Apteki odmawiające sprzedaży środków hormonalnych o przeznaczeniu antykoncepcyjnym powinny się liczyć z odpowiedzialnością, włącznie z utratą zezwolenia na prowadzenie działalności farmaceutycznej.
Reklama
Jeśli szukasz pracy w aptece pro-life, napisz do nas! Jeśli szukasz pracy lub chcesz zrobić staż w aptece pro-life, gdzie wymogi Twojego sumienia będą uszanowane, to skontaktuj się z nami. Postaramy się pomóc” – napisała na swojej stronie internetowej pewna organizacja zrzeszająca farmaceutów katolickich. Od kilku lat zdarza się, że farmaceuci odsyłają z kwitkiem kobiety, które chcą kupić środki antykoncepcyjne. Potwierdzają to doniesienia medialne, z których wynika, że choć pacjentka ma receptę, słyszy, że lek jest niedostępny w hurtowni bądź po prostu że apteka nie prowadzi sprzedaży tego typu produktów. Środowisko farmaceutów jest podzielone co do opinii, czy jest to problem marginalny, czy też niepokojący proceder, któremu należy przeciwdziałać. Stanowisko Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego nie pozostawia jednak wątpliwości – jest to działanie niezgodne z prawem.

Reklama
Dostęp jest obowiązkowy
Po pierwsze, terminy „apteka pro-life” czy też „klauzula sumienia farmaceuty” w polskim prawie nie istnieją. Ustawa – Prawo farmaceutyczne z 6 września 2001 r. (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 2142) enumeratywnie wskazuje trzy rodzaje aptek: ogólnodostępne, szpitalne i zakładowe zaopatrujące punkty lecznicze. Jej art. 95 zobowiązuje apteki ogólnodostępne do posiadania produktów leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności. Wojewódzki inspektor farmaceutyczny może zwolnić aptekę (na wniosek kierownika) jedynie z prowadzenia sprzedaży niektórych środków odurzających i substancji psychotropowych. Ten sam przepis uniemożliwia farmaceucie odmowę sprzedaży leku, gdy rzeczywiście brak go na stanie. Jeżeli w aptece ogólnodostępnej brakuje poszukiwanego produktu leczniczego, w tym również leku na receptę, farmaceuta powinien zapewnić jego nabycie w tej aptece w terminie uzgodnionym z pacjentem. Argumentację farmaceutów, że leku nie ma w hurtowniach, łatwo zweryfikować, gdyż zgodnie z art. 95a ustawy w przypadku, gdy podmiot prowadzący aptekę, punkt apteczny lub dział farmacji szpitalnej nie może wykonać obowiązku zapewnienia dostępu do produktu leczniczego wydawanego na receptę, jest obowiązany w ciągu 24 godzin poinformować o tym za pośrednictwem Zintegrowanego Systemu Monitorowania Obrotu Produktami Leczniczymi właściwego miejscowo wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego, który ustala przyczyny tego braku.
Paragraf 5 rozporządzenia ministra zdrowia z 18 października 2002 r. w sprawie wydawania z apteki produktów leczniczych i wyrobów medycznych (Dz.U. z 2002 r. nr 183, poz. 1531) wskazuje sytuacje, w których możliwa jest odmowa sprzedaży leku, m.in. ze względu na uzasadnione podejrzenie co do autentyczności recepty, upływ terminu jej ważności czy fakt, że osoba, która przedstawiła receptę do realizacji, nie ukończyła 13. roku życia. Przesłanki te częściowo pokrywają się z przesłankami odmowy wydania produktu leczniczego przez farmaceutę, o których mowa w art. 96 ust. 5 ustawy – Prawo farmaceutyczne. Dodatkowo wskazano tam sytuację, w której wydanie produktu może zagrażać życiu lub zdrowiu pacjenta i jest uzasadnione podejrzenie, że produkt leczniczy może być zastosowany w celu pozamedycznym.
Farmaceuta może więc odmówić sprzedaży produktu w ściśle określonych prawem okolicznościach, których nie można interpretować rozszerzająco, powołując się na kwestie sumienia, wiary czy światopoglądu.
Aptekarz odpowiada
Choć asortyment jest szczególny, każda apteka występuje jako usługodawca, tak więc odpowiada za odmowę świadczenia usługi na podstawie art. 138 kodeksu wykroczeń (Dz.U. z 2015 r. poz. 1094), który przewiduje karę grzywny do 5 tys. zł dla podmiotu, który zawodowo zajmując się świadczeniem usług, umyślnie i bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany.
Mimo że niedozwolone praktyki dotyczą sprzedaży nie tylko leków hormonalnych o przeznaczeniu antykoncepcyjnym, lecz także prezerwatyw, tylko tę pierwszą sytuację należy zakwalifikować jak dyskryminację ze względu na płeć, a to dlatego, że co do zasady antykoncepcja dla kobiet w Polsce dostępna jest jedynie na receptę. Prezerwatywa zaś jest produktem dostępnym bez recepty, łatwo osiągalnym także poza aptekami, tak więc blokowanie sprzedaży przez aptekę, choć może stanowić wykroczenie, trudno analizować w kategoriach wykluczenia.
Ustawa z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (Dz.U nr 254, poz. 1700) wprowadza zakaz dyskryminacji ze względu na płeć odnośnie do dostępu i warunków korzystania z usług, jeżeli są one oferowane publicznie (art. 6). Tak więc osoba, której farmaceuta odmówi sprzedaży produktów leczniczych mających na celu zapobieganie ciąży, bez względu na to, czy będą to tabletki, plastry antykoncepcyjne, tzw. pigułka po, czy wkładka hormonalna domaciczna, ma prawo wystąpić z roszczeniem o odszkodowanie przeciwko aptece do sądu cywilnego. Co ważne, w tego typu postępowaniach ma zastosowanie przeniesiony ciężar dowodu. Oznacza to, że aptekarz będzie mógł zwolnić się od odpowiedzialności, tylko gdy udowodni, że dyskryminacja nie miała miejsca. Obowiązek pacjentki sprowadza się do uprawdopodobnienia zarzutu.
Powołując się na art. 108 prawa farmaceutycznego, osoba poszkodowana działaniem apteki może także złożyć skargę do odpowiedniego wojewódzkiego inspektoratu farmaceutycznego w związku z ograniczeniem możliwości korzystania z przysługujących jej świadczeń zdrowotnych poprzez odmowę realizacji recepty i sprowadzenia leku. Efektem postępowania może być cofnięcie zezwolenia na prowadzenie apteki.
Europejski kierunek w orzecznictwie
Postulaty nowelizacji ustawy – Prawo farmaceutyczne nie zostały uwzględnione przez ustawodawcę krajowego, i słusznie. Obowiązujące prawo dopuszcza zastosowanie tzw. klauzuli sumienia jedynie w stosunku do lekarzy, którzy na podstawie art. 39 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty mogą się powstrzymać od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z ich sumieniem, ale tylko wówczas, gdy zwłoka w udzieleniu pomocy lekarskiej nie spowoduje niebezpieczeństwa utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia. Przepis wyłącza możliwość skorzystania z klauzuli również w „innych przypadkach niecierpiących zwłoki”.
Polska jako państwo członkowskie Rady Europy zobowiązana jest do przestrzegania standardów, wyznaczanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, który dokonuje interpretacji przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, rozpatrując skargi indywidualne. Do zagadnienia możliwości skorzystania z klauzuli sumienia przez farmaceutów w świetle art. 9 konwencji (prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania) trybunał odniósł się w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji (sprawa nr 49853/99, postanowienie z 2 października 2001 r.). Francuscy aptekarze – współwłaściciele jedynej lokalnej apteki – odmówili trzem kobietom sprzedaży środków antykoncepcyjnych na receptę. Sądy krajowe uznały działanie farmaceutów za nieuprawnione, zgodnie stwierdzając, iż dopóki od farmaceuty nie oczekuje się aktywnego udziału w wytwarzaniu produktu, moralne podstawy nie mogą kogokolwiek zwalniać z obowiązku sprzedaży nakładanego prawem na wszystkich handlowców. Ponadto jako istotną okoliczność w sprawie wskazano, że była to jedyna apteka w miejscowości, w której mieszkały skarżące pacjentki. Zamykając postępowanie, sąd kasacyjny podkreślił, że „przekonania osobiste nie mogą być uzasadnionymi powodami dla farmaceutów mających wyłączne prawo sprzedaży leków”. Farmaceuci złożyli skargę do ETPC, powołując się na naruszenie art. 9 konwencji i utrzymując, że zawarta w nim zasada wolności myśli, sumienia i wyznania sprawia, że farmaceuta jest upoważniony do odmowy przechowywania środków antykoncepcyjnych, których użycie stoi w sprzeczności z jego poglądami religijnymi. Trybunał podjął decyzję o odrzuceniu skargi, stojąc na stanowisku, że dopóki sprzedaż środków antykoncepcyjnych jest legalna, wolno je sprzedawać z przepisu lekarza i tylko w aptece, dopóty farmaceuci – ponieważ cieszą się swobodą uzewnętrzniania swoich przekonań religijnych na wiele sposobów poza profesjonalną sferą – nie mogą dawać pierwszeństwa swoim poglądom i narzucać ich innym osobom jako usprawiedliwienia odmowy sprzedaży pigułek antykoncepcyjnych w aptece.
Decyzja Trybunału w Strasburgu, choć dotyczy Francji, przez analogię ma zastosowanie do standardów funkcjonowania aptek krajowych. Dlatego też odpowiedzią państwa na niedozwolone praktyki aptek nie może być ich legalizacja, lecz zdecydowana reakcja organów sprawujących kontrolę nad aptekami mająca na celu egzekwowanie standardów prawa krajowego i międzynarodowego.