statystyki

Szymaniak: W zamian za wolność iluzja bezpieczeństwa

autor: Piotr Szymaniak10.05.2016, 07:55; Aktualizacja: 10.05.2016, 09:54
Piotr Szymaniak

Piotr Szymaniakźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dzień, w którym uwierzymy, że żaden atak terrorystyczny nam nie grozi, będzie prawdopodobnie ostatnim, w którym będziemy mogli czuć się bezpiecznie. Z drugiej strony dzień, w którym uwierzymy, że prawdopodobieństwo ataku jest takie, jak w Belgii czy we Francji, będzie ostatnim dniem naszej wolności.

Reklama


Reklama


Można się o tym przekonać, czytając zmieniający się jak w kalejdoskopie tekst projektu ustawy antyterrorystycznej (przez miesiąc od jego upublicznienia mamy już trzecią wersję).

Korekty nie wprowadzają jednak zasadniczej zmiany jakościowej. Nie dokładają mechanizmów gwarancyjnych, nie rozwiewają licznych wątpliwości obrońców praw człowieka czy przeciwników inwigilacji. Wątpliwości sprowadzają się do tego, że projekt wyposaża Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w zasadzie w nieograniczone możliwości permanentnej inwigilacji, posługując się przy tym nieostrymi i wieloznacznymi sformułowaniami. W efekcie przepisy, które teoretycznie mają być wymierzone przeciwko terrorystom, mogą zostać użyte przeciwko niemal każdemu.

Też uważam, że brak jakichkolwiek konsultacji społecznych przy tak poważnej ustawie to skandal. Nie mam też jednak złudzeń, że gdyby konsultacje się odbyły, to jakiekolwiek uwagi krytyczne zostałyby uwzględnione. Uderzające jest bowiem to, że ustawa pisana jest pod konkretne osoby, ogniskując wszystkie ważne kwestie decyzyjne w triumwiracie: szef ABW – prokurator generalny – prezes Rady Ministrów (to w wersji kwietniowej). Od tego czasu akcje premier Szydło spadły, nie wiadomo, kto będzie premierem w przyszłości, więc na wszelki wypadek w ostatniej wersji miejsce prezesa Rady Ministrów zajął minister koordynator służb specjalnych.

Owszem, tworząc przepisy, można zakładać, że szefujący obecnie ABW prof. dr hab. Piotr Pogonowski jest wzorem cnót i profesjonalizmu; że piastujący urząd prokuratora generalnego Zbigniew Ziobro jest symbolem uczciwości, a minister koordynator ucieleśnieniem praworządności. Tylko czy można oczekiwać, że będą oni te funkcje pełnili wiecznie? Jak to zagwarantować? Przynajmniej do czasu zamknięcia tego wydania DGP w projekcie nie zostało to przesądzone. Nawet zatem jeśli założymy, że naszej trójce przez myśl nie przejdzie skorzystać z władzy, jaką daje ustawa antyterrorystyczna, w niecnych celach, to jaka jest gwarancja, że nie postąpią tak ich następcy? Czy to, że w projekcie nie ma mowy, że niektóre zapisy tracą moc np. wraz z upływem VIII kadencji Sejmu, jest przejawem krótkowzroczności jej autorów, czy też wynika z przekonania, że w dającej się ogarnąć rozumem przyszłości nie należy się spodziewać zmiany władzy?

Być może zastanawia Państwa, dlaczego w tekście o ustawie antyterrorystycznej ani słowem nie wspomniałem o korzyściach z niej płynących. Tym, co w ustawie dobre, jest część dotycząca nie zapobiegania, lecz reagowania na zaistniałe wydarzenia, czyli działań kontrterrorystycznych. Co zaś się tyczy kwestii prewencji, dającej pole do niemal nieograniczonej inwigilacji, potencjalne korzyści na razie wydają się o wiele mniejsze od realnych szkód i ofiar, jakie złożymy na ołtarzu bezpieczeństwa.

„Gdy dla tymczasowego bezpieczeństwa zrezygnujemy z podstawowych wolności, nie będziemy mieli ani jednego, ani drugiego” – powiedział kiedyś Benjamin Franklin. Warto to wziąć pod uwagę, bo na studolarówkę nie trafił on bynajmniej za wynalezienie piorunochronu.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Namierzą tylko zwykłego obywatela w domu(2016-05-11 11:00) Odpowiedz 30

    Nowe prawo inwigilacyjne w RP tak samo można o du.pę potłuc.

  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-05-11 00:24) Odpowiedz 30

    W miarę jak przybywa mi lat, jestem coraz bliższy przekonania, że rządzący w wielu krajach doskonale przestudiowali dzieła Orwella. Nie potraktowali ich jednak jako ostrzeżenia, odpowiednio czytane i zinterpretowane stają się doskonałym przewodnikiem jak doprowadzić społeczeństwo do przekonania, że zniewolenie i brak swobód, to coś czego chcą. Kiedy czytam informację o młodym niezrównoważonym "Niemcu" atakującym przechodniów i krzyczącym Allah Akbar. To czuję się jakby informacja pochodziła z Ministerstwa Prawdy. Osiągnęliśmy, więc w niektórych sferach życia więcej niż mógł sobie wyobrazić wyobrazić pisarz. Nie potrzebujemy już nawet tworów rzeczywistych, wystarczą wirtualne.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama