statystyki

Polacy źle oceniają wymiar sprawiedliwości. Ale też niewiele o nim wiedzą

07.03.2016, 15:47; Aktualizacja: 08.03.2016, 14:53
Ponad 80 proc. respondentów - jak wynikało z zaprezentowanych wyników ankiety - zgodziło się ze stwierdzeniem, że w sądach panuje nadmierna biurokracja.

Ponad 80 proc. respondentów - jak wynikało z zaprezentowanych wyników ankiety - zgodziło się ze stwierdzeniem, że w sądach panuje nadmierna biurokracja. źródło: ShutterStock

Wizerunek wymiaru sprawiedliwości jest zły, a wielu Polaków nie ma na jego temat elementarnej wiedzy - wynika z badań, które przedstawiono w poniedziałek w Sądzie Najwyższym. Dodano, że spór wokół Trybunału Konstytucyjnego wpłynął na pogorszenie tego wizerunku.

reklama


reklama


Ponad 80 proc. respondentów - jak wynikało z zaprezentowanych wyników ankiety - zgodziło się ze stwierdzeniem, że w sądach panuje nadmierna biurokracja. Także 80 proc. respondentów oceniło, że sądy są opieszałe. Z kolei ze zdaniem, iż sądy dbają głównie o własne interesy, zdecydowanie zgodziło się 15 proc. badanych, zaś "raczej tak" odpowiedziało kolejne 45 proc. Natomiast 10 proc. pytanych zdecydowanie zgodziło się z oceną, iż sądy są przekupne; kolejne 47 proc. na takie stwierdzenie odpowiedziało: "raczej tak".

Tymczasem ze stwierdzeniami, że sądy są kompetentne i zasługują na szacunek, zgodziło się ponad 55 proc. badanych. W rankingu zaufania sądy i prokuratury znalazły się za strażą pożarną, wojskiem i policją - największym zaufaniem z szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości cieszą się Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy, na które wskazało po 11 proc. badanych.

Połowa ankietowanych błędnie uważa, że sędziowie w Polsce mogą być członkami partii politycznych; zaledwie co trzeci zdaje sobie sprawę, że testament można odwołać w dowolnej chwili (32 proc.) albo ma świadomość braku możliwości rozpoznania apelacji wniesionej po terminie (34 proc.).

„W konferencji "(Nie)świadomość prawna Polaków" zorganizowanej w Sądzie Najwyższym przez wydawnictwo C.H.Beck i redakcję Kwartalnika IUSTITIA udział wzięli sędziowie, prawnicy, socjolodzy oraz politolodzy.” Dyskutowano m.in. o wpływie ostatnich wydarzeń i sporów związanych m.in. z kwestią funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego na wizerunek sądów i prawa w naszym kraju. Badanie przeprowadzono na przełomie stycznia i lutego na próbie liczącej 1018 osób.

Jak wskazał specjalista od marketingu politycznego prof. Norbert Maliszewski, "Polacy są słabymi demokratami". "Aż 65 proc. społeczeństwa popiera zachowania, które niekoniecznie są demokratyczne i rządy tzw. silnej ręki. (...) Opinie są moderowane przez sympatie polityczne i polaryzację postaw społecznych" - dodał.

Na pytanie, kto ma rację w trwającym sporze wokół TK, 20 proc. ankietowanych wskazało na PiS, 20 proc. na opozycję; 19 proc. uznało, że żadna ze stron, zaś 41 proc. nie umiało odpowiedzieć na takie pytanie.

"Jeśli mamy spór o charakterze politycznym, w którym uczestniczy Trybunał Konstytucyjny, to wówczas sędziowie i wymiar sprawiedliwości również wydają się zaangażowani politycznie. Ten spór nie służy poszerzeniu wiedzy o wymiarze sprawiedliwości, skutkuje utratą zaufania do instytucji i urzędów publicznych oraz sądownictwa i prawa"- ocenił Maliszewski.

Na pogorszenie wizerunku - jak wskazano - wpływa także niestabilność systemu prawnego oraz obszerność i niska jakość przyjmowanej legislacji. Jak zaznaczono, obecnie w Polsce obowiązuje kilkadziesiąt tysięcy aktów normatywnych, w tym 43 tys. aktów z Dziennika Ustaw, 37 tys. aktów prawa europejskiego oraz - dodatkowo - 28 tys. przepisów ministerialnych.

I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf zaznaczyła, że "trudno mówić o rzetelnej informacji, gdy media pokazują sprawy trochę w krzywym zwierciadle". Dodała, że w związku z tym aktywniejsi powinni być rzecznicy prasowi sądów.

"Pozycja wizerunkowa wymiaru sprawiedliwości, zważywszy na kluczową rolę, jaką wymiar sprawiedliwości w społeczeństwie odgrywa, jest daleka od zadowalającej" - ocenił natomiast, komentując wyniki dr Tomasz Baran z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodał, że odpowiedzialnością za taką sytuację trudno obciążyć wyłącznie media, choć "przekaz medialny jest zawsze skrzywiony w negatywnym kierunku".

"Środowiska związane z wymiarem sprawiedliwości, a zwłaszcza środowisko sędziowskie, powinny rozważyć opracowanie i wdrożenie naprawczej strategii komunikacyjnej i zastanowić się jak zwiększyć świadomość prawną" - ocenił dr Baran.

reklama


Źródło:PAP

Polecane

reklama

  • mądra(2016-03-07 16:49) Odpowiedz 1816

    Autor artykułu nie docenia społeczeństwa - Polaków. Dokładnie jest odwrotnie. Sądownictwo niewiele wie o Polakach. Żyje w oderwaniu od rzeczywistości zarabiając dużo za dużo jak na warunki polskie. Na zaufanie to trzeba sobie zasłużyć. Za takie pieniądze i przywileje wszyscy chcielibyśmy pracować solidnie, efektywnie zachowując bezstronność czego nie można powiedzieć o sądownictwie.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • ey4(2016-03-07 17:11) Odpowiedz 1010

    do mądra, a jakież to przywileje i pieniądze, podziel się swoją wiedzą

  • berek(2016-03-07 20:03) Odpowiedz 86

    Każdy lubi się wymądrzać, ale nawet napisanie najprostszego pisma przychodzi Polakowi z ogromną trudnością. Ustawodawca nie wymaga wiele - napisz czego chcesz i od kogo, a przy tym zastosuj elementarne zasady pisania listów. Wskaż adresata twojego żądania tj. sąd, datę, miejscowość i podpisz się. Wydaje się niewiele, a jednak ileż pism z w/w brakami trafia do sądów. Potem pretensje, że wszystko trwa tak długo. Nadto, nasze pieniactwo i kłótliwość zwłaszcza z rodziną również nie ułatwiają sprawy. Nieumiejętność dogadania się z członkami rodziny jest absolutnie karygodna. Wolimy wyłożyć grube pieniądze na proces, aniżeli porozmawiać z krewnym i zgodnie się podzielić. Naturalnie nie tylko nasze negatywne cechy charakteru wpływają na przewlekłość, nie mniej winni są biegli, to przez nich sprawy spoczywają miesiącami jeśli nie latami, chociaż gdyby ludzie potrafili przynajmniej zgodnie wycenić nieruchomość o ileż szybciej kończyłoby się postępowanie. Pewnych rzeczy nie naprawimy. Skoro ktoś musi dzielić się majątkiem w sądzie, a nie u notariusza czy we własnym prywatnym zakresie to niestety, ale trzeba zacisnąć zęby i czekać na swoją kolej.

  • Polacy o wymiarze sprawiedliwości wiedzą dużo.....(2016-03-07 15:59) Odpowiedz 37

    od 25 lat a nawet i czasów przedwojennych kto pracuje w sądach.Mianowicie,powiedzenie że pracują tam głowy,pasuje jak ulał,a korpusy są tylko na ławie oskarżonych i tak sądownictwo zatacza koło.Muszą dopuścić do pracy w sądownictwie,bynajmniej 80% korpusów aby sądy były polskie......

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • co ten wymiar ma wspólnego ze sprawiedliwością?(2016-03-08 07:58) Odpowiedz 20

