statystyki

Kompletnie nie radzimy sobie z wdrażaniem europejskiego prawa

autor: Sławomir Wikariak14.10.2015, 07:00; Aktualizacja: 14.10.2015, 08:02
dokumenty

Chociaż upływająca kadencja Sejmu była rekordowa pod względem liczby uchwalonych ustaw, to nie znalazło to odbicia we wdrażaniu przepisów unijnychźródło: ShutterStock

Polska znajduje się na niechlubnym pierwszym miejscu pod względem liczby źle wdrożonych dyrektyw. Na trzecim, gdy chodzi o akty w ogóle nieimplementowane.

Reklama


Reklama


Chociaż upływająca kadencja Sejmu była rekordowa pod względem liczby uchwalonych ustaw, to nie znalazło to odbicia we wdrażaniu przepisów unijnych. Najnowszy raport Single Market Scoreboard pokazuje, że mamy coraz większe opóźnienia w implementowaniu dyrektyw. Po chwilowej poprawie w 2014 r. znów wleczemy się w ogonie Unii Europejskiej. Nieznacznie gorsi są jedynie Słoweńcy i Włosi.

– Wyniki najnowszego raportu są dla nas przykre i zaskakujące. Przykre dlatego, że z państwa starającego się zmniejszyć zaległości implementacyjne staliśmy się jednym z najbardziej opornych członków UE. Zaskakujące, gdyż trudno wskazać jakąś solidną, przekonującą przyczynę. Tym bardziej brak nam usprawiedliwienia – komentuje dr Krzysztof Załucki, radca prawny i kierownik Pracowni Prawa Międzynarodowego i Europejskiego na Uniwersytecie Opolskim.

A było już lepiej


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • t(2015-10-14 09:02) Odpowiedz 00

    Pierwsza problem - to źle przetłumaczone dyrektywy. :))
    Tłumaczone są nie przez specjalistów w danej dziedzinie prawa, tylko przez filologów. I być może są przepiękne literacko ; ), ale jako dokumenty prawnicze są do niczego. Ten sam termin angielski potrafi być tłumaczony, w tym samym dokumencie, na dwa, albo i trzy terminy polskie. Literacko - wspaniale, ale prawnie - absolutnie niedopuszczalne.
    Kolejna sprawa, to niekompatybilność kultur prawnych. Potem przykład klasyczny - proszę przetłumaczyć np. wyraz attorney albo solicitor - na polski termin prawniczy. Po prostu się nie da. Każdy polski termin nie będzie oddawał istoty regulacji. O terminach specjalistycznych już nie wspominając.
    Termin specjalistyczny użyty w dyrektywie nie współgra z terminami funkcjonującymi w polskim prawie regulującym stosunki danego rodzaju.
    A to tylko wierzchołek góry lodowej.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

p »

Prawo na co dzień

p »

Galerie

p »

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama