statystyki

Prof. Kidyba: Egzaminy zawodowe i na aplikacje są jak sinusoida. To błąd

autor: Andrzej Kidyba17.11.2015, 09:30; Aktualizacja: 17.11.2015, 11:19
Andrzej Kidyba

Andrzej Kidybaźródło: Materiały Prasowe

Obserwuję od lat zmagania z egzaminami na różne aplikacje i egzaminami adwokackimi, radcowskimi czy notarialnymi. Nie chodzi mi jednak o zmagania egzaminowanych, ale tych, którzy tworzą zasady egzaminowania i sami egzaminują. No i jaki z tych obserwacji płynie wniosek? Mamy do czynienia ze zjawiskiem sinusoidalnym. Raz na górze, raz pod górą - ocenia prof. Andrzej Kidyba

Reklama


Reklama


Jeżeli w jednym roku zdawalność jest zbyt duża, to można być pewnym, że wkrótce zostanie przykręcona śruba i w kolejnych latach trup będzie słał się gęsto. I odwrotnie, jeżeli w danym roku dużo osób oblewa, pewnie w kolejnych dominować będą łzy szczęścia. To nie są jedynie intuicyjne wnioski, ale pewność, że niepotrzebna cykliczność ma jednak miejsce. Trudno mi to zrozumieć, ale młodym absolwentom studiów czy aplikantom jeszcze trudniej.

W swojej praktyce uniwersyteckiej zawsze dbałem o to, aby nie było "falowania" ocen w zależności od osobistego nastroju, zmieniających się uwarunkowań (np. obniżania poziomu studiujących), oczekiwań studentów itp. O paradoksie, studenci tego właśnie nie lubią. Akceptują wymagania, ale już nie godzą się z falowaniem czy naruszaniem zasady równego traktowania studentów. Bo przecież nie trzeba tej zasady opisywać lub regulować, tak jak to się stało w art. 20 k.s.h., zgodnie z którym wspólników należy traktować tak samo w tych samych okolicznościach. Dlatego polecam zbadanie tego problemu w szczególności Ministerstwu Sprawiedliwości, z departamentem zawodów prawniczych i dostępu do pomocy prawnej na czele. Na przykład w 2010 r. na aplikację radcowską w Polsce zdawało 5396 osób, a zdało 1349, czyli 25 proc. W 2012 r. z kolei zdawało 5900 osób i zdało 2900 osób (50 proc.). No i w końcu w 2015 r. przystąpiło do egzaminu 4636 osób, zdało 1590, co jest równe 34 proc.

W tym roku egzaminy na aplikację adwokacką i radcowską wypadły więc bardzo słabo (choć nie tak słabo jak w 2010 r.). To znaczy, że, jak w starym dowcipie, skoro zwalniają, to będą zatrudniać. W przyszłym roku może będzie łatwiej. W tym roku egzaminy zawodowe do łatwych nie należały.

Na potwierdzenie tego, że mamy odbijanie od ściany do ściany, niech jednak posłuży przykład właśnie egzaminów zawodowych. Tym razem sięgnę do egzaminu notarialnego jako egzemplifikacji problemu. Na egzaminie notarialnym, który odbył się 9 września 2015 r., zdający mieli za zadanie opracować projekt aktu notarialnego statutu spółki komandytowo-akcyjnej z uwzględnieniem parametrów zawartych w kazusie. Najkrócej ujmując, osoba fizyczna (ZM) i spółka z o.o. jako komplementariusz oraz dwie osoby fizyczne (JN i TP) jako akcjonariusze zamierzali założyć spółkę komandytowo-akcyjną. ZM, JN i TP są wspólnikami spółki z o.o. i członkami jej zarządu.

Już sam pomysł, aby na tapetę wziąć spółkę komandytowo-akcyjną, wydał mi się podejrzany. Spółka ta jest konstrukcją trudną ze względu na złą redakcję przepisów, rodzących mnóstwo wątpliwości interpretacyjnych. Do tego przedmiotem egzaminu była szczególna konstrukcja tej spółki, którą w Niemczech nazywa się „GmbH & Co KaA”. W Polsce nazwalibyśmy ją „spółka z o.o. i spółka” spółka komandytowo-akcyjna. Jej charakter jest złożony. Stanowi ona połączenie elementów osobowych i kapitałowych, właściwie dwóch żywiołów – spółki jawnej i spółki akcyjnej (mimo nazwy „komandytowości” tu nie ma).


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama