Nowelizacja ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym (Dz.U. z 2014 r. poz. 1924), która miała wyczyścić rejestr, weszła w życie 1 stycznia 2015 r. Daje sądom rejestrowym możliwość wszczęcia procedury rozwiązania podmiotu wpisanego do KRS bez konieczności przeprowadzania postępowania likwidacyjnego: wystarczy, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie prowadzi on działalności. Jedną z przesłanek jest tu np. nieskuteczność wcześniejszych postępowań, które miały wymusić na spółce, by wypełniła obowiązki (np. złożyła odpowiednie sprawozdania).

Jednak choć ustawa weszła w życie przed rokiem, to postępowania zmierzające do wykreślenia spółki mogły być de facto prowadzone dopiero od 1 lipca. Do tego czasu spółki, które w 2014 r. nie spełniły obowiązków rejestrowych, na podstawie przepisów przejściowych miały czas na ich wypełnienie.

Start z poślizgiem

Ale poślizg ma jeszcze jedną przyczynę: koszty. Gdy spółka nie ma organu ją reprezentującego lub adresu, sąd ogłasza o wszczęciu postępowania w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Kłopot w tym, że nie było jasne, czy sądy mają za te ogłoszenia płacić. O tym, że nie, przesądziła dopiero zmiana przepisów, która weszła w życie 4 grudnia 2015 r. (art. 25b ust. 5 ustawy o KRS).

Dlatego dopiero w ostatnich tygodniach widać wysyp takich ogłoszeń w MSiG.

– Prowadzimy takie postępowania, ale żadne nie jest na etapie decyzji końcowych. Są one dość żmudne z uwagi na konieczność ustalenia, czy spółka nie pozostawiła po sobie jakichś rzeczy zbywalnych – przyznaje Urszula Romańska przewodnicząca VIII Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego Katowice-Wschód.

– Brak majątku trzeba wykazać bardzo precyzyjnie, a nigdy nie ma pewności, czy dane różnych organów, np. rejestrów ksiąg wieczystych, są kompletne, albo czy spółka nie ma majątku za granicą – tłumaczy sędzia, dodając, że pierwsze rozstrzygnięcia w postępowaniach o rozwiązanie podmiotu bez likwidacji zapadną pewnie jeszcze w pierwszym kwartale tego roku.

– W 2015 r. w naszych dwóch wydziałach wszczęto ok. 120 takich spraw. Dopiero jednak po zwolnieniu z opłat za ogłoszenia będzie można szerzej korzystać z tych przepisów – przyznaje sędzia Jolanta Ludwiczek z Sądu Rejonowego Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu.

– Trzeba jednak pamiętać, że w pierwszej kolejności musimy rozpoznawać wnioski o wpis do rejestru. Jakie będą efekty i ile martwych podmiotów uda się wykreślić, trudno powiedzieć. Na pewno nie można się spodziewać masowych wykreśleń, bo każdą sprawę trzeba rzetelnie indywidualnie ocenić – dodaje.

Jeśli bowiem sąd ustali w toku postępowania, że spółka albo prowadzi działalność, albo posiada majątek, wówczas umarza postępowanie. W Warszawie samo wszczęcie procedury wykreślenia podmiotu w wielu przypadkach zadziałało mobilizująco na spółki, które zaczęły składać do KRS dokumenty, choć przez lata tego nie robiły.

Brak instrumentów

Przy tym samo milczenie spółki – które może, ale nie musi wskazywać na nieprowadzenie działalności – to za mało. Trzeba jeszcze wykazać, że spółka nie ma majątku. Tymczasem sądy rejestrowe narzekają, że przepisy nie zapewniają im wystarczających instrumentów ku temu.

– Co można zrobić? Zwrócić się do rejestru zastawów, ksiąg wieczystych, CEPiK, urzędu skarbowego. Śmiem twierdzić, że to bardzo mało, by ustalić w sposób pewny brak majątku – wskazuje Katarzyna Sacharuk, przewodnicząca VI Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego Lublin-Wschód.

– Nie mówiąc już o tym, że nie mamy możliwości ustalenia tak prostej rzeczy jak to, czy podmiot posiada rachunki bankowe i czy ma na nich jakieś środki. Bo nowelizacja nie zmieniła ustawy – Prawo bankowe w zakresie tajemnicy bankowej – dodaje.

Jednak jak tłumaczy sędzia Aneta Komenda z Ministerstwa Sprawiedliwości, brak nowelizacji art. 104 ustawy – Prawo bankowe był zamierzony. Sąd przy poszukiwaniu majątku ma wykonać tylko podstawowe czynności. Ryzykiem za to, że podmiot posiada majątek, którego sąd nie był w stanie ustalić, ustawodawca obciążył spółkę.

– Zastanawialiśmy się nad tą kwestią. Gdyby był jeden zintegrowany system, do którego można byłoby się zwrócić po informacje, czy w którymkolwiek banku w Polsce podmiot ma rachunek bankowy, to miałoby to sens. A że takiego systemu nie ma, to sąd rejestrowy w każdym takim postępowaniu musiałby wystosować kilkadziesiąt pism do wszystkich banków w Polsce – tłumaczy Aneta Komenda.

Ustawodawca przewiduje jednak możliwość, że sąd nie znajdzie majątku, mimo że on faktycznie jest. Jeśli więc po zlikwidowaniu podmiotu okazałoby się, że miał on jednak jakieś dobra, wówczas ich własność przejdzie na Skarb Państwa. Jednocześnie jednak otwiera to możliwość dochodzenia roszczeń od Skarbu za przejęcie majątku.

Ale, jak zauważa sędzia Witold Olech z Sądu Rejonowego w Rzeszowie, jeszcze większym problemem jest ustalenie, czy majątek, który ewentualnie został ujawniony, jest w ogóle zbywalny.

– Jeśli podmiot ma trzy samochody, ale są one zdezelowane i tak naprawdę nadają się na złom, to i tak nikt ich nigdy nie kupi. Ale w jaki sposób sąd ma ustalić, czy ten majątek jest zbywalny? W normalnych postępowaniach powołuje się biegłego. Ale kto ma pokryć jego koszty? To są wszystko elementy, które mogą stanowić praktyczną przeszkodę w ostatecznym wykreśleniu tych podmiotów z rejestru – wyjaśnia sędzia Olech.

To wszystko powoduje, że zwłaszcza referendarze, w obawie przed odpowiedzialnością dyscyplinarną, nie chcą wykreślać spółki z rejestru, dopóki nie będą mieli gwarancji (np. oświadczenia wspólników), że nie ma ona żadnego majątku.