Nadzieje związane z wizytą w profesjonalnym zakładzie powodują, że klienci powierzają swój wygląd profesjonalistom, sądząc że będą wyglądać lepiej. Za wykonywanie metamorfozy z pominięciem troski o dobro klienta trzeba będzie ponieść odpowiedzialność.
Reklama

Sprawa dotyczyła pozwu klientki jednego z salonów fryzjerskich skierowanego przeciwko jego właścicielce. Kobieta domagała się ponad 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia oraz odszkodowania wraz z ustawowymi odsetkami. Twierdziła, że na skutek źle przeprowadzonego zabiegu trwałej ondulacji została okaleczona. Jej włosy „zostały zniszczone, a ich struktura uszkodzona, co spowodowało u niej szereg cierpień fizycznych i psychicznych, a także szkodę majątkową”. Kobieta zwracała uwagę, że parokrotnie domagała się od pozwanej rekompensaty pieniężnej, niestety jej żądania pozostały bez odpowiedzi.

Fryzjerka wniosła o oddalenie powództwa. Tłumaczyła, że z uwagi na zły stan włosów klientki odmówiła wykonania problematycznego zabiegu. „Zgodziła się jedynie uczesać powódkę przy użyciu najgrubszych wałków używanych również do trwałej ondulacji za pomocą jedynie wody i logionu”. Jak wskazała nie odczuwa odpowiedzialności za niedogodności, jakie zauważyła powódka. Tym bardziej, że jej córka jest fryzjerką i to ona może być odpowiedzialna za powstałe szkody. Żądania pieniężne uznała za próby wyłudzenia.

Sąd analizując sprawę ustalił, że pozwana świadczyła na rzecz powódki usługę fryzjerską. Kobieta w chwili przyjścia do salonu miała „rozjaśnione, cienkie, suche blond włosy do ramion. Miał to być pierwszy w jej życiu zabieg trwałej ondulacji. Zaraz po zakończeniu usługi kobieta nie była zadowolona. Stwierdziła, że jej włosy „się gumkują”, trudno je ułożyć, a końcówki były popalone. Po powrocie do domu włosy zaczęły wypadać.

Jak stwierdził biegły sądowy z zakresu dermatologii: „Przy trwałej ondulacji czas aplikacji płynu na zniszczone rozjaśnieniem cienkie włosy wynosi 5-20 minut, stosując przy tym specjalny płyn do rozjaśnianych i zniszczonych włosów. W zabiegu przeprowadzonym u powódki aplikacja płynów wynosiła około dwóch godzin. W wyniku zabiegu w obrębie głowy powódki nie nastąpiły zmiany chorobowe negatywne w skutkach. Powstał długotrwały uszczerbek na włosach aż do czasu uzyskania pełnego odrostu zniszczonych włosów co mogło trwać od roku do nawet dwóch lat”. Problemy z włosami doprowadziły do tego, że powódka wycofała się z życia towarzyskiego. Cały czas (nawet latem) chodziła w czapce. Straciła pewność siebie i radość z życia. Do chwili wydania wyroku leczy się psychiatrycznie. Poniosła również ogromne koszty zabiegów regeneracyjnych.

Biorąc powyższe pod uwagę sąd uznał, że wbrew temu co twierdziła pozwana, sposób przeprowadzenia zabiegu świadczy o tym, że dokonano wszystkich czynności niezbędnych do zdefiniowania go jako trwałej ondulacji. „Użyte wałki do usługi były wałkami od trwałej ondulacji, nie posiadały odpowietrzenia, które posiadają wałki specjalne, stosowane do trwałej wodnej” – argumentowano.

Ponieważ „pozwana wykonała trwałą ondulację na włosach rozjaśnianych, co jak wynika z opinii biegłych sądowych było niezgodne ze sztuką fryzjerską i niosło ryzyko uszkodzenia włosów, co miało miejsce w niniejszej sprawie” kobietę uznano za odpowiedzialną powstałej krzywdy. Sposób zachowania fryzjerki uznano za „zawinione zaniechanie lub nienależyte wykonanie umowy. Powódka zawarła bowiem z pozwaną umowę wykonania usługi fryzjerskiej, przy której nie wywiązała się należycie ze swoich obowiązków”. Na mocy artykułu 471 Kodeksu cywilnego nienależyte wykonanie umowy spowodowało obowiązek zasądzenia zarówno odszkodowania rekompensującego straty materialne, jak i zadośćuczynienia za cierpienia psychiczne i fizyczne.

Użyty przez fryzjerkę specyfik zawierał środek, który nie powinien być stosowany na zniszczone włosy. Zdaniem biegłych składnik ten był kluczowy w całym zabiegu. Profesjonalistka nie powinna podać powódce kosmetyku z problematycznym składnikiem. Sąd nie miał wątpliwości, że opisywane przez powódkę problemy wynikają z nieprawidłowo wykonanej usługi.

Biorąc pod uwagę dyskomfort, jaki odczuwała powódka zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym sąd uznał, że” kwota w sumie 10.000 zł, której zażądała powódka tytułem zadośćuczynienia, nie jest wygórowana”. Tym bardziej, że włosy odrastały dwa lata. Ponadto sąd przyznał kobiecie 807, 30 zł tytułem odszkodowania.

Wyrok Sądu Rejonowego Gdańsk – Północ w Gdańsku, sygn. akt: I C 1622/15