statystyki

Sędziowie za dojazdy nie mogą domagać się więcej niż wynosi koszt biletu

autor: Michał Culepa21.12.2015, 07:49; Aktualizacja: 21.12.2015, 09:52
kasa, bilet

Sędziowie domagali się zwrotu rzeczywistych kosztów dojazdów, argumentując, że ustalone stawki bywają rażąco zaniżoneźródło: ShutterStock

Sędziom przysługuje „kilometrówka” tylko w takim zakresie, o jakim zdecyduje prezes ich macierzystego sądu. Przy tym jednak kwoty z tytułu refundacji przejazdów do pracy prywatnym samochodem nie mogą być niższe niż koszt biletów na pociąg czy autobus – orzekł Sąd Najwyższy.

Reklama


Reklama


Źródłem sprawy był pozew kilku sędziów radomskiego sądu okręgowego, którzy domagali się wypłacenia wyrównań z tytułu kosztów dojazdu do miejsca pracy. Mieszkają oni bowiem w innych miejscowościach niż siedziba sądu, w którym orzekają.

Zasadą jest co prawda, że sędzia mieszka w tej samej miejscowości – tak przewiduje art. 95 par. 1 prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. 2015 poz. 133). Jednakże prezes sądu może wyrazić zgodę na zamieszkanie gdzie indziej. W takim wypadku sędziemu przysługuje zwrot kosztów dojazdów (art. 95 par. 3 u.s.p.). Chodzi jednak o zwrot wydatków na bilety komunikacji publicznej. Gdy sędzia chce korzystać ze swojego samochodu, musi wystąpić o zgodę. Wtedy zwrot kosztów ustala się na podstawie liczby przejechanych kilometrów przemnożonych przez stawkę ustaloną przez prezesa sądu.

Tymczasem sędziowie domagali się zwrotu rzeczywistych kosztów dojazdów, argumentując, że ustalone stawki bywają rażąco zaniżone (np. kilka gr za 1 km). A ich zdaniem jest to sprzeczne z obowiązkiem zapewnienia sędziom właściwych warunków zatrudnienia i orzekania, zapisanym w art. 178 ust. 2 konstytucji.

Sądy orzekały dotąd jednolicie, zasądzając na rzecz sędziów żądane kwoty. Skargę kasacyjną złożył jednak pełnomocnik radomskiego sądu, a Sąd Najwyższy dostrzegł w sprawie poważny problem prawny i skierował pytanie do rozszerzonego składu SN. Ten w efekcie wydał uchwałę, w myśl której sędziemu, który uzyskał zgodę na zamieszkiwanie w innej miejscowości niż siedziba sądu oraz na korzystanie z prywatnego samochodu na potrzeby dojazdu do pracy, nie przysługuje zwrot kosztów ponad kwotę ustaloną przez pracodawcę. Ustalona stawka za 1 km przejazdu musi jednak pokrywać co najmniej koszt biletu na przejazd komunikacją publiczną.

Uzasadniając uchwał, SN wskazał, że przepisy u.s.p. nie określają zasad zwrotu kosztów dojazdu, lecz odwołują się do przepisów o delegacjach służbowych. To one ograniczają prawo do refundacji tylko do równowartości biletów, a w przypadku zgody na używanie swojego samochodu – do kwoty określonej przez pracodawcę za 1 km. To zaś oznacza, że w pierwszej kolejności sędziowie mogą liczyć na gwarancję zwrotu kosztów dojazdów komunikacją publiczną – tu refundacja pokrywa całość wydatków. Korzystanie zaś z prywatnego samochodu jest wyjątkiem od reguły refundacji biletów. To oznacza, że sędzia ma prawo do zwrotu tylko w granicach wyznaczonych przez prezesa sądu, ale ten nie może kalkulować stawki poniżej kosztów biletu.

– Roszczenia o większy zakres refundacji nie można wywodzić z art. 178 konstytucji. Przepis ten nie określa podmiotowych praw indywidualnych, a jedynie wskazuje organom państwa ich obowiązki w stosunku do sędziów – podkreśliła sędzia Małgorzata Wyrębiakowska-Marzec.

ORZECZNICTWO

Uchwała składu 7 sędziów SN z 17 grudnia 2015 r. sygn. akt III PZP 5/15. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • xvart(2015-12-21 09:56) Odpowiedz 197

    tak właśnie SN i TK traktują sędziów. Więc teraz proszę mi wytłumaczyć, dlaczego ja - szeregowy sędzia z rejonu, który zgodnie z najnowszą linią SN mam sobie wozić 100 tomowe akta pociągiem, albo samochodem po 5 gr za kilometr, mam bronić pana Rzeplińskiego i innych członków TK? Albo za parę miesięcy sędziów SN? Otóż nie będę.

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • xvart(2015-12-21 13:00) Odpowiedz 172

    @zwykły urzędnik bzdura. Oczywiście, że akta z sądu wynosić można - za zgodą Przewodniczącego Wydziału. Wynika to wprost z Regulaminu. Każdy taki przypadek wymaga rzecz jasna odnotowania przez Kierownika Sekretariatu, ale gdyby sędziowie nie nosili akt do domu, to na wyrok czekałoby się 10-15 lat. Od lat nie napisałem żadnego uzasadnienia w pracy. Nie mam na to czasu. Sędziowie siedzą po 3-5 w pokoju i do skupienia w pracy zwyczajnie nie mają warunków.

  • 3qrf(2015-12-21 10:37) Odpowiedz 141

    SN stosuje prawo na chłodno, pewnie im się zmieni jak pis się do nich dobierze, ale wtedy będą sami.

  • Malcolm(2015-12-21 11:57) Odpowiedz 123

    teraz trzeba być konsekwentnym i zgodnie z najnowszą linią orzecznictwa SN jeździć do pracy PKP, PKS... jak po drodze zginie jeden ze 100 tomów akt... lub jak sędzią nie rozpozna sprawy aresztowej bo musi zdążyć na ostatni pociąg.... lub po prostu, gdy przejazd PKP, PKS zajmie mu ponad połowę czasu jaki powinien przeznaczyć na pracę ale nie będzie mógł gdyż będzie w drodze do/z pracy..... ... to wtedy ktoś się może obudzi...

  • nie sedzia(2015-12-21 18:26) Odpowiedz 91

    Polak jak się dowie, że ktoś inny dostaje więcej pieniędzy jak on to go chole...... bierze. I nie ma znaczenia czt to jest lekarz, prokurator, sędzia, nauczyciel, sportowiec itd.itd bo nie może przezyć takiej nierówności bo przeciez ( komuna tak Polaka wychowała ) wszyscy mamy równe żołądki. Tak, że nie warto o tym dyskutować merytorycznie gdyż hajt to wszystko przyćmi.

  • pola(2015-12-21 09:47) Odpowiedz 825

    Maja tak wysokie zarobki i jeszcze za dojazdy chcą zwrotu kosztów ? a zwykli urzędnicy mają głodowe zarobki i na własny koszt jeżdza do pracy służbowo po 100 km ! na własny koszt ? A gdzie tu jest Trybunał ? niby sprawiedliwy ? A skasować taki swojski trybunał służący tylko jednej groupie zawodowej

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • stan47.emeryt(2015-12-21 16:58) Odpowiedz 61

    A mogli by iść piechotą.

  • zwykły urzędnik(2015-12-21 12:22) Odpowiedz 616

    Zasadą jest ,że nie MOŻNA WYNOSIĆ AKT Z SĄDU.........TAK STANOWI OBOWIĄZUJĄCE PRAWO-PRZEPISY WYKONAWCZE DO USTAWY O USTROJU SĄDÓW.. o tym sędziowie chyba powinni wiedzieć!!!!!!

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • okradany podatnik(2015-12-21 14:53) Odpowiedz 216

    jakim prawem sędziowe mają mięc inne prawo niz pospolity obywatel to korupcja

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • kolo(2015-12-31 12:27) Odpowiedz 10

    Przeraża stanowisko osób, przedstawiających sie tutaj jako młodzi sędziowie. Myślą w myśl zasady moja chata z kraja. Od lat jest problem dotyczący dojazdóww do pracy przez sędziów i prokuratorów, którzy mieszkaja poza siedzibami swoich jednostek organizadcyjnych. Należy jednak zauważyć, że większość zainteresowanych, bez konsultacji, czy też brania pod uwage kosztów dojazdu postanawia mieszkać wiele kilometrów od siedzib sądu, prokuratury, Dlaczego zatem państwo ma ponosić koszty ich decyzji życiowych. Czy jeśliby w jakimś okręgu większość sędziów mieszkała załóżmy ponad 50-60 km od jego siedziby to prezes sądu miałby ponosic z tego tytułu niebotyczne koszty całkowitej refundacji doajzdów? Przeciez to społecznie nieuzasadnione. Między bajki należy włożyć twierdzenia , że stawki te wynosza kilka groszy (sic!) W rzeczywstości mówimy o kwotach ok 20-25 gr /km. Słusznie SN odnosi rozstrzygnięciee tego problemu do przepisów o delegacjach służbowych i wcale nie nakazuje sędziom jeżdzić PKP czy komunkacja publiczna tylko obliczać koszty relatywnie do wartości biletu w tych środkach. Od lat tak czynię i nie narzekam.Koszty kilometra nie mogą bowiem pokrywać też eksploatacji, zużycia oleju itp. a z takimi roszczeniami też się spotkałem.Reasumując nie można przerzucac kosztów swojego wyboru miejsca zamieszkania na Państwo.Nigdzie tak nie jest, a np. sędziom w Niemczech oprócz wyjazdów służbowych takie zwroty wogóle nie są znane.

  • Socha(2015-12-21 18:33) Odpowiedz 00

    Jeśli wolno to odsyłam do art. sędziego Łukasza Piebiaka obecnego wiceministra sprawiedliwości "Sędziowie pracują zbyt długo" (pod tym tytułem znajdziecie go w necie), : zamieszczonego na łamach Rzeczpospolitej 13.09.2013 r. Nie ma potrzeby wyważać otwartych drzwi. Znajdziecie tam państwo porównanie warunków pracy w Polsce i niektórych innych krajach Unii. .

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama