Wątpliwości co do wykładni art. 245 k.k. będzie musiał rozstrzygnąć Sąd Najwyższy. Zgodnie z tym przepisem za kierowanie groźby bezprawnej w celu wywarcia wpływu na świadka, biegłego, tłumacza, oskarżyciela albo oskarżonego, zgodnie z art. 245 kodeksu karnego, można trafić do więzienia nawet na pięć lat.



Nie wiadomo jednak, czy warunkiem zaistnienia tego przestępstwa jest wzbudzenie u adresata gróźb realnej obawy, że zostaną one spełnione. Kwestia ta ma o wiele mniejsze znaczenie, gdy za pomocą mocnych słów próbuje wpłynąć na świadka osoba z reputacją groźnego przestępcy. Co innego, gdy osobą wygrażającą np. biegłemu jest niedołężna staruszka.
Reklama
W art. 190 k.k. (groźba karalna) powiedziane jest wprost, że aby można było mówić o tym przestępstwie, konieczne jest stwierdzenie, że groźba wzbudziła w zagrożonym uzasadnioną obawę co do jej spełnienia. Ale już w art. 245 nie zostało to expressis verbis wyrażone. Jednak zgodnie z definicją zawartą w art. 115 par. 12 k.k. groźbą bezprawną „jest zarówno groźba, o której mowa w art. 190 (groźba karalna), jak i groźba spowodowania postępowania karnego lub rozgłoszenia wiadomości uwłaczającej czci zagrożonego lub jego osoby najbliższej”.
Wątpliwości co do wykładni art. 245 k.k. i znamion tego przestępstwa będzie musiał rozstrzygnąć Sąd Najwyższy. Zagadnienie w tej sprawie skierował do SN Sąd Okręgowy w Świdnicy, wskazując na rozbieżne orzecznictwo. Przykładowo: Sąd Apelacyjny w Lublinie w wyroku z 2013 r. stwierdził, że nie popełnia przestępstwa z art. 245 k.k. sprawca, który w celu wywarcia wpływu na świadka używa groźby popełnia przestępstwa na jego szkodę, a groźba ta nie wzbudza w zagrożonym obawy, że będzie spełniona (sygn. akt II AKa 152/13). Podobne stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z 1999 r. (WA 38/99), jednak już w wyroku z 2013 r. SN stwierdził, że do zaistnienia przestępstwa z art. 245 k.k. nie zawsze trzeba wykazywać, że pogróżki wzbudziły uzasadnioną obawę (sygn. akt II KK 120/12).

Reklama
W orzecznictwie podnosi się też argument, że art. 245 k.k. znajduje się w rozdziale dotyczącym przestępstw przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Dobrem chronionym przez ustawodawcę za pomocą tego przepisu jest więc przede wszystkim prawidłowe i wolne od nacisków funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. A dobro to jest zagrożone już w momencie wypowiedzenia groźby mającej na celu wywarcie wpływu na świadka lub inną osobę wyrażoną w art. 245 k.k.
– Pytanie tylko, czy jeśli groźba wypowiedziana np. na sali sądowej nie robi na świadku, biegłym czy np. tłumaczu żadnego wrażenia, to czy możemy mówić, że zagrożone zostało dobro wymiaru sprawiedliwości. Jeśli dana osoba nie poczuje się zagrożona, to nie zmieni przecież swojej opinii czy treści zeznań – wskazuje dr Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Jeśli uznamy, że jest to przestępstwo formalne, dla zaistnienia którego wystarczy wykrzykiwanie czegoś do świadka, co nie musi mieć wpływu na przebieg postępowania, bo ów świadek i tak się nie poczuje zagrożony, to doprowadzimy do penalizacji czynów, które raczej powinny być zagrożone jakąś karą porządkową – dodaje prawnik.
Według niego, nawet jeśli art. 245 k.k. ma chronić przede wszystkim dobro wymiaru sprawiedliwości, to tym bardziej jest ono zagrożone tylko wówczas, gdy świadek, biegły czy oskarżony odczuje obawę na skutek kierowanych do niego gróźb. – Jednak z drugiej strony w przepisie jest mowa o używaniu groźby w celu wywarcia wpływu. Podkreślona jest więc intencja danego działania w celu zastraszenia, bez względu na to, czy wywołuje to skutek, czy nie – wskazuje dr Małecki.
Adwokat Andrzej Michałowski zwraca uwagę, że system prawa, nie tylko prawa karnego, powinien być spójny. – A w prawie cywilnym (art. 87 k.c.) groźba wymaga dla swego bytu wystąpienia obawy u osoby, w stosunku do której jest kierowana. Poza tym racjonalne jest, by zachowanie, które nie wywołuje żadnego skutku, nie było też piętnowane – dodaje mec. Michałowski.
Z kolei dr Małecki zwraca uwagę, że jeśli SN uznałby, że czyn z art. 245 k.k. jest przestępstwem bezskutkowym, to pojawia się problem z uzasadnieniem surowej sankcji. – Wówczas mielibyśmy sytuację, że groźby, które wzbudzają obawę, są zagrożone zgodnie z art. 190 k.k. karą do dwóch lat więzienia, a pogróżki, które takiego zagrożenia nie wzbudzają, karą do pięciu lat – zauważa dr Małecki.