Konkretnie chodzi o wytyczne w zakresie kwalifikowalności wydatków. To kluczowe dla przedsiębiorców postanowienia, gdyż często od nich zależy, czy nie będzie trzeba zwrócić pieniędzy otrzymanych na rozwój działalności. Jednocześnie są one regulacjami o charakterze wewnętrznym.

RPO uważa zaś, że wytyczne zawierają normy o charakterze generalnym i abstrakcyjnym. Wyznaczają – w ocenie rzecznika – prawa i obowiązki określonych podmiotów (beneficjentów), których nie można uznać za jednostki podległe organizacyjnie organowi, który wytyczne wydał. To zaś oznacza, że regulacje zawarte w wytycznych powinny się znaleźć w aktach prawa powszechnie obowiązującego, choćby po to, by podlegały kontroli konstytucyjnej.

To kolejna interwencja RPO w tej sprawie. Rzecznik o ustosunkowanie się do problemu apelował już w lutym 2015 r. Wówczas jednak Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju stwierdziło, że „postanowienia wytycznych dotyczą jedynie procedury prawidłowego wydatkowania środków europejskich i nie ograniczają konstytucyjnych praw i wolności obywatelskich oraz nie naruszają zasady równego traktowania, zakazu dyskryminacji i zasady praworządności”. Upraszczając: zdaniem resortu wytyczne rozstrzygają jedynie o sposobie wydatkowania pieniędzy unijnych, więc są regulacją proceduralną, która wiąże strony umowy. Stanowią coś na kształt dookreślenia umowy, a to przecież nie musi mieć oparcia w powszechnie obowiązującym prawie.

To wytłumaczenie jednak Adama Bodnara nie przekonuje. Stąd kolejne pismo. Stwierdza w nim stanowczo, że charakter prawny wytycznych budzi zastrzeżenia. „Z unormowań konstytucyjnych płynie dla działalności prawotwórczej bezwzględnie wiążący wniosek: jeżeli prawodawca zamierza unormować sytuację prawną jednostek, musi legitymować się kompetencją udzieloną przez ustawę zasadniczą i uczynić to w formie odpowiedniego aktu normatywnego” – wskazuje RPO.

I właśnie tym wymogom powinny odpowiadać wytyczne związane z rozliczaniem środków z POKL, skoro bez wątpienia wpływają na sytuację obywateli. Stworzenie jedynie normy wewnętrznej to błąd.

Adam Bodnar w piśmie do Mateusza Morawieckiego wprost stwierdza, że poprzednie wyjaśnienia są niesatysfakcjonujące. Oczekuje więc bardziej przekonujących argumentów lub podjęcia działań zmierzających do przeniesienia kontrowersyjnych regulacji co najmniej do rozporządzenia.