W ostatnich dniach KRK przestrzegała przed korespondencją podpisywaną przez Arkadiusza Rybasowa, rzekomego komornika sądowego przy Sądzie Rejonowym w Ełku. Osoba, która się za niego podawała, kierowała do banku liczne zawiadomienia o zajęciu rachunku. Tego typu korespondencja nikogo nie dziwi, ponieważ zajęcie wierzytelności z rachunku bankowego należy do jednej z najpopularniejszych metod odzyskiwania należności.

Komornik na podstawie art. 889 kodeksu postępowania cywilnego wysyła do banku, który prowadzi rachunek dłużnika, zawiadomienie o zajęciu wierzytelności pieniężnej, informując także o wysokości dochodzonej należności wraz z kosztami egzekucyjnymi. Jednocześnie wzywa bank, aby nie dokonywał bez zgody komornika wypłat z rachunku do wysokości zajętej wierzytelności, a zajętą kwotę przekazał na konto komornika. Bank ma na to siedem dni.

Na zajęcie rachunku

W tym jednak przypadku żadnego długu nie ma, a zarówno numer rachunku komornika, jak i jego personalia są fałszywe. – Dlatego uczulamy, aby pracownicy banków dokładnie weryfikowali treść pism o zajęcie i sprawdzali, czy taki komornik rzeczywiście istnieje. Ważne też, by o każdej próbie wyłudzenia niezwłocznie zawiadamiać organy ścigania – mówi Monika Janus, rzeczniczka Krajowej Rady Komorniczej.

Dodaje, że nie wystarczy tylko sprawdzić, czy dany komornik widnieje w ewidencji prowadzonej przez KRK. Oszuści coraz częściej bowiem podszywają się pod prawdziwych komorników. – Ostatnio zalała nas fala fałszerstw. Przestępcy są coraz bardziej zuchwali i podszywając się pod prawdziwych komorników, zajmują konta spółek, które nigdy nie miały długów. Dlatego na stronie internetowej każdej kancelarii komorniczej są widoczne numery kont, które można porównać z numerem wskazanym na dokumencie, który trafia do banków – dodaje rzeczniczka KRK.

Zdaniem prof. Andrzeja Marciniaka z Uniwersytetu Łódzkiego to, że istnieją możliwości weryfikacji autentyczności pisma od osoby podającej się za komornika, sprawia, że nawet gdy bank przeleje oszustowi pieniądze, powinien je zwrócić właścicielowi rachunku. – Oczywiście gdy organy ścigania złapią potem oszusta, bank może wystąpić z roszczeniem regresowym. Właściciel niesłusznie zajętego rachunku nie może z tego tytułu być stratny – mówi prof. Marciniak.

Na nakaz zapłaty

Próba wyłudzenia w ten sposób pieniędzy z banków nie jest łatwa, bo trzeba liczyć na nieuwagę lub brak doświadczenia pracownika. Oszuści podający się za komorników często biorą też na cel przedsiębiorców. Pod koniec lipca KRK ostrzegała przed e-mailami zatytułowanymi „Komornicze zajęcie egzekucyjne konta bankowego”. Wiadomości wysyłane z adresu biuro@egzekucje-komornicze.y0.pl podpisane są przez rzekomego komornika sądowego przy Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa – Magdalenę Teresińską. W treści zawarte są informacje o rzekomo wydanym nakazie zapłaty w postępowaniu upominawczym wraz z plikiem do pobrania, który stanowić ma fotokopię wyroku. W rzeczywistości załącznikiem jest wirus, który po próbie pobrania lub uruchomienia może spowodować wykradzenie danych.

Podobne e-maile były wysyłane do przedsiębiorców z adresów w domenie eKomornikSadowy.pl, tymczasem serwis prowadzony przez KRK to Komornik.pl.

– Nie ma czegoś takiego jak e-egzekucja. Komornik ma obowiązek dostarczenia zawiadomienia o wszczęciu egzekucji w formie papierowej – przypomina Monika Janus.

Na lewą licytację

Na portalach aukcyjnych pojawiają się ogłoszenia imitujące obwieszczenia o licytacji komorniczej. Oszuści, podając dane prawdziwych komorników (z innym numerem konta i numerem telefonu), zamieszczają ogłoszenie o tym, że jest wyznaczona licytacja luksusowego auta, ale istnieje też możliwość sprzedaży z wolnej ręki, przy czym decyduje kolejność wpłat. – Był przypadek, gdy ktoś wpłacił oszustowi 40 tys. zł za samochód, którego potem domagał się od komornika. Tymczasem żadnej licytacji nie prowadzono – opowiada Monika Janus, która przyznaje, że co prawda nie ma zakazu umieszczania ogłoszeń o licytacji ruchomości na innych portalach niż www.licytacje.komornik.pl (obowiązek ten dotyczy nieruchomości), ale zawsze gdy takie ogłoszenie pojawia się gdzie indziej, to jest też i na oficjalnym serwisie komorników.

– Poza tym jak na razie nie ma elektronicznej licytacji ruchomości ani tym bardziej formy sprzedaży, w której decyduje kolejność wpłat. Do tego w obwieszczeniu o licytacji zawsze musi być podana informacja o tym, gdzie i kiedy można obejrzeć przedmiot przed przystąpieniem do licytacji – przestrzega rzeczniczka KRK.