statystyki

Czy odwrócenie reprywatyzacji w Warszawie jest możliwe?

autor: Patryk Słowik, Anna Krzyżanowska10.09.2016, 08:30
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz po posiedzeniu zarządu Platformy Obywatelskiej w Warszawie.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz po posiedzeniu zarządu Platformy Obywatelskiej w Warszawie.źródło: PAP

Działka leżąca przy Pałacu Kultury i Nauki, potocznie nazywana Chmielną 70 (od jej starego adresu), ma wrócić do zasobu gruntowego Warszawy. Analizujemy, czy jest na to szansa.

Reklama


Reklama


Jak twierdzi Hanna Gronkiewicz-Waltz, decyzja została wydana pochopnie. A to dlatego, że pierwotny właściciel działki został spłacony już w latach 50. XX wieku na podstawie umowy międzynarodowej między PRL-em a Danią. Umowy takie jak ta z Danią nazywa się w prawie umowami indemnizacyjnymi (odszkodowawczymi). I tak jak jeszcze pół roku temu niemal nikt nie miał pojęcia, co to określenie znaczy, tak dziś jest ono nagminnie używane w telewizji, radiu i prasie. Za dwa, trzy lata stanie się kluczowe w kontekście polskiego budżetu.

Wartość działki przy Chmielnej 70 szacuje się na 120–160 mln zł. To bardzo dużo. Kwota, której utrata zaboli m.st. Warszawę, ale również nie zabije. Wyobraźmy sobie jednak, że takich działek, które zostały zbyt pochopnie przekazane, jest kilkadziesiąt albo kilkaset. Skąd taki wniosek? Oddajmy głos samej Hannie Gronkiewicz-Waltz, która 30 sierpnia na naszych łamach („Prezydent nie odda stolicy bez walki”, DGP 167/2016) mówiła tak: „Do 2008 r. w ogóle nie sprawdzano, czy zagraniczni spadkobiercy stołecznych działek otrzymywali odszkodowania na mocy układów odszkodowawczych. Dopiero wiceprezydent Jakubiak kilka lat temu to zarządził”. Po tych słowach padło pytanie: „Czyli niewykluczone, że w mieście jest dużo więcej przypadków podobnych do Chmielnej 70?”. Na co odpowiedziała: „Mowa nawet o kilku tysiącach zwróconych nieruchomości”.

Hanna Gronkiewicz-Waltz grubo przesadziła. Jeśli doszło do reprywatyzacji gruntów, które mogły być objęte umowami indemnizacyjnymi, takich przypadków na pewno nie były tysiące. Raczej setki. Przyjmijmy liczbę 400. Załóżmy też, że wartość przeciętnej działki nie jest tak znacząca jak tej na placu Defilad. Ustalmy umownie dla prostego obliczenia, że wynosi ona 10 mln zł. I teraz pomnóżmy liczbę działek wydanych, a objętych układami indemnizacyjnymi, przez ich wartość. Cztery miliardy złotych. Być może tyle – a dokładniej grunty o takiej wartości – będzie chciała odzyskać w sądach Warszawa, wskazując, że właściciele lub ich spadkobiercy zostali już spłaceni w PRL. I po prostu w III RP nikt tego nie zauważył.

Ciekawe jest to, że prezydent stolicy, bądź co bądź profesor nauk prawnych, czeka batalia na gruncie, na którym powinna czuć się najlepiej, czyli w salach sądowych. Rzecz w tym, że Hanna Gronkiewicz-Waltz zaszkodziła sama sobie, zlecając w 2011 r. ekspertyzy dotyczące indemnizacji dwóm prawnikom, prof. Janowi Barczowi oraz prof. Maciejowi Kalińskiemu. Z ich pracy wynika, że w sądzie wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej poniesie klęskę. A przeciwnicy procesowi, czyli właściciele i użytkownicy wieczyści zreprywatyzowanych gruntów, będą strzelali do stołecznego magistratu z amunicji, której on sam im dostarczył. Po kolei jednak.

Roszczenia wygasły, więc...


Pozostało jeszcze 82% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • Matrix (2016-09-10 09:49) Odpowiedz 121

    Można te dzialki znacjonalizowac bez odszkodowania i po ptokach.

