Nie widać specjalnego zainteresowania profesjonalnych pełnomocników udzielaniem od 1 stycznia 2016 roku bezpłatnych porad prawnych. Powód? Pieniądze.
ikona lupy />
Terminarz / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
Rafał Dębowski adwokat, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej / Dziennik Gazeta Prawna
W zeszłym tygodniu w większości okręgowych rad adwokackich zakończyło się zbieranie deklaracji chęci udzielania porad prawnych w punktach nieodpłatnego poradnictwa. Mimo że zainteresowanie nie jest duże, nie powinno być problemu z obsadzeniem stanowisk w ponad 1500 punktach w kraju.
Niewygórowana stawka
Zgodnie z ustawą o nieodpłatnej pomocy prawnej oraz edukacji prawnej (Dz.U. z 2015 r. poz. 1255 – przez adwokatów nazywana „pakamerową”) pomoc prawna świadczona powinna być przez 5 dni w tygodniu i co najmniej 4 godziny dziennie. Przy tym prowadzenie połowy punktów powierzone na być organizacjom pozarządowym. Na każdy punkt przydzielana będzie miesięczna dotacja w wysokości 5150 zł, z czego na wynagrodzenie adwokata lub radcy prawnego przypadać będzie 4995,50 zł. Pozostałe 3 proc. dotacji pozostanie w gestii powiatu na pokrycie kosztów obsługi organizacyjno-technicznej poradnictwa.
– Jeśli adwokat miałby w punkcie pełny etat, tj. świadczyłby w niej pomoc 5 dni w tygodniu po 4 godziny, to wynagrodzenie netto, jakie by uzyskał, wynosiłoby 3200 zł. Przeliczając to na godzinę, stawka wyniosłaby około 40 zł i to przy założeniu, że miesiąc ma równe 4 tygodnie – wylicza adwokat Roman Kusz, wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach.
To właśnie wysokość wynagrodzeń – w jego ocenie – skutecznie odstrasza adwokatów przed udziałem w systemie przedsądowego poradnictwa.
– W przypadku naszej izby chęć udzielenia porad zadeklarowało jedynie 60 adwokatów na ponad 1000 uprawnionych. Większość zapewne więc uznała, że udzielanie pomocy nie będzie dla nich satysfakcjonujące z ekonomicznego punktu widzenia – mówi prof. Maciej Gutowski, dziekan poznańskiej izby adwokackiej.
A jak jest gdzie indziej? W okręgowej radzie adwokackiej:
● w Warszawie na 3718 adwokatów wykonujących zawód zgłosiło się 271 osób,
● w Katowicach na 1182 adwokatów chętnych jest 111 prawników,
● w Łodzi na 950 adwokatów deklarację uczestnictwa w systemie żłożyło 144,
● w Krakowie na 1300 adwokatów zgłosiło się około 200 osób,
● w Gdańsku chętnych jest 51 prawników na 786 uprawnionych (według stanu na 14 października).
– Zawsze będę zdania, że na rynku – także na rynku usług prawniczych – powinny funkcjonować kryteria rynkowe. Minister nie powinien samodzielnie określać kwot, za jakie świadczona ma być pomoc prawna, a jej wykonawcy powinni być wybierani w trybie podobnym do postępowania przetargowego – komentuje profesor.
W jego ocenie za niezbyt trafiony uznać należy również pomysł, by poradnictwo było świadczone jedynie w punktach zorganizowanych przez powiat, a nie w kancelariach prawniczych, które są już dostosowane do takiej działalności.
Ale nie wszędzie jest taka sama sytuacja. W przypadku Krakowa zauważalna jest ciekawa tendencja.
– Dostrzegalne są różnice między większymi a mniejszym ośrodkami. W tych pierwszych adwokatów zainteresowanych udzielaniem porad jest zdecydowanie więcej niż punktów do obsadzenia. Mimo to przyjęliśmy zasadę, że przekazujemy starostwom listy z wszystkimi chętnymi i jednocześnie zwracamy się z wnioskiem o równy podział dni i godzin wśród zainteresowanych – mówi adwokat Paweł Gieras, dziekan krakowskiej ORA.
Dla radców ważne miejsce
Wciąż nie ma tak dokładnych danych dla okręgowych izb radców prawny. Jak wskazał radca prawnych Stefan Mucha, rzecznik prasowy Krajowej Izby Radców Prawnych oraz dziekan Okręgowej Izy Radców Prawnych w Toruniu, w jego izbie odbył się na razie pilotaż. Wyniki są jednak satysfakcjonujące: na 766 wykonujących zawód radców prawnych chęć udzielania porad zadeklarowało bowiem 111 osób.
Z rozmów z Włodzimierzem Chróścikiem, dziekanem największej – warszawskiej – izby radcowskiej w Polsce, wynika, że przed zebraniem deklaracji należało najpierw uzyskać informacje od powiatów o szczegółowych lokalizacjach punktów. Te wpłynęły dopiero pod koniec zeszłego tygodnia.
– Od dziś czekamy na deklaracje od członków naszego samorządu. Nie chcieliśmy zbierać abstrakcyjnych zgłoszeń. Chcemy, by radcy zapisywali się na konkretne miejsce – wskazuje dziekan Chróścik.
Okręgowa Izba Radców Prawnych w Warszawie jak i stołeczna Okręgowa Rada Adwokacka są już po pierwszych rozmowach ze starostami.
– Wszyscy czujemy, że jest to duże wyzwanie. Pierwszy problem dotyczy spraw technicznych, np. terytorialności: bo w przypadku adwokatów do danej okręgowej rady adwokackiej przynależą gminy. W przypadku radców są to natomiast starostwa – wskazuje dziekan Chróścik.
Jak jednak podkreśla, rozmowy są obiecujące.
– Starostowie w większości zadeklarowali m.in., że wyposażą punkty pomocy prawnej w urządzenia biurowe, a nawet programy prawnicze. Do tego oczywiście wszystkie lokale mają mieć zapewnione warunki do świadczenia pomocy prawnej, a więc gwarantować ochronę tajemnicy zawodowej. Mam nadzieję, że na etapie realizacji nic się w tej mierze nie zmieni – zaznacza.
Dowód ogromnego nasycenia rynku
Wdrażanie w życie ustawy obarczone jest ogromną ilością niewiadomych. Bo choć zbliża się termin zawierania porozumień pomiędzy powiatami a radami adwokackimi i radcowskimi, to nie ma jeszcze wydanych przepisów wykonawczych. Nie wiemy więc nawet, jaki powinien być standard i wyposażenie lokali, w których mielibyśmy świadczyć pomoc prawną. Mimo tego statystyki pokazują, że są adwokaci, którzy deklarują gotowość podjęcia się pomocy prawnej w tych niedookreślonych warunkach. To dowód ogromnego nasycenia rynku prawniczego, bo warunki finansowe świadczenia nieodpłatnej pomocy prawnej, po odliczeniu obciążeń publicznoprawnych, nie są szczególnie atrakcyjne. Jest nas coraz więcej, a pracy w odpowiednim stopniu nie przybywa. Adwokaci poszukują więc nowych źródeł zarobkowania i godzą się również na takie nieszczególnie atrakcyjne finansowo propozycje, bowiem każda udzielana porada prawna to możliwość zaistnienia na rynku i wypracowania sobie pozycji zawodowej. Dane te pokazują również to, że – mimo braku wysypu chętnych – nie powinno być problemu z obsadzeniem punktów bezpłatnego poradnictwa.
Wielce prawdopodobne jest jednak to, że w miejscowościach, w których nie działają obecnie organizacje pozarządowe, nie uda się obsadzić wszystkich punktów im dedykowanym do prowadzenia. Pod koniec roku może się więc okazać, że jest dodatkowe zapotrzebowanie na profesjonalnych pełnomocników.