „nagą” w rozumieniu art. 191a par. 1 k.k. Kobiece piersi kojarzone są więc, podobnie jak pośladki czy męskie narządy płciowe, z życiem seksualnym człowieka, co w przestrzeni publicznej koliduje z powagą symboliki nawiązującej do dramatu II wojny światowej.
Reklama
Odpowiedzialność za omawiane wykroczenie jest jednak wykluczona z innych powodów. Przede wszystkim musi ono zostać popełnione umyślnie, co wynika ze znaczenia czasownika „znieważa”: niezbędne jest intencjonalne nastawienie sprawcy do czynu. Wskazana przez sąd „powinność” dowiedzenia się przez organizatorkę, że przerobiony symbol jest używany przez uczestników protestu, i obowiązek czuwania nad tym, aby w czasie zgromadzenia nie dochodziło do naruszenia przepisów ustawy, w żadnej mierze nie dowodzi, że kobieta o tym wiedziała i chciała znieważyć znak Polski Walczącej. Co jednak istotniejsze, obwiniona organizatorka protestu w ogóle nie dopuściła się zachowania znieważającego symbolikę chronioną prawnie. Samo zorganizowanie protestu nie może zostać uznane za publiczne znieważenie znaku Polski Walczącej; znieważenia dopuszczały się co najwyżej indywidualne osoby posługujące się kontrowersyjnym symbolem podczas zgromadzenia.
Do ustawy o ochronie Znaku Polski Walczącej stosuje się ogólne zasady odpowiedzialności przewidziane w kodeksie wykroczeń. Nie przewiduje on jednak odpowiednika art. 18 par. 1 k.k., zgodnie z którym odpowiada za sprawstwo nie tylko osoba, która sama wykonuje dany czyn, lecz także sprawca działający wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, np. istotnie przyczyniający się do popełnienia przez nią czynu zabronionego. Stosowanie szerokiej konstrukcji współsprawstwa na gruncie kodeksu wykroczeń godziłoby w zasadę określoności znamion czynu zabronionego (nullum crimen sine lege) i rozszerzało zakres odpowiedzialności na niekorzyść sprawcy bez wyraźnej, ustawowej podstawy (contra legem).
Oznacza to, że sprawca wykroczenia musi osobiście (własnoręcznie) znieważyć dany symbol. W omawianej sprawie zachowanie takie nie zaistniało. Wykluczone jest także uznanie kobiety za winną podżegania lub pomocnictwa do znieważenia znaku Polski Walczącej przez uczestników protestu, co mogłoby sprowadzać się do ich nakłaniania lub ułatwienia im posłużenia się przerobionym wizerunkiem powstańczej kotwicy przez sam fakt zorganizowania protestu. Ustawa nie zawiera żadnego przepisu przewidującego odpowiedzialność za którąś z tych dwóch postaci karalnego współdziałania.