Trybunał Konstytucyjny opublikował wreszcie uzasadnienie do kontrowersyjnego wyroku w sprawie jeszcze bardziej kontrowersyjnej nowelizacji ustawy o zgromadzeniach. Okazuje się, że termin nie został przekroczony, ponieważ obecnie nie ma przepisów, które by go określały.
Reklama
– Wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Uzasadnienie wyroku było sporządzone szybko, czekaliśmy jeszcze na wszystkie zdania odrębne. Następnie czekaliśmy na potwierdzenie odbioru wyroku z uzasadnieniem przez wnioskodawcę i uczestników postępowania. Nie mogą przecież poznawać treści uzasadnienia z gazet. Jak dostaliśmy potwierdzenia odbioru pism, wówczas natychmiast nastąpiła publikacja na stronach TK – wyjaśnia Mariusz Muszyński, sędzia sprawozdawca.
Zgodnie z art. 108 ust. 3 o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (Dz.U. z 2016 r. poz. 2072) TK jest obowiązany nie później niż w ciągu miesiąca od ogłoszenia orzeczenia sporządzić jego uzasadnienie w formie pisemnej. Jednak ustawa milczy na temat terminów publikacji. Te do tej pory były wskazane w regulaminie. I tak np. w regulaminie z 15 września 2015 r. określono, że orzeczenie wraz z uzasadnieniem i ewentualnymi zdaniami odrębnymi podlega ogłoszeniu w ciągu 30 dni (od dnia posiedzenia niejawnego) lub trzech miesięcy (od zamknięcia rozprawy). Z tym że był to regulamin uchwalony pod rządami poprzedniej ustawy, a nowego jeszcze nie ma.
Zgodnie z art. 15 ust. 1 ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, Zgromadzenie Ogólne TK ma czas na opracowanie regulaminu do... końca lipca. Prace wciąż trwają.
– W przypadku braku regulacji prawnej zakreślającej wymagane terminy uzasadnienie należy opublikować bez zbędnej zwłoki, czyli najszybciej jak to jest możliwe – mówi prof. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Przypomina jednak, że nawet gdyby taki termin obowiązywał, to jego przekroczenie nie powoduje żadnych negatywnych skutków. Tego rodzaju przepisy mają charakter instrukcyjny. Teoretycznie byłaby więc możliwa sytuacja, w której TK co prawda sporządza uzasadnienie wyroku, jak wymaga tego ustawa, ale nie publikuje uzasadnienia.
– To byłby przejaw patologicznej praktyki, która pogłębiałaby istniejące dysfunkcje w działaniu trybunału. Bo jeśli orzeczenie na skutek skargi konstytucyjnej czy pytania prawnego zapada po dwóch-trzech latach, to trudno mówić, że TK rozpatruje te sprawy bez zbędnej zwłoki, do czego jest przecież zobligowany. I nie jest to problem, który dotyczy ostatniego roku czy trzech, lecz sytuacja, z którą mamy do czynienia od lat – zauważa prawnik.
Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest, w jego opinii, nadmierna objętość zarówno pism procesowych, jak i samych wyroków TK. – Niektóre uzasadnienia liczą po kilkaset stron. Znaczna część orzeczeń nie podlega analizie, ponieważ zawiera dziesiątki stron zbędnych informacji, na których autorzy usiłują zrekonstruować cały dorobek doktryny i przedstawić ewolucję orzecznictwa od zamierzchłej przeszłości. Zamiast tego, wzorem TSUE czy ETPC, należałoby wprowadzić zasadę ograniczającą uzasadnienia wyroków i pism procesowych do ok. 20 stron – postuluje prof. Zaleśny.