Na trzy pytania dotyczące pomysłu ministra Ziobry o uelastycznieniu katalogu kar odpowiada Prof. Andrzej Zoll karnista, były przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego.
Nie i zupełnie nie rozumiem, czym podyktowane są pomysły ministerstwa. Przecież po zmianach w kodeksie karnym z 2015 r., kiedy wprowadzono kary alternatywne, sądy teraz mają bardzo szerokie możliwości ich indywidualizowania. Trudno mi sobie wręcz wyobrazić, aby były jeszcze większe. Obecnie w przypadku czynu, za który przewidziana jest kara pozbawienia wolności nieprzekraczająca ośmiu lat, sądy bez żadnych szczególnych przesłanek mogą zamiast niej orzec grzywnę albo ograniczenie wolności. Podobnie kodeks karny dopuszcza wymierzanie równocześnie kary pozbawienia wolności do trzech miesięcy oraz kary ograniczenia wolności do dwóch lat. Rozbudowane są także możliwości orzekania grzywien.
Nie widzę takiej potrzeby. Po pierwsze, kodeks karny już teraz przewiduje wystarczająco duże możliwości orzekania kar krótkoterminowych. Ponadto, proponując obniżenie dolnej granicy, nie bierze się pod uwagę kwestii samego wykonania kary oraz wiążących się z tym problemów dla więziennictwa. Chodzi tu chociażby o przeprowadzanie kwarantanny czy koszty badań epidemiologicznych. Natomiast podniesienie górnej granicy przede wszystkim nie ma uzasadnienia.
Podwyższenie górnej granicy kary nie odstraszy przestępców. Co więcej, przecież już teraz więzienia są bardzo przepełnione, a wielu skazanych musi czekać w kolejce na odbycie kary. I powtórzę raz jeszcze: nie zanotowano ostatnio takiego pogorszenia statystyk przestępczości, który by tłumaczył zmiany proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości inaczej niż samą chęcią wprowadzenia jakichś zmian.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu