Nie. Obowiązek wypłaty co miesiąc bieżących rat alimentów nie należy do długów spadkowych, które odziedziczą spadkobiercy zmarłego. Zasada taka obowiązuje bez względu na sposób przyjęcia przez nich spadku, a także niezależnie od tego, czy odziedziczyli go z mocy ustawy czy testamentu. Nie ma też żadnego znaczenia fakt, że sąd, przyznając alimenty od byłego męża, zakreślił pięcioletni okres opłacania ich, natomiast zobowiązany zmarł znacznie wcześniej, jeszcze przed zakończeniem tego okresu.

Po śmierci rozwiedzionego męża uprawniona do alimentów jego była żona nie będzie mogła wystąpić z pozwem przeciwko jego najbliższym krewnym, np. dzieciom z małżeństwa z inną kobietą, rodzicom albo wdowie. Obowiązek alimentacyjny nie przechodzi na spadkobierców zobowiązanego, ponieważ jest on ściśle związany z jego osobą. Natomiast do długów spadkowych są zaliczane jedynie niezapłacone przez zmarłego raty za konkretne miesiące (przypadające jeszcze przed jego śmiercią).

Jeżeli jednak po śmierci zobowiązanego rozwiedziona małżonka znajdzie się w niedostatku, to ma prawo, na zasadach ogólnych, wnieść pozew o alimenty przeciwko swoim krewnym, np. dzieciom albo rodzeństwu. Ma prawo to zrobić dopiero wówczas, ponieważ obowiązek męża do dostarczania środków utrzymania żonie po rozwodzie wyprzedza obowiązek alimentacyjny jej krewnych. Są oni obciążeni obowiązkiem alimentacyjnym w stosunku do niej w częściach odpowiadających ich możliwościom zarobkowym i majątkowym. W dodatku każdy z nich jest osobiście zobowiązany wobec niej stosownie do swoich możliwości, więc może dostawać od poszczególnych osób należne świadczenia w różnej wysokości, bo np. sąd zobowiąże brata do płacenia wyższej kwoty niż siostrę. Zdaniem Sądu Najwyższego w sprawach o alimenty sąd ma obowiązek dokładnie i wnikliwie ustalić usprawiedliwione potrzeby uprawnionego do świadczenia oraz możliwości ich zaspokojenia przez zobowiązanych. Takie stanowisko SN przedstawił w wyroku z 26 czerwca 1980 r. (sygn. akt III CRN 107/80).

Gdyby jednak pani Halinie udało się przed sądem udowodnić, że winnym rozkładu pożycia jest mąż, znalazłaby się w znacznie korzystniejszej sytuacji. Musi to jednak zrobić już w sprawie o rozwód, a nie w kolejnym postępowaniu. W sprawie o alimenty od byłego małżonka nie wolno powoływać się na jego winę, jeśli sąd nie przypisał mu winy w wyroku rozwodowym. SN stwierdził, że po uprawomocnieniu się wyroku rozwodowego rozstrzygnięcie co do winy rozkładu pożycia może zostać zmienione tylko w drodze wznowienia postępowania (uchwała pełnego składu Izby Cywilnej SN z 12 października 1971 r., sygn. akt III CZP 6/70).

W razie braku orzeczenia o winie alimenty będą się należały pani Halinie, tylko jeśli znajdzie się w niedostatku, i w dodatku jedynie przez pięć lat. Potem ten obowiązek wygaśnie. Jedynie ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd może przedłużyć go na jej żądanie. Z takim żądaniem będzie mogła wystąpić w odrębnym powództwie lub nawet w tym samym pozwie, w którym domaga się alimentów. Sąd przychyli się do jej żądania, gdy uzna, że już teraz wiadomo, że wyjątkowe okoliczności, na które strona się powołuje, będą istniały również po upływie tych pięciu lat od orzeczenia rozwodu (takie stanowisko zajął SN w uchwale z 26 lutego 1970 r., sygn. akt III CZP 109/69). Sąd może też określić w wyroku końcową datę tego przedłużonego okresu. Oprócz tego byli małżonkowie będą mogli też zawrzeć umowę w tej sprawie i dobrowolnie określić przedłużenie płatności ponad pięcioletni termin ustawowy.

Natomiast jeżeli mąż zostanie uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, sąd przyzna czytelniczce alimenty nawet wówczas, gdy rozwód pociągnie za sobą jedynie istotne pogorszenie jej sytuacji majątkowej. Nie musi więc udowadniać, że znajduje się w niedostatku, czyli że własnymi siłami nie jest w stanie zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb. Wprawdzie nie będzie miała prawa do równej stopy życiowej z byłym mężem, ale przysługiwać jej będzie prawo do dostatniejszego trybu życia niż tylko umożliwiającego zaspokajanie usprawiedliwionych potrzeb.

W tym przypadku przepisy nie wprowadzają też żadnych ograniczeń odnośnie do długości okresu, przez który mają być płacone alimenty. Obowiązek dostarczania środków utrzymania wygasa jednak zawsze w razie wstąpienia przez uprawnionego w nowy związek albo gdy jego sytuacja materialna radykalnie poprawi się bądź w razie śmierci jednego z byłych małżonków. Natomiast pozostawanie w konkubinacie przez uprawnionego do świadczenia nie powoduje automatycznie wygaśnięcia prawa do alimentów. 

OPINIA EKSPERTA

Wyjątkowymi okolicznościami uzasadniającymi przedłużenie obowiązku płacenia alimentów przez rozwiedzionego małżonka mogą być np. niemożność uzyskania świadczeń emerytalno-rentowych, konieczność rezygnacji z zarobkowania spowodowana obowiązkiem wychowania małoletnich dzieci i prowadzeniem wspólnego gospodarstwa domowego. Taką wyjątkową sytuacją może być również ciężka choroba byłego małżonka lub inwalidztwo, które uniemożliwia mu podjęcie i wykonywanie pracy zarobkowej, niektóre choroby wywołujące silny rozstrój zdrowia, np. prowadzące do poważnych operacji, a oprócz tego także wypadek niezwiązany z zatrudnieniem i niezapewniający odszkodowania albo renty ubezpieczeniowej, w wyniku czego staje się on na stałe niezdolny do pracy i zostaje pozbawiony środków do życia. Natomiast przedłużenie obowiązku alimentacyjnego nie uzasadniają takie okoliczności, które normalnie występują w życiu człowieka, np. starzenie się, stopniowe pogorszenie zdrowia i schorzenia charakterystyczne dla podeszłego wieku. Przedłużenie poza pięcioletni okres obowiązku alimentacyjnego małżonka niewinnego ma więc charakter wyjątkowy, bo najczęściej wygasa on po upływie pięciu lat. Wtedy odżywają jednak obowiązki alimentacyjne zstępnych małżonka lub jego innych krewnych zobowiązanych do tych świadczeń względem niego. Nie będą już oni mogli zasłaniać się pierwszeństwem obowiązku alimentacyjnego drugiego małżonka. Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 10 marca 1997 r. (sygn. akt III CKN 2/97).

Podstawa prawna

Art. 60, art. 129–130, art. 139 ustawy z 25 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 583).