Na pojazd kupujący dostał dwuletnią gwarancję, której wystawcą był dealer. Niedługo po odebraniu auta właściciel stwierdził, że jest wadliwe, ponieważ ma dwukrotnie wyższe spalanie. Zwrócił się zatem z żądaniem wymiany pojazdu.

Samochód został przebadany przez biuro ekspertyz gwaranta i okazało się, że spala średnio 11.7 litra paliwa. Powód wniósł pozew przeciwko spółce i zażądał wymiany samochodu na wolny od wad.

Sąd okręgowy uwzględnił powództwo. Przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego potwierdziło zużycie paliwa, które odbiega od oferty katalogowej. Sąd uznał, że w takiej sytuacji dealer jest zobowiązany usunąć wady pojazdu lub dostarczyć nowe auto.

Spółka zaskarżyła to rozstrzygnięcie, a sąd apelacyjny oddalił powództwo. Stwierdził bowiem, że wartości podane w katalogu ustalono na podstawie badań w warunkach laboratoryjnych. Oczywiste jest zatem, że w warunkach drogowych te wartości będą inne. Nabywca wniósł więc skargę kasacyjną.

– Klient miał prawo sądzić, że auto, które kupuje, ma cechy, o których go zapewniano. Sprzedawca nie poinformował, że nie należy się opierać na danych podanych w ofercie. Klienci powinni wiedzieć, co dokładnie kupują – argumentował mec. Ireneusz Gębosz, pełnomocnik powoda.

Strona pozwana przekonywała jednak, że gwarant nie jest producentem.

– Ten sposób laboratoryjnego ustalania zużycia paliwa obowiązuje wszystkich producentów w UE. Powód lansuje pogląd, że wyniki spalania określone w katalogu powinny obowiązywać raz na zawsze. A tak nie jest i nie będzie – przekonywał mec. Piotr Namysłowski, pełnomocnik pozwanej.

Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną. Wskazał, że o tym, co obejmuje gwarancja, decyduje umowa, która jest wynikiem porozumienia stron. Nie można więc opierać się na samych zapewnieniach sprzedawcy.

Wyrok Sądu Najwyższego z 27 kwietnia 2012 r., sygn. akt V CSK 166/11.