To odpowiedź na pytanie holenderskiego sądu najwyższego, do którego trafiła kasacja złożona przez Lippensa i innych członków zarządu Fortis Banku, pozwanych przez Hendrikusa Cornelisa Kortekaasa i innych posiadaczy papierów wartościowych tej instytucji finansowej.

Powodowie w sprawie o odszkodowanie domagali się orzeczenia rekompensaty za szkodę, jaką ponieśli kupując i zatrzymując akcje Fortisu po informacji przekazanej publicznie przez zarząd banku o dywidendzie, która miała być wypłacona za 2008 rok.

Pozwani, którzy mieli być przesłuchani zgodnie z holenderskim prawem w Utrechcie, złożyli wniosek o przesłuchanie przez francuskiego sędziego w Belgii, gdzie mieszkają. Wskutek odmowy odwołali się do sądu okręgowego w Amsterdamie.

Ten utrzymał jednak postanowienie i orzekł, że holenderski kodeks postępowania cywilnego przyjmuje jako zasadę, że świadka zamieszkałego w innym państwie słucha sąd, przed którym toczy się proces. Dodał, że w sprawie Lippensa żadna szczególna okoliczność nie uzasadnia odstąpienia od tej reguły. Tym bardziej że pozwani będą mieli francuskiego tłumacza przysięgłego. Ci jednak złożyli kasację.

Wtedy również holenderski sąd najwyższy uznał, że rozporządzenie Rady (WE) nr 1206/2001, stanowiące przepisy proceduralne w sprawach cywilnych i handlowych, nie sprzeciwia się temu, by sąd jednego państwa członkowskiego wezwał do stawiennictwa przed nim – zgodnie z własnym prawem – świadka zamieszkałego w innym miejscu w Unii.

Po to jednak, by upewnić się, że sądy krajowe państw członkowskich nie muszą posiłkować się prośbą o udzielenie pomocy prawnej przez sądy państwa zamieszkania świadka, na co pozwala rozporządzenie nr 1206/2001, holenderski SN zwrócił się o interpretację tych przepisów do Trybunału Sprawiedliwości.

TS odpowiedział, że sąd państwa Unii ma prawo wezwać świadka do siebie i wolno mu stosować do tej sytuacji własne prawo krajowe.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości w sprawie C-170/11.