Rok temu wprowadzono możliwość zakładania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością przez internet (S24). Czemu miała służyć ta zmiana?

Wolność gospodarcza rozpoczyna się od łatwości i szybkości założenia firmy. Łatwość i szybkość założenia firmy to miernik stopnia wolności gospodarczej i zaufania do przedsiębiorców. Czas konieczny na rozpoczęcie działalności gospodarczej jest jednym z istotnych czynników wpływających na ocenę konkurencyjności gospodarki i na wychodzenie z kryzysu.

To małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią o konkurencyjności gospodarki danego kraju. MSP stanowią 99,8 proc. wszystkich przedsiębiorstw w Unii Europejskiej, zatrudniają blisko 70 proc. pracowników, generują 60 proc. PKB. Najwyższy czas zacząć je wspierać, a nie zajmować się wyłącznie dużymi spółkami. Poza tym nieuchronnie czeka nas elektronizacja zakładania wszystkich spółek oraz dokonywania czynności prawnych.

Od stycznia do końca listopada 2012 r. przedsiębiorcy przez internet założyli 3211 spółek S24, czyli 15 proc. wszystkich zawiązanych w tym czasie. Czy wyłączenie z procedur notariuszy nie naruszyło bezpieczeństwa obrotu gospodarczego?

Nie. Notariusz nie musi kontrolować prawidłowości zawieranej umowy spółki S24, ponieważ wspólnicy korzystają z gotowego wzorca określonego przez ministra sprawiedliwości w rozporządzeniu. Wchodząc na stronę internetową, zainteresowani wybierają odpowiadający im wariant umowy spółki. W ten sposób oszczędzają koszty i mogą założyć spółkę, nie wychodząc z domu.

Wspólnicy wypełniają formularz, wprowadzając do systemu wszystkie dane konieczne do zawarcia umowy, i opatrują podpisem elektronicznym. Nie mogą przy tym ingerować w treść wybranego wzorca umowy. Natomiast zmiana umowy jest możliwa dopiero po zarejestrowaniu spółki. Można wówczas adaptować spółkę do indywidualnych potrzeb wspólników.

Dane, które pani podała, dowodzą, że S24 przyjęła się i jest potrzebna. Myślę, że to dobry początek dla rozszerzenia tego pomysłu na inne spółki oraz ulepszanie go. Nic już nie zatrzyma elektronizacji rejestru, tak jak bankowość internetowa stała się faktem.

Wysuwane są zarzuty, że ten sposób zawiązywania spółki jest ryzykowny dla kontrahentów i wierzycieli, ponieważ obowiązek pokrycia kapitału zakładowego rozłożony jest w czasie.

Nie. Na pokrycie kapitału zakładowego wnosi się wyłącznie wkłady pieniężne i powinno to nastąpić nie później niż w ciągu siedmiu dni od dnia wpisu spółki do rejestru. Jednak większość spółek S24 ma kapitał pokrywany już w chwili zawiązywania.

Oczywiście jest to odejście od wymogu pokrycia kapitału zakładowego przed zarejestrowaniem spółki, który obowiązuje przy tradycyjnej procedurze, ale moim zdaniem nie stanowi to zagrożenia dla bezpieczeństwa obrotu.

Już od 2008 r., gdy obowiązkowa wysokość kapitału zakładowego została obniżona do 5 tys. zł, nie pełni on funkcji gwarancyjnej i niewpłacenie tej kwoty do spółki przed rejestracją nie stanowi realnego zagrożenia dla jej wierzycieli. W Europie wszystkie liczące się systemy prawne odchodzą od funkcji gwarancyjnej kapitału zakładowego i określają go na poziomie symbolicznego 1 euro.

Zapomina się też o tym, że kodeks spółek handlowych zawiera jeszcze bardziej liberalne rozwiązania w stosunku do spółki akcyjnej, dopuszczając, aby wkłady niepieniężne na pokrycie kapitału zakładowego zostały uiszczone w rok po jej zarejestrowaniu, a pieniężne wprawdzie przed nim, ale tylko w wysokości 1/4 (przy minimalnym kapitale zakładowym wynoszącym 100 tys. zł, a więc 20 razy wyższym od kapitału spółki z o.o).

Czy kontrahenci będą chronieni, gdy spółka S24 nie zgromadzi nawet tych 5 tys. zł na kapitał zakładowy?

Do k.s.h. zostały wprowadzone instrumenty, które zapewniają zabezpieczenie wpłaty kapitału zakładowego, np. art. 167 par. 5 nakłada na zarząd obowiązek złożenia oświadczenia, że wpłaty na poczet kapitału zakładowego zostały w całości wniesione przez wszystkich wspólników w ciągu 7 dni.

Gdy nie zostaną wniesione, informacja o tym pojawi się w Krajowym Rejestrze Sądowym, a ten mogą przeglądać również wierzyciele. Zresztą obowiązek pokrycia kapitału zakładowego jest taki sam dla spółki założonej przez internet, jak dla spółki akcyjnej założonej w sposób tradycyjny.

Dlatego niejasne jest dla mnie, dlaczego informacja o niewniesieniu całości wkładów na pokrycie kapitału zakładowego miałaby być wystarczająca dla ochrony wierzycieli spółki akcyjnej, ale już nie dla wierzycieli spółki z o.o. zawiązanej przez internet.

Jakie sankcje grożą za nieopłacenie kapitału w ciągu 7 dni?

Sąd rejestrowy ma prawo rozpocząć postępowanie przymuszające spółkę do opłacenia kapitału zakładowego i wielokrotnie nakładać na nią grzywnę w wysokości do 5 tys. zł, a w razie bezskuteczności tych działań nawet orzec o jej rozwiązaniu.

Może też ustanowić dla niej kuratora. Chcę też zwrócić uwagę na odpowiedzialność cywilną i karną za działanie na szkodę wierzycieli i spółki, która grozi wspólnikom i członkom zarządu za uchybienie obowiązkowi opłacenia kapitału zakładowego, niezłożenie oświadczenia o pokryciu kapitału lub złożenie fałszywego oświadczenia. Dlatego nie przekonują mnie zarzuty krytyków.

Zwłaszcza że największe afery po 1990 r. dotyczyły spółek zakładanych w tradycyjnym reżimie prawnym, i to zanim jeszcze został obniżony wymóg kapitału zakładowego.