  • ELA(2016-09-10 11:04) Odpowiedz 101

    Wszystko jest możliwe.Przecież Warszawę odbudowywała cala POLSKA.

  • Hanka Głonkowcem-Walcowana(2016-09-10 13:34) Odpowiedz 81

    A miało być tak pięknie.Ale te włedne pisioły wygłały wyboły i kicha się złobiła.Ale się kułwa połobiło.

  • ilyulj,k(2016-09-10 14:23) Odpowiedz 60

    Przecież to nie reprywatyzacja,ale złodziejstwo. Złodziejstwa w "demokratycznym,wolnym,obywatelskim,prawym i sprawiedliwym" kraju nie można karać?

  • qaduq(2016-09-10 19:17) Odpowiedz 40

    Prewencyjna cenzura, czy obawa przed prawdą? Kto podnosi sprawę wstrzymania reprywatyzacji i w jakim celu? Stop dla przekrętów. To nie znaczy, że należy cofnąć decyzje, które otrzymali prawi właściciele lege artis i dysponujący posiadłością zgodnie z prawem. Nie ma co ich straszyć i mieszać z uczestniczącymi w machlojkach. Ot co!

  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-09-10 23:05) Odpowiedz 40

    Kpicie sobie czy pytacie o drogę? Załóżmy X "odzyskał" działkę i natychmiast sprzedał ją Y. Miasto nie ma prawa przejąć działki kupionej w dobrej wierze, nie może też skarżyć o odszkodowanie X, bo to nie jego wina, że urzędnik "pomylił się" i wydał złą decyzję. Mówiąc kolokwialnie Miasto może im skoczyć, bo wszystko było robione przez profesjonalistów. Tak na marginesie, jestem zwolennikiem przywrócenia przedwojennego prawa przewidującego dla urzędników państwowych karę śmierci za łapownictwo

  • Rejent(2016-09-11 11:43) Odpowiedz 00

    Pani Prezydent HGW zapewne wie - co mówi. A mówi o (możliwych) tysiacach przypadków z w r o t u działek, za które byli właściciele otrzymali odszkodowanie. Oczywiście (w ich mniemaniu) zbyt niskie. Potrzeby odbudowy Miasta oraz rozwoju budownictwa mieszkaniowego - przy braku wolnych terenów oraz mało uporządkowanej urbanistycznie Warszawy - wymagały pozyskiwania nowych gruntów - nie tylko w ramach tzw dekretu Bieruta - w ramach wywłaszczeń właścicieli gruntów na cele publiczne i za odszkodowaniem. Zrozumiałe, że ich wysokość nie miała wiele wspólnego z wartością rynkową tych gruntów. Odszkodowania także nie były "wyrażane" w gotówce. Często wywłaszczany i członkowie jego rodziny - otrzymywali jako rekompensatę - samodzielne mieszkania, których wartość ówczesna i dzisiejsza np w Warszawie jest nieporównywalna. Mimo to, już po latach i po istotnej zmianie sytuacji gospodarczej Kraju i Miasta - poczucie krzywdy i chęć ich wyrównania znacznie się nasiliła. Wyraża sie to w setkach zgłaszanych roszczeń - mimo już uzyskanych zapłat lub tzw rekompensat. Znany mi przypadek, gdy właścicielka działki gruntu na Mokotowie, zajętej częściowo pod budynek przedszkola - otrzymała (jako rekompensatę) 6 (słownie sześć) działek w Popowie nad Zalewem Zegrzyńskim (obok ośrodka wypoczynkowego ZM Ursus). Działki te "zagospodarowała" - część sprzedając, a część na własny letni domek. Z chwilą gdy na porządku dnia zawisła sprawa "reprywatyzacji" gruntów w Warszawie, jej córka-spadkobierczyni podjęła usilne zabiegi o odzyskanie działki na Mokotowie, zabudowanej na cele przedszkola. Przy tej sposobności należało by zwrócić uwagę na sztubackie zaniedbania wszystkich kolejnych rządów i władz od bierutowskich poczynając - nie uj awniania w ksiegach wieczystych (hipotekach) dokonanych czynności prawnych, obciążających dane nieruchomości lub mających wpływ na zmianę ich włascicieli. Niewątpliwie do takich obciążeń należą wypłacone odszkodowania, rekompensaty oraz koszty odbudowy i zabudowy.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama