Rząd PO-PSL zrezygnował z pomysłu upublicznienia oświadczeń majątkowych. Projekt byłego ministra sprawiedliwości Marka Biernackiego trafił do kosza, gdy szefem resortu został Cezary Grabarczyk. Za sprawą PiS pomysł powrócił. „Nie ma powodów, by utajniać oświadczenia majątkowe osób publicznych. Obowiązujące rozwiązania dotyczące oświadczeń majątków prokuratorów i sędziów uchybiają zasadom transparentności postępowania osób pełniących funkcje publiczne. Pod rządami PiS oświadczenia majątkowe osób wykonujących obydwa zawody będą jawne”– zapowiada zwycięskie ugrupowanie.

Dlaczego chodzi głównie o sędziów i prokuratorów? – To zawody w najwyższym stopniu zagrożone korupcją, bo to funkcje najwyższej władzy, władzy nad człowiekiem. Społeczeństwo ma wręcz obowiązek patrzeć im na ręce – tłumaczył w DGP Janusz Wojciechowski, europoseł PiS, były prezes NIK.

Pomysł budzi obawy w obu środowiskach. Dziś oświadczenia to informacje niejawne, chyba że składający deklarację wyrazi zgodę na ich upublicznienie. Dotąd takich przypadków było niewiele (np. dr Dariusz Gabrel, zastępca Andrzeja Seremeta, czy prokurator Dariusz Barski, jeszcze jako zastępca PG).

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Będzie to służyło tylko zaspokojeniu ludzkiej ciekawości. Igrzyskom. Często majątek sędziów pochodzi ze spadku po rodzicach, ale nikt nad jego pochodzeniem nie będzie się zastanawiał, a hejterzy będą uważali, że sędzia ma nielegalne źródło dochodów. Takie rozwiązanie stanie się pożywką dla mowy nienawiści – ostrzega sędzia Waldemar Żurek, rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa. Przypomina, że sędziowie co roku mają obowiązek złożenia oświadczenia o stanie majątkowym. Weryfikują je prezesi sądów apelacyjnych i urzędy skarbowe. Urząd może przekazać sprawę do prokuratury czy Centralnego Biura Antykorupcyjnego, jeśli wykryje nieprawidłowości.

– Takie informacje pozwolą na identyfikację miejsca zamieszkania sędziego, np. na podstawie danych z Geoportalu, w którym można zidentyfikować działkę po jej powierzchni. Sędziowie obawiają się o swoje rodziny, boją się kidnapingu – przekonuje rzecznik KRS.

– Jestem zwolennikiem jawności w życiu publicznym, ale tam, gdzie nie ma zagrożeń dla funkcjonariuszy, których zadaniem jest strzeżenie bezpieczeństwa obywateli przed przestępcami. Jako prokurator mogę ujawnić oświadczenie i pewnie wielu moich kolegów bez dłuższego zastanowienia zrobiłoby to. Dlatego że nic nie mają. Ale są tacy wśród nas, którzy mają np. nieruchomości. Podanie ich danych w oświadczeniu to zaproszenie dla przestępców do domu prokuratora czy sędziego – ostrzega Jacek Skała, szef prokuratorskiego związku zawodowego. Pyta, czy państwo powinno wystawiać na strzał tych, którzy na co dzień narażają się dla ochrony bezpieczeństwa obywateli. Zastanawia się też, czy przestępcy, np. widząc, że prokurator ma kredyt na milion złotych, nie wpadną na pomysł, że pomogą mu go spłacić. – Nie stwarzajmy niepotrzebnego ryzyka i zachęt dla świata przestępczego – wzywa Skała.