statystyki

Prawo zamówień publicznych: Przepisy o przetargach nie są wyryte w kamieniu

autor: Sławomir Wikariak10.12.2015, 07:23; Aktualizacja: 10.12.2015, 08:46
Dariusz Piasta, p.o. prezes Urzędu Zamówień Publicznych

Dariusz Piasta, p.o. prezes Urzędu Zamówień Publicznychźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Kolejna nowelizacja przepisów o zamówieniach zamiast uchwalenia nowej ustawy doprowadzi do niespójności regulacji i jeszcze większych problemów z ich stosowaniem - przypomina Dariusz Piasta, p.o. prezes Urzędu Zamówień Publicznych.

Reklama


Reklama


Rząd wciąż nie zdecydował, co dalej z przygotowanym przez Urząd Zamówień Publicznych projektem nowej ustawy – Prawo zamówień publicznych. Pojawiają się sugestie, że lepiej byłoby przyjąć szybką nowelizację, która wdrażałaby jedynie dyrektywy, a później bez pośpiechu pracować nad nową ustawą.

Nie rozumiem sugestii ekspertów, tym bardziej że wyrażane są przez osoby wcześniej wskazujące, iż ustawa była zbyt często nowelizowana, jest nieczytelna i czas na nową. Skupię się jednak na faktach. Trzy dyrektywy, które musimy wdrożyć do 18 kwietnia 2016 r., liczą ponad 370 stron. Najważniejsza, tzw. dyrektywa klasyczna, zawiera 94 artykuły, w tym ok. 300 norm prawa. Przepisów fakultatywnych, czyli tych, których państwa UE nie muszą wdrażać, jest według moich ostrożnych szacunków ok. 10 proc. Jest jeszcze kilka przepisów obowiązkowych, których szczegóły mogą wypełnić treścią same państwa członkowskie. Ostatecznie więc konieczne jest wdrożenie zdecydowanej większości przepisów dyrektywy. Oczywiście mówimy o zamówieniach powyżej tzw. progów unijnych. Oznacza to, że nowelizacja co do zasady pokrywałaby się z projektem nowej ustawy.

Niektórzy twierdzą jednak, że przepisów, które musimy implementować, nie jest tak dużo i dlatego łatwiej przygotować szybką nowelizację, niż pracować nad liczącym 200 stron projektem nowej ustawy.

Tu wkrada się pewne nieporozumienie. Patrząc na tzw. tabelę korelacji, gdzie porównuje się przepisy z nowych dyrektyw do tych ze starych, rzeczywiście można nabrać przekonania, że te zupełnie nowe stanowią jedynie ok. 30 proc. Chodzi tu jednak wyłącznie o przepisy, których w ogóle nie było. Tymczasem wiele istniało w dotychczasowych dyrektywach, ale zostało w sposób mniej lub bardziej istotny zmienione. Przykładem są chociażby terminy, przesłanki stosowania trybów czy też komunikacja między zamawiającym a wykonawcą. Ta była uregulowana, ale w inny sposób – zamawiający mógł zgodzić się na użycie środków elektronicznych, a teraz już musi (po upływie okresu przejściowego). Ostatecznie więc także i te regulacje muszą być zmienione.


Pozostało jeszcze 69% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • Znieść ten Szajs.....(2015-12-10 11:49) Odpowiedz 01

    Dlaczego Firma prywatna może kupić to co chce...... A Firma Publiczna...... to co wyjdzie z Przetargu ........co bardzo często odbiega od tego co chciało się mieć. Jeżeli przepis utrudnia osiąganie celu trzeba go zlikwidować.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama