Portale społecznościowe stały się popularnymi platformami do informowania znajomych o wydarzeniach, w których bierzemy udział. Oznaczamy się w ciekawych miejscach, pokazujemy co w danej chwili robimy i dokąd się wybieramy. Facebook udostępnił swoim użytkownikom specjalną funkcjonalność dzięki, której w prosty sposób można ujawnić cel podróży i związane z nią emocje.

Problem pojawia się, gdy zwykłemu chwaleniu towarzyszą zdjęcia kart pokładowych. Turyści nie zdają sobie sprawy, że poza imieniem, nazwiskiem i miejscem w samolocie zakodowanych jest tam wiele szczegółowych informacji, których wykorzystanie może skomplikować podróż lub nawet doprowadzić do skreślenia z listy pasażerów.

Magdalena Fijołek z serwisu eSky podkreśla, że istotne jest grono do którego kierujemy powiadomienie. Zdaniem rozmówczyni możemy mieć nadzieję, że najbliżsi znajomi nie będą chcieli zrobić nam krzywdy. Jednak osoby z którymi mamy gorsze relacje lub nie mamy ich wcale, a udostępniane posty nie mają odpowiednich ustawień chroniących prywatność, mogą zepsuć nam urlop.

„Nie ma żadnych przeciwwskazań prawnych, by „check innować” się na lotnisku i umieścić w internecie kartę pokładową, żeby nikt nie miał wątpliwości dokąd lecimy. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z istniejącego ryzyka” - wyjaśnia.

„Niestety, niewiele osób wie, co można zrobić z danymi, które są umieszczone na karcie pokładowej i jak ktoś może je wykorzystać, by zrobić pasażerom nieprzyjemny żart. Wszystko zależy od tego, czy osoba czytająca dane z karty będzie to robiła w sposób umiejętny. Mając podstawowe dane dotyczące pasażera i lotu można bowiem wejść do systemu zarządzania rezerwacją lub skontaktować się z linią lotniczą i zmienić takie rzeczy jak:
• dane pasażera (obywatelstwo, datę urodzenia i inne),
• anulować bilet,
• zmienić daty podróży lub odcinki lotu (nie zawsze bezpłatnie),
• wybrać miejsce w samolocie,
• dodać specjalną pomoc na lotnisku (zamawiając asystę czy wózek inwalidzki),
• naliczyć sobie mile za ten lot poprzez utworzenie konta na dane które znajdują się na karcie pokładowej”.

Ważna jest świadomość, w jaki sposób należy zabezpieczać umieszczane w internecie treści – podkreśla Fijołek.