Ma ona odwrócić gros zmian wprowadzonych 1 lipca 2015 r. przez poprzedni rząd. Z naszych informacji wynika, że poprawki obejmą np. art. 351 k.p.k. i będą polegały m.in. na wprowadzeniu w szerszym zakresie zasady losowania sędziów.

Śpieszyć się powoli

– Nie możemy procedować w ciemno. Ja wyznaję zasadę „festina lente” – śpiesz się powoli. Przez 37 lat wykonuję zawód adwokata i chcę się, panie ministrze, zapoznać z tymi poprawkami – podkreślał przewodniczący podkomisji.

Przekonywał też, że trzeba zaczekać na opinię Sądu Najwyższego. Zwłaszcza że nowelizacja wprowadza nową instytucję procesową: skargę na wyrok sądu odwoławczego – o ile nie rozpatrzył on sprawy merytorycznie – do Sądu Najwyższego.

– Wiem, że Sąd Najwyższy broni się przed poszerzeniem kognicji. Przynajmniej w tym zakresie powinna być opinia SN – mówił poseł Matusiewicz.

Kierunek zmian proponowanych przez MS pozytywnie oceniał przedstawiciel prokuratora generalnego, prokurator Tomasz Szafrański. Przypominał, że przy pracach nad reformami wprowadzonymi przez poprzedni rząd głos środowiska prokuratorów był traktowany jak głos niekompetentnych oskarżycieli, którzy utrudniają reformę, bo wolą aby dalej sędzia ich wyręczał na salach rozpraw.

– Nie o to chodzi. Są zaangażowani, pracowici prokuratorzy, którzy kwestionują ten model z prostego powodu: nie dokonano gruntowej zmiany normatywnej umożliwiającej prokuratorowi efektywne wykonywanie zadań w postępowaniu sądowym. Nie ograniczono jego obowiązków w postępowaniu przygotowawczym, nie doprowadzono do opartego na profesjonalizacji policji scedowania na nią obowiązków w fazie przedsądowej – tłumaczył wczoraj prokurator Szafrański.

Mówił, że wymuszono model prokuratury sądowej: tak aby prokuratorami sądowymi byli ci, którzy muszą jednocześnie nadzorować postępowanie przygotowawcze i ścigać przestępczość.

– Nie zgodzę się z tym, że reforma procedury ma mieć jeden cel: sprawność postępowania. Nie, proszę państwa: chodzi przede wszystkim o trafną reakcję karną, czyli aby osoba niewinna nie ponosiła odpowiedzialności, a osoba winna poniosła karę sprawiedliwą, a nie jakąkolwiek – dodawał Szafrański.

Zmiany proponowane przez resort sprawiedliwości krytykował jednak Krzysztof Wojtaszek, wiceprzewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa. Wytykał, że uzasadnienie projektu nie zawiera żadnych danych statystycznych ani analiz akt sądowych uzasadniających potrzebę nowelizacji. Krytycznie oceniał brak Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego w pracach nad procedowaną ustawą.

Utopia neomarksistowska

Również Biuro Analiz Sejmowych zgłosiło do projektu wiele uwag. Jak mówił prof. Andrzej Sakowicz, ekspert ds. legislacji BAS, osiem miesięcy to zbyt wcześnie, aby odchodzić od reformy. Dziwił się też proponowanemu ograniczeniu trybów konsensualnych, podczas gdy to właśnie one się w praktyce sprawdziły.

– To naruszenie stabilności systemu prawnego – podkreślał prof. Sakowicz.

– Państwo to nie jest pole doświadczalne – odpowiadał krytykom dr Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.

Przekonywał, że w Polsce wprowadzono kontradyktoryjność w dawce, która może pacjenta nie uleczyć, a zabić. Rozwodniono klasyczne pojęcia prawdy i obiektywizmu w procesie.

– Nigdzie na kontynencie ten model się nie przyjął – wskazywał wiceminister i dodawał, że w jego ocenie wprowadzona w lipcu reforma była realizacją „utopijnych lewicowo-liberalnych, neomarksistowskich koncepcji filozoficzno-prawnych”.