Autopromocja

Sąd przesłuchał świadków podczas rozprawy ws. odmowy druku plakatów fundacji LGBT

LGBT parada równości homoseksualizm
LGBT parada równości homoseksualizmShutterStock
17 stycznia 2017

Troje świadków zeznawało we wtorek przed Sądem Rejonowym dla Łodzi Widzewa w sprawie o wykroczenie przeciw pracownikowi prywatnej drukarni, który odmówił - z powodu przekonań - wykonania usługi zleconej przez jedną z fundacji LGBT. Kolejny termin rozprawy wyznaczono na luty.

W czerwcu w tej sprawie zapadł wyrok nakazowy, czyli bez procesu. Sąd uznał wówczas m.in., że kto "umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny" i nakazał pracownikowi zapłacić 200 zł na rzecz Skarbu Państwa. Obwiniony Adam J. wniósł sprzeciw od tego orzeczenia, a to oznacza uchylenie wyroku i obowiązek przeprowadzenia procesu od początku.

We wtorek odbyła się kolejna rozprawa. Zeznania złożyło troje świadków - pracownica biura Rzecznika Praw Obywatelskich, które na początku ub. roku złożyło na policję zawiadomienie o możliwości popełnienia wykroczenia przez pracownika drukarni, właściciel zakładu oraz jeden z pracowników.

Przedstawicielka RPO powiedziała, że nie pamięta szczegółów sprawy, która w biurze Rzecznika pojawiła się jesienią 2015 roku. Do wniosku o jej zbadanie załączono treść korespondencji pomiędzy fundacją a drukarnią, z której wynikało, że Adam J. odmówił wykonania usługi, uzasadniając, że nie będzie promował ruchów LGBT. Kilka miesięcy później RPO złożył w tej sprawie zawiadomienie o możliwości popełnienia wykroczenia.

Pytana, czy ma jakieś prywatne związki z osobami ze strony fundacji zaangażowanymi w sprawę odpowiedziała, że nie. Jak mówiła, RPO współpracuje z wieloma organizacjami pozarządowymi, bo to wynika z roli Rzecznika.

Kolejną osobą, która zeznawała w sprawie był właściciel drukarni. Według niego, nie doszło do zawarcia umowy i dlatego usługa nie została zrealizowana. Zaznaczył, że jego firma nie drukuje wszystkich zamawianych treści i zostawia sobie to do własnej decyzji. Jak mówił, firma swoją działalnością nie będzie przyczyniać się do promowania ruchów LGBT. Zwrócił uwagę, że już kilka razy zakład nie wykonał usługi z powodu treści zamówienia. Dodał, że zarówno on jak i inni jego pracownicy nie odmawiają wykonania usługi ze względu na orientację seksualną klienta, ale - jak podkreślił - ze względu na treść zamówienia.

Podkreślił, że Adam J. jest głęboko wierzący i praktykujący i nie może go zmusić do wykonania usługi wbrew jego sumieniu.

W podobnym tonie swoje zeznania złożyła kolejna osoba.

Po wysłuchaniu świadków sąd wyznaczył następny termin rozprawy na 28 lutego. W tym czasie - na prośbę sądu - policja ma ustalić miejsce pobytu b. wolontariuszki Fundacji, która składała zamówienie i korespondowała mailowo z drukarnią. Sąd chce ją przesłuchać w charakterze świadka, ale do tej pory nie udało się z nią skontaktować.

Proces w tej sprawie ruszył pod koniec listopada ub. roku. Zdaniem oskarżyciela, został naruszony konstytucyjny zakaz dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym i gospodarczym. Dlatego chciałby, aby sąd zweryfikował, w jakim stopniu odmawianie wykonania usług pewnym osobom, podmiotom, które motywowane jest niechęcią wobec określonych kategorii osób, jest uzasadnione.

Z kolei obrona przekonuje, że Adam J. nie miał obowiązku świadczenia usługi; nie została zawarta umowa pomiędzy fundacją a drukarnią i pociąganie go do odpowiedzialności jest całkowicie chybione i pozbawione sensu.

Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png