    W polskim wymiarze "sprawiedliwości" nie ma rzeczy która mi się podoba. Począwszy od legislacji - która kieruje się swoją logiką, której istota sprowadza się do zasady, że jeżeli Eskimosom będę wydawał komendy w języku bantu, to osiągnę najlepsze rezultaty. Polskie ustawodawstw to wręcz wzorcowy antyprzykład jak nie powinno się pisać prawa. Kolejna rzecz to sądownictwo. Organizacyjnie to pozostałość PRL-u. Sędziowie i prokuratory obdarzenie są nieproporcjonalnymi w stosunku do reszty społeczeństwa przywilejami, co odrywa je od społeczeństwa. Za komuny miało to służyć zapewnieniu sobie wierności wobec jedynego słusznego ustroju. Czemu na służyć za demokracji? Czy dalej temu samemu? Dlaczego w tej grupie zawodowej nie ma emerytur, zasiłków, rent - na takich samych zasadach jakie obowiązują resztę społeczeństwa. Co społeczeństwo zyskuje w zamian na utrzymywaniu takich przywilejów? Dlaczego my mamy iść na emeryturę ZUS-owską, a sędzia albo prokurator - będą spoczywali na nieproporcjonalnie lepszych warunkach? I pytanie podstawowe czym sobie na naszą pracę na ich przywileje, zasłużyli? Dlaczego nie ma kontroli społecznej nad wymiarem sprawiedliwości, tak jak to jest w krajach anglosaskich? I kolejna sprawa - dostępność do wymiaru sprawiedliwości. Cały ten biznes opleciony jest przywilejami grup zawodowych (korporacji), o których przestrzeganie dba państwo. Obywatele sprowadzani są do roli istot ubezwłasnowolnionych, którym państwo (a w zasadzie politycy) zezwala na wybór ograniczony. Między tymi grupami przywileje są wymienne. Notariusz może zostać adwokatem - choć ani dnia nie przepracował przy żadnej sprawie karnej. Prokurator - radcą prawnym, choć całe życie pracował w sprawach karnych i ani dnia w gospodarczych. Za to nikt z zewnątrz na podobnej zasadzie nie może dostać się do korporacji. Prawnik nie skorporowany nie może wpisać się do żadnej z tych korporacji, choćby miał 50 lat doświadczenia zawodowego. Do tego jeszcze ograniczenia w pisaniu pism procesowych. Nie jest ważne czy pismo napisane jest poprawni, ważne jest kto się pod pismem podpisuje. Mógłbym o tym pisać długo, ale zwyczajnie temat mnie zniechęca...

    Pokaż odpowiedzi (5)
  • prawnik - Szczecin(2016-03-08 08:09) Odpowiedz 13

    Polacy lubią się wymądrzać, a jakie bzdury potrafią powypisywać na temat sądownictwa, a nie potrafią odróżnić podstawowych pojęć, jak choćby to, że wymiar sprawiedliwości i sądy, to nie prokuratura. nie potrafią napisać prostego pisma procesowe, nie czytają pouczeń z sądu, nie odbierają przesyłek sądowych, myśląc, że to coś im da. Wypowiadają się na temat sądów, a mają naprawdę blade pojęcie czym się zajmują sądy, na czym polega praca sędziów. Górę biorą emocje, poczucie skrzywdzenia, a i często zwykła ludzka głupota. Ręce opadają.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Radziu z Płocka(2016-03-08 18:33) Odpowiedz 01

    Szkoda tylko, że Polacy nie wiedzą, że sądy i prokuratura mają mieć złą opinię, bo tak zadecydowali politycy. Procedury, które posłowie i rząd uchwalają mają być skomplikowane i wydłużać niepotrzebnie postępowanie, by obywatele obwinili sądy, policję, prokuraturę. Policja, sądy i prokuratury od lat są niedoinwestowane. Pensje dla sekretarzy po 1600-2000 zł po wielu latach pracy, komputery sprzed nawet i 20 lat! Notoryczny brak tonerów do drukarek, papieru. Przeciętny sędzia w sądzie rejonowym rozpoznaje i po 2 tys, spraw rocznie (to chyba ewenement na skalę światową). Dlaczego politycy to robią, dlaczego tak im na tym zależy? Po to, aby w przypadku gdy pan Kamiński dostaje czapę, za jawne łamanie prawa, i on i jego kolesie, w tym "pan" prezydent mogli powiedzieć obywatelom: komu wierzycie - nam, czy niekompetentnemu, prawdopodobnie skorumpowanemu sądowi? Po to, by rząd po wydaniu wyroku przez Trybunał Konstytucyjny mógł powiedzieć - my tego wyroku nie uznajemy, bo jest sprzeczny z prawem (tak jakby władza wykonawcza miała jakieś prawo badać legalność wyroku Trybunału).

  • js(2016-03-07 23:41) Odpowiedz 01

    a jak były sformułowane pytania do sondażu i kto je wymyślał? licealiści??

  • realista(2016-03-07 21:01) Odpowiedz 00

    Jakoś nie możemy się wyzwolić z mentalności wschodniej gdzie CAR dawał, CAR odbierał, CAR załatwiał wszystko i od niego ( bzdura, ale tak lud wierzył ) wszystko zależało. Dzisiaj też Polacy ( część, może nawet znaczniejsza ) oczekują takiego ojca zbawiciela , cara który zarządzi i będzie sprawiedliwie, a może wszyscy będą jak car zechce, młodzi, bogaci, zdrowi i szczęśliwi. A i politycy dają do zrozumienia, że jest taki jeden najważniejszy którzy wszystko może. Widać to po listach do " tego najważniejszego" aby rozwiązał ich problemy. Paranoja.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama