statystyki

60-letnia aktorka urodziła bliźnięta z in vitro. Zgodnie z prawem, a raczej zgodnie z brakiem prawa

autor: Magdalena Rigamonti07.08.2015, 07:41; Aktualizacja: 07.08.2015, 08:27
Poród

60-letnia pacjentka urodziła w Szpitalu Bielańskim w Warszawie. Na zdjęciu: noworodek, który przyszedł na świat dzięki cesarskiemu cięciuźródło: ShutterStock

Sześćdziesięcioletnia polska aktorka została matką bliźniaków. Według lekarzy to sztuczne zapłodnienie z użyciem obcej komórki jajowej. Według matki to cud. Aktorka domaga się specjalnej emerytury.

Reklama


Reklama


Magdalena i Maksymilian Rigamonti

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

RIGAMONTI RAZY 2

Główne osoby dramatu są cztery: emerytowana aktorka, która, jak twierdzi, cudem została matką. Znany aktor zajmujący ważne stanowisko, który w cudowne poczęcie uwierzył. Lekarz, który zapłodnioną komórkę jajową pobraną od młodszej kobiety miał umieścić w macicy emerytowanej aktorki. I inny lekarz, który wcześniej emerytkę faszerował hormonami. Za wszystko oczywiście trzeba było zapłacić, co najmniej 12 tys. zł.

Odpowiedzialnych za zapłodnienie sześćdziesięciolatki nie ma. Ojciec nieznany, a lekarze nie złamali prawa, bo ustawa o in vitro w zeszłym roku jeszcze nie działała, a nawet gdyby, to i tak nie ma w niej zapisu dotyczącego wieku kobiety poddającej się zabiegowi. W zasadzie można być bezdzietną osiemdziesięciolatką, marzyć o dzieciach, zapłacić i próbować sztucznie zachodzić w ciążę.

Sęk w tym, że nie mogę upublicznić nazwisk ani emerytowanej aktorki, ani lekarzy eksperymentatorów. Publiczny w tej sprawie jest tylko Olgierd Łukaszewicz, wybitny aktor, tak, ten sam, który ponad 30 lat temu zagrał obok Jerzego Stuhra w słynnej „Seksmisji” Juliusza Machulskiego, teraz prezes Związku Artystów Scen Polskich, szacownej instytucji dbającej m.in. o prawa aktorów.

W tle akcji, na drugim i trzecim planie, pojawiają się premier RP, marszałek Sejmu, minister kultury, rzecznik praw obywatelskich, profesorowie ginekolodzy, spece od zapłodnienia pozaustrojowego, aktorki, ustawa o in vitro i ryzyko wyłudzenia.

31 lipca tego roku Olgierd Łukaszewicz publikuje „List Otwarty do Pani Premier Ewy Kopacz”. Czytam i zastanawiam się, czy to jakaś prowokacja, czy ktoś się może podszywa pod aktora. Dzwonię do znajomej koleżanki aktorki, proszę, by sprawdziła, czy list jest prawdziwy, czy aktor sam go napisał, czy ktoś nie chce zniszczyć jego reputacji. – Niestety, prawdziwy – słyszę w słuchawce.

Łukaszewicz pisze o sytuacji szczególnej, o tym, że wyczerpał wszelkie możliwe drogi urzędowe i biorąc pod włos premier Kopacz, wspominając jej hasła wyborcze „słucham, rozumiem, pomagam”, prosi o specjalną emeryturę dla koleżanki aktorki, o przyjście z pomocą 60-letniej kobiecie, która przed kilkoma miesiącami urodziła bliźnięta, i na swoją zgubę zapewnia: „Nie stało się to na skutek działań in vitro, jak to niedawno miało miejsce w Niemczech, lecz w sposób naturalny, po przejściu kuracji hormonalnej. Jej przypadek to fenomen biologiczny. Jest prawdopodobnie najstarszą pierworódką w Polsce”.

– W tym wieku już dawno musiało nastąpić wygaśnięcie jajników – mówi prof. Leszek Pawelczyk, szef Kliniki Niepłodności i Endokrynologii Rozrodu szpitala UM w Poznaniu.

– Sprawa nadaje się do psychologa i socjologa i więcej na ten temat nie będę się wypowiadał – kwituje prof. Waldemar Kuczyński z Kliniki Ginekologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. W 1987 r. był w zespole lekarzy przeprowadzających w Polsce pierwsze in vitro.

Dzielę się tymi opiniami z Olgierdem Łukaszewiczem. – To nie ja powinienem wekslować dyskusje sposobu przyjścia na świat tych dzieci. W mojej opinii ta osoba jest wiarygodna. Kiedy przyszła do mnie, przestraszona, powiedziałem, że dziękuję jej za to, że te dzieci urodziła. Wstała, łzy w oczach i mówi: jest pan pierwszą osobą, od której słyszę takie słowa. Nie jest moją intencją wzbudzanie dyskusji na temat rodzić czy nie rodzić, jak rodzić. Chcę zwrócić uwagę na kobietę matkę, a przede wszystkim na jej dzieci. Zaangażowałem się w tę sprawę ze względu na dzieci, na bliźnięta. Nawiasem mówiąc, ja też jestem z bliźniąt. Sześć kobiet na najwyższych stanowiskach, które mogły pomóc, do dzisiaj nie zrobiło w tej sprawie nic.

Pytam więc, czy poprosił ją o dokumentację medyczną, czy zapytał, co z ojcem dzieci w kontekście alimentów, ale słyszę tylko, że wolą tej kobiety jest, aby ojciec pozostał nieznany. Prawo w Polsce pozwala kobiecie przemilczeć ojcostwo jej dziecka.

Dzwonię do Szpitala Bielańskiego w Warszawie. Pytam o 59-letnią pacjentkę, matkę bliźniaków – tajemnica lekarska. Rozmawiam z prof. Romualdem Dębskim, szefem Kliniki Ginekologii Szpitala Bielańskiego – tajemnica lekarska. Pytam w końcu, czy kobieta w tak późnym wieku może naturalną metodą zajść w ciążę. – Nie da się, nie ma możliwości, bo nie można uzyskać własnych komórek jajowych. Trzeba użyć komórki jajowej dawczyni i plemnika dawcy, ale nie powinno się tego robić ze względu na wiek pacjentki. Firmy, które uczciwie zajmują się leczeniem niepłodności za pomocą technik wspomaganego rozrodu, mówią kobiecie po 45. roku życia, że już nie są w stanie działać, chyba że ta kobieta decyduje się na komórkę dawczyni. Później nie powinno się robić in vitro z komórek własnych. Nieuczciwi lekarze oczywiście przekraczają granicę tego wieku. Ale, na miłość boską, nie robią tego kobietom w 59. roku życia. To fizjologicznie niemożliwe! Byłem przy porodach kilku kobiet po pięćdziesiątce. Wszystkie były po in vitro i wszystkie z komórkami jajowymi dawczyń, a nie z własnymi.

– Od marca tego roku kancelaria premiera, rzecznik praw obywatelskich, minister zdrowia mieli szansę sprawdzić dokumentację medyczną. Ja do tego nie mam dostępu.

Nie jest rolą prezesa ZASP dyskutować tu o biologii, medycynie, etyce lekarskiej – mówi Łukaszewicz. – Ja mam tylko pisma, które wysyłaliśmy do urzędników. Dam pani te pisma. Żadnemu innemu dziennikarzowi tego nie pokazałem. 3 lipca napisałem do premier Kopacz, potem zwróciłem się do pani marszałek Kidawy-Błońskiej, następnie dowiedziałem się, bym jeszcze raz zwrócił się do pani premier. Napisałem też do pani minister Omilanowskiej, do ministra Zembali i ministra Kosiniaka-Kamysza, prosząc o to, by na posiedzeniu Rady Ministrów wsparli moje starania, dodali motywacji. Na razie nie wsparli.

Czytam te papiery, część z nich napisana odręcznie przez aktorkę. Opowiada o swojej sytuacji, wieku, bliźniakach, o tym, że na 100, a na pewno na 99 proc. jest najstarszą matką w Polsce, która urodziła dzieci, o chorej matce, z którą mieszka z dziećmi na niespełna 37 mkw. W Warszawie, o korzeniach patriotycznych i o tym, że wychowa dzieci dla dobra kraju. Nie wspomina, że za wszelką cenę chciała zostać matką, że egoizm wziął górę nad rozsądkiem, że spełniła swoje marzenie o macierzyństwie, samotnym macierzyństwie, bo skoro nie mówi się w całej sprawie o ojcu, to znaczy, że plemnik też musiał być pobrany od anonimowego dawcy. Czytam i wiem, że ta kobieta nie myślała o konsekwencjach, nie przewidziała, że jej tzw. twórcza emerytura 1055 zł i 2 gr może nie wystarczyć na zapewnienie bytu matce i dzieciom.

Mówię to wszystko prezesowi Łukaszewiczowi. Mówię też, że in vitro musiało kosztować tę kobietę co najmniej 12 tys. zł, że skądś te pieniądze musiała wziąć, że to skrajna nieodpowiedzialność wydać na zabieg, a nie mieć na wychowanie dzieci. Przypominam, czego się dowiedziałam od lekarzy. Cytuję profesorskie wykłady o tym, że granica biologiczna na urodzenie dziecka jest teoretycznie na granicy menopauzy, a granica menopauzy to jest pięćdziesiąt lat, plus – najwyżej – cztery, pięć lat. Najstarsze panie, które mają samoistne miesiączki, są w wieku 55–56 lat, ale one i tak samoistnie nie mogą zajść w ciążę. Kobieta, która ma lat 59 czy 60 lat, ma zanikową macicę, zanikowy narząd rodny, śluzówkę niezdolną nawet do implantacji, czyli zagnieżdżenia komórki jajowej – czy to w mechanizmie naturalnym, czy sztucznego transferu. To naprawdę wyjątkowa sytuacja, że udało się to u sześćdziesięciolatki. Może zajść w ciążę wtedy, kiedy jej się poda zapłodniony zarodek uzyskany z komórki jajowej dawczyni i plemnika dawcy, a wcześniej wesprze ją samą hormonami. Ginekolodzy zajmujący się in vitro o matkach po menopauzie najczęściej mówią „geriatryczne pierworódki”.

Musimy uważać, żeby w imię prawdy nie rozwalić wszystkiego. Te dzieci mają tylko matkę. Dyskusja o in vitro, która przetoczyła się przez Polskę, powinna zaowocować także jakimiś kryteriami dotyczącymi etyki lekarskiej – apeluje Olgierd Łukaszewicz

– Nie mam poczucia, że jestem sam w tej walce. Na moim blogu, pod listem do premier, są głównie komentarze wspierające to, co robię w tej sprawie. Zdarzają się też dowcipne w rodzaju, że Łukaszewicz może sam jest ojcem tych dzieci albo może, że sam je sobie urodził, bo przecież w „Seksmisji” został kobietą. Jeśli będę nabrany, wprowadzony w błąd, w jaki sposób te dzieci się urodziły, to nie stracę do nich sympatii, współczucia dla nich i chęci pomocy finansowej. Wszystkie dzieci wobec prawa są równe. Gdybym mógł być rzecznikiem tylko dzieci, powiedziałbym w ich imieniu: Szanowna Pani Premier, pomóż mojej mamie, aby mogła nas wychować – przekonuje Łukaszewicz.

– Jezu, pan daje głowę za tę kobietę? – dziwię się.

– A kto mi głowę utnie? Czy ja chcę wyłudzić jakieś pieniądze? Ja proszę o pomoc dla dzieci. Słyszę też, że należy te dzieci oddać do domu dziecka, i to najlepiej teraz, kiedy jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy. Straszne. Ja jestem wrażliwy na los tych dzieci. Z ich matką będzie mogła pani porozmawiać.

Wcześniej jednak spotykam się w gabinecie doktora Grzegorza Południewskiego, ginekologa, do niedawna prezesa Towarzystwa Rozwoju Rodziny. Wiem, że jest liberalny w kwestiach macierzyństwa. Mówi, że świat, rozwój medycyny dają szansę, by macierzyństwo realizować coraz później. Pytam, czy gdyby do niego przyszła 59-letnia kobieta spragniona macierzyństwa przygotowałby ją hormonalnie do in vitro, mówi tylko: to kobieta decyduje o sobie i o swoim macierzyństwie . Jeśli widać, że pacjentka walczy o dziecko prze wiele lat , że jest co do macierzyństwa przekonana i zdetreminowana , to lekarz, który ma możliwości aby jej pomóc ma do tego prawo. Lekarz musi zadbać o to, żeby ciąża i poród przebiegały bez komplikacji i nie stwarzały zdrowotnego ryzyka . Czy można odmawiać pacjentce, chociaż by próby leczenia gdy technicznie jest to możliwe?

Lekarz nie ponosi odpowiedzialności za tę decyzję?

Moim zdaniem nie ponosi, gdyż musi to być decyzja kobiety, która chce zostać matką.

To pan prowadził terapię hormonalną aktorki i jej ciążę?

Nie odpowiem pani na to pytanie. Myślę, że z tym pytaniem powinna się pani zwrócić się do pacjentki.

Co pan sądzi o tym, że lekarz, który podjął się sztucznego zapłodnienia 59-latki powinien płacić teraz alimenty.

To jest wykluczone, gdyż to nie on zdecydował o ciąży. Trzeba również przyznać, że system prawny z trudem nadąża za tym, co się dzieje w medycynie.

W dokumentach, które dostałam od Olgierda Łukaszewicza, nazwisko aktorki jest zaczernione, podana jest jednak nazwa teatru, który stworzyła. Sprawdzam w internecie, wyskakuje imię, nazwisko, numer telefonu, oferta artystyczna. Jej dane figurują też w dużej agencji aktorskiej. Ze zdjęć patrzy drobna kobieta. Z długimi włosami, z krótkimi, z ciemnymi, jasnymi. Patrzę na wiek. Odmładza się o 10 lat, w rubryce rok urodzenia podaje: 1965, a przecież wiem, że urodziła się w 1955 r. Aktorki zawsze się odmładzały, matki w szpitalu nie mogą kłamać na temat swojego wieku.

Olgierd Łukaszewicz prosi o połączenie, rozmawia chwilę. Kobieta wie, że będę nagrywać, wie też, że Łukaszewicz słucha naszej rozmowy.

Co to była za terapia hormonalna?

Jeśli chodzi o terapię, to była to decyzja lekarza, lekarz znał mój organizm i wiedział, czego organizm potrzebuje. Świetny lekarz, który też poprowadził moją ciążę. Czy pani też ma pytania dotyczące mojej ciąży dziewięciomiesięcznej?

Czy lekarz uprzedził, że ta terapia hormonalna może sprawić, że pani zajdzie w ciążę, czy ona miała jakiś inny cel?

Nie pamiętam tego, czy lekarz mnie uprzedził, czy nie. To było kilka lat temu i ta terapia hormonalna cyklicznie powtarzała się, ponieważ mój organizm potrzebował wsparcia takiego czy innego.

Czy ten lekarz, który prowadził terapię hormonalną, prowadził również pani ciążę?

Ten sam.

Jaka była pani reakcja?

Całe życie chciałam mieć dzieci, chciałam mieć dużą rodzinę. Wielka radość. Następnego dnia usiadłam i pomyślałam: co by było, gdybym nie była w ciąży, jak potoczyłoby się moje życie, w jakim kierunku, jakie to by było smutne, bezcelowe życie. Ja już miałam cel. Dzieci!

Ale w wieku 59 lat.

Wiedziałam, że to bliźnięta, wiedziałam że duży trud donoszenia i wychowania. Ale wtedy myślałam, że to wielki dar. Teraz już wiem, po miesiącach od urodzenia, że nigdy bym z tego daru nie zrezygnowała. Świetnie się czułam w ciąży. Moja mama była w szpitalu, zajmowałam się nią, pielęgniarki mnie chciały usuwać z różnych powodów. Moja mama została sierotą w 1938 r., wychowały ją siostry szarytki, ma olbrzymi lęk po Powstaniu Warszawskim, nie należała do AK, nie jest kombatantem, choć powstańcy umierali jej na noszach, potwornie boi się ludzi, gdybym ja nie stała przy niej przy szpitalnym łóżku, to nie wiem, co by było. Ja z wielkim brzuchem, dzieci ważyły już prawie sześć kilogramów. Byłam w ciągłym ruchu, dwa dni przed moim pójściem do szpitala mamę przywieziono do domu. Mama potrzebuje całodobowej opieki. Nie chodzi. Opiekuję się nią i dwójką dzieci. To było cesarskie cięcie w 38. tygodniu ciąży, dostały po 10 punktów. Usłyszałam, że dzieci są piękne. Na trzeci dzień zostałam wypuszczona ze szpitala.

Lekarze przygotowywali się specjalnie do porodu ze względu na pani wiek?

Chyba nie. W czasie ciąży byłam cały czas pod kontrolą lekarza i wszystko było bardzo dobrze. Sama sobie radzę. Do mamy mam panią do pomocy.

Czy ojciec dzieci płaci alimenty?

Temat prawnie jest zamknięty. Dzieci mają moje rodowe nazwisko. Ojciec dziecka nie ma ani żadnych praw, ani obowiązków w stosunku do dzieci.

Lekarze, z którymi rozmawiałam, twierdzą, że wykluczają naturalne zapłodnienie u kobiety 59-letniej. Uważają, że musiało dojść do zapłodnienia in vitro i wykorzystania komórki jajowej od dawczyni.

Jeśli lekarze używają tak drastycznych słów, to jest to sumienie lekarzy. Moją sprawę trzeba zostawić sumieniom ludzkim i wiedzy.

A jeśli zostanie pani poproszona o udostępnienie dokumentacji medycznej np. przez ZUS?

Nie udostępnię, to jest moja osobista sprawa.

Widzę, że Olgierd Łukaszewicz kiwa głową, wie, że sprawy zabrnęły za daleko. A ja czuję, że rozmawiam z udręczonym człowiekiem. – Dzisiaj dla dobra dzieci to kłamstwo powinno trwać dalej. O co my w tej rozmowie tak naprawdę walczymy? – mówi.

Bez prawdy nic tu się nie wskóra.

Musimy uważać, żeby w imię prawdy nie rozwalić wszystkiego. Te dzieci mają tylko matkę. Na pewno nie pozwolę postawić się w roli oszusta, kogoś, kto chciał oszukać państwo. Dyskusja o in vitro, która przetoczyła się przez Polskę, powinna zaowocować także jakimiś kryteriami dotyczącymi etyki lekarskiej. Jestem synem lekarza, lekarza, który otrzymał dyplom jeszcze w przedwojennym Wilnie. Byłem niejednokrotnie świadkiem, jak ojciec w nocy wychodził wzywany do pacjenta. Mówił o swoim zawodzie: pierwsze – nie szkodzić. Lekarz, który nie ogarnia perspektywy szerszej ponad to, co widzi pacjent, sam nie jest humanistą. A być lekarzem, co już od Hipokratesa wiemy, to być trochę przyrodnikiem, a trochę humanistą. Nieoczekiwanie dla mnie samego staję się obecnie w oczach wielu orędownikiem zapłodnień w tak późnym wieku, a nie orędownikiem tych dzieci, które są. A nie chcę tego.

Dzwoni następnego dnia. – Pewnie pani zna artykuł w „Polityce” sprzed kilku miesięcy o geriatrycznych matkach, kobietach, które zaszły w ciążę po pięćdziesiątce. Dał mi do myślenia – przyznaje.

Czytam. Elżbieta Turlej na przykładach geriatrycznych matek opisuje podobne przypadki.

– Niepotrzebnie w moim liście dałem wyraz fascynacji faktem biologicznym i poinformowałem opinię publiczną, że to nie było in vitro, tylko naturalne zapłodnienie poprzedzone terapią hormonalną – przyznaje Łukaszewicz. Powinienem ograniczyć się do problemu społecznego, jakim jest obecność dzieci w życiu mojej stowarzyszeniowej koleżanki – mówi jakby ciszej.

I ja też cicho: – Do żadnego przestępstwa jeszcze nie doszło. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • scerydobólu(2015-08-08 15:13) Odpowiedz 10

    Oczywiście jak 40latka chce miec dzieci, nikt nie zarzuca jej egoizmu. Żadnej matce nie oskarża się o egoizm, takiej, która z nowotworem decyduje się urodzić półsierotę też. Dziwny kraj, w którym nie można załatwić płatnego urlopu macierzyńskiego czy dofinansowania na dzieci emerytce, a miliony rozdaje się rodzinom alkoholików w MOPS. Dziwny kraj, w którym pierwszym jest rzucenie kamieniem, a nie chęć pomocy. Dziwny kraj, gdzie sami święci krytykują wszystkich i wszystko, bo belka we własnym oku nie uwiera. Wśród komentujących wiele osób poświadcza swoim wpisem, że nigdy nie powinni mieć żadnych dzieci, bo wychowają je na nienawistników i krytykantów o wąziutkich horyzontach. Tak tworzone są właśnie rzesze ciemnogrodu.
    Dajcie ludzie żyć kobiecie, nie żałujcie jej pieniędzy, skoro menelstwo z naszych podatków pije i płodzi dzieci z tych samych źródeł finansowane. Może kobieta będzie żyła do 90? Żyje masa dzieci, których rodzice obumarli we wczesnym dzieciństwie, choć młodo zostali rodzicami. Nikt z was ne wie, co będzie.
    Dziwny jest ten świat, gdzie człowiekiem gardzi człowiek.
    Cieszy mnie, że dzieci są zdrowe, kochane. Cieszy mnie szczęście tej kobiety. Każdy szczęśliwy człowiek to powód do radości, czyż nie?

  • Lucjan(2015-08-12 08:02) Odpowiedz 00

    W 100% popieram komentarze p.Małgorzaty L.
    Od siebie dodam pytanie: co będzie jak w wieku dorosłym spotkają na swej drodze życia swoje rodzeństwo -nic o tym nie wiedząc???. Sprzedawanie swoich komórek jest wysoce nie moralne,nie etyczne,nieodpowiedzialne, nie..nie.. itd..Więc Kościół ma rację sprzeciwiając się tej metodzie poczęcia. Myślę,że TK zbada dokładnie i zapobiegnie krzywdzeniu ,oszukiwaniu produkcji ludzi z probówek.

  • ann(2015-08-11 09:34) Odpowiedz 00

    Ostatnio widzialam reportaz ze za 1200 zl kobieta samotna utrzymuje i wychowuje 4 dzieci , nie mam nic przeciwko pomaganiu ale ja sie pytam co dzieci tej biednej kobiety sa gorsze i one nie zasuguja na pomoc ale dzieci 60 -cio letniej aktrorki juz tak , jaka to jest sprawiedliwosc . Ja sie pytam gdzie jest ojciec tych dzieci skoro nie chce od niego pieniedzy na utrzymanie dzieci to uwazam ze powinna uniesc sie tez honorem i nie zebrac od panstwa i nas podatnikow bo co my jestesmy winni ze 60 -cio latce zachcialo sie dzieci bo co wczesniej na nie czasu nie miala tylko aktorskie hulanki ??? a teraz co my mamy cierpiec i je utrzymywac .. jesli ona otrzyma pomoc i dostanie emetryture socjalna uwazam ze kazda kobieta ktora urodzila dziecko a ma pensje 1100 zl lub emeryture to tez sprawiedliwie powinna dostac taka emeryture nie ma rownych i rowniejszch i nie omieszkam sobie tez sprawic dziecko w wieku 60 lat bo tez chce taka emeryture , o dziecku nawet nie pomyslala co ona mysli ze 200 lat bedzie zyla jak trzeba byc samolubnym by cos takiego dzieciom zrobic ... i uwazam ze nie ma tak ze ona nie chce pomocy ojca , powinno sie go zmusic do tego i jej zdanie sie tu nie liczy tak jak ona nie liczyla sie z tym czy jej dzieci chcialy sie pchac w takiej sytuacji na swiat !!!

  • kaska(2015-08-11 09:17) Odpowiedz 00

    Jesli ona dostanie emetryture dodatkowa o ktora sie upomina to ja tez bede starala sie o dziecko z invitro i tez bede starac sie o taka emeryture przysiegam

  • zkob(2015-08-11 09:02) Odpowiedz 00

    Moja prababka urodziła ostatnie dziecko w wieku 52 lat(koniec XIX wieku) a wtedy nie było in vitro. Więc poród naturalny po 50 jest możliwy ale w poród koło 60 nie wierzę.

  • Teżmatka(2015-08-08 22:35) Odpowiedz 00

    Wśród tej masy komentarzy (głównie nienawistnych) jedynie komentarz scerydobólu to głos CZŁOWIEKA. Ludzie zastanówcie się nad sobą! Po co ta nienawiść! Czujecie się lepsi w ten sposób??

  • GERARD(2015-08-07 18:01) Odpowiedz 00

    NO I NIE WIADOMO CO TU CZYNIĆ , BIEDNA KOBIETA CZY BIEDNE DZIECI . Z DRUGIEJ ZAŚ STRONY JAKIE TO PIĘKNE JAKIE POLSKIE , JAKIE POWSTAŃCZE , DO BRONI RODACY NIECH KONSEKWENCJI CZAS OCENIAJA INNI MY ZA SZABLĘ . TYLKO POTEM NO WŁASNIE CO POTEM

  • aaa(2015-08-11 08:53) Odpowiedz 00

    też mam bliźnięta, może powinnam poprosić o pomoc p.premier:)

  • Babcia(2015-08-08 21:28) Odpowiedz 00

    A może ta artystka jest/była surogatką. A teraz została z tym sama?. Jej problem. Jeśli nie ma na wychowanie , niech się zrzeknie praw do dzieci, to przynajmniej ucieszą się przyszli rodzice adopcyjni.

  • Magdalena(2015-08-07 17:22) Odpowiedz 00

    Pani M mówi "dzieci mają moje rodowe nazwisko. Ojciec dziecka nie ma ani żadnych praw, ani obowiązków w stosunku do dzieci (...) to osobista sprawa". Nie chce alimentów od ojca dzieci (ponoć poczęcie nastapiło w sposób naturalny, więc wie kto jest ojcem, dalej odnośnie przedłożenia dokumentacji medycznej - w celu potwierdzenia wiarygodności jej wersji - mówi to moja osobista sprawa. Więc czego chce - nie chce alimentów od ojca dzieci a chce abyśmy my, podatnicy składali sie na jej alimenty??? Przecież jak sama mówi to jej osobista sprawa!!! Ma nas zza idiotów!!

  • bat(2015-08-07 16:26) Odpowiedz 00

    No cóż, ta nędzna aktorzynka za wszelką cenę usiłuje poprawić swoją pozycję materialną, nawet kosztem własnych dzieci. Z pewnością nie chciała mieć dzieci, kiedy biologia jej organizmu na to pozwalała.Te dzieci należy jej zabrać do innej rodziny, a ją obciążyć kosztami wychowywania przez innych odpowiedzialnych ludzi. Ta nędzna kobiecina chce pokazać państwu polskiemu gest Kozakiewicza, bo nie daliście mi wysokiej emerytury to ja was do tego dziećmi zmuszę. I w tym dopatruję się jej ohydnego postępowania

  • praktyk(2015-08-07 16:25) Odpowiedz 00

    nieraz wyrażałam żartobliwie pogląd ,że dzieci powinny mieć matki na zasłużonej wcześniejszej emeryturze bo nikt nie stresuje matek utratą pracy ze względu na zwolnienia lekarskie na dzieci , mają dużo czasu,dużą wiedzę i duże doświadczenie wydaje się ,że więcej cierpliwości . No ale kiedyś mówiło się" urodź babko dziecko " nie było to realne . W