Zastrzeżenia do nowych przepisów normujących organizację zgromadzeń, zawarte we wniosku prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego, w pełni pokrywają się z zarzutami stawianymi wcześniej przez rzecznika praw obywatelskich, Sąd Najwyższy i organizacje pozarządowe.
Reklama
Krytycy PiS-owskiej nowelizacji nie mają też wątpliwości, że gdyby TK rozstrzygnął tę sprawę zgodnie ze swoją dotychczasową linią orzeczniczą, to zaskarżone regulacje ostatecznie zniknęłyby z naszego porządku prawnego. – Wydaje mi się, że w normalnych warunkach prezydent z taką argumentacją wygrałby w trybunale. Dotąd orzekał on raczej prowolnościowo – podkreśla dr Ryszard Balicki, specjalista od prawa konstytucyjnego z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Czy linia ta będzie kontynuowana? Teraz to wróżenie z fusów – zastrzega.
Środowisko prawnicze, które wydało miażdżącą ocenę zmian w prawie o zgromadzeniach, chwali więc teraz decyzję Andrzeja Dudy i docenia, że wsłuchał się w jego argumenty. Najważniejsza wątpliwość prezydenta związana z zaskarżoną ustawą dotyczy bowiem wprowadzenia kategorii zgromadzeń cyklicznych odbywających się z inicjatywy tego samego organizatora w tym samym miejscu przez trzy lata z rzędu (i co najmniej cztery razy w roku bądź co najmniej raz w roku w przypadku świąt państwowych i narodowych).
Jego zdaniem „zaskarżone przepisy naruszają zasadę równości, ponieważ różnicują sytuację prawną podmiotów podobnych na podstawie kryterium, które nie znajduje konstytucyjnego uzasadnienia”. Takim dyskryminującym kryterium jest przede wszystkim częstotliwość przeprowadzania zgromadzeń. – Siłą rzeczy doprowadzi to do uprzywilejowania organizatorów zgromadzeń cyklicznych. Trudno się zatem nie zgodzić z wątpliwościami prezydenta i cieszy mnie, że uwzględnił on postulaty m.in. adwokatów i środowisk pozarządowych – mówi mec. Paweł Osik, przewodniczący sekcji praw człowieka w stołecznej radzie adwokackiej.
W opinii prawników równie mocny zarzut sformułowany przez Andrzeja Dudę odnosi się do braku możliwości zakwestionowania decyzji wojewody o zakazie przeprowadzenia zgromadzenia, jeśli ma się ono odbyć w miejscu i czasie zgromadzenia cyklicznego.
– Ustawa nie przewiduje żadnej procedury odwoławczej, co jest ograniczeniem zakresu ochrony sądowej – przekonuje dr Balicki. Jak czytamy we wniosku prezydenta, „pominięcie, którego dopuścił się ustawodawca, prowadzi do naruszenia przysługującego każdemu prawa do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”. Identyczne argumenty można znaleźć też w opinii prawnej SN i RPO.
Prawnicy doceniają również fakt, że Andrzej Duda nie tylko bardzo szeroko odwołuje się we wniosku do orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, lecz także do dorobku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (zwłaszcza wyroku w sprawie Bączkowski i inni przeciwko Polsce z 2007 r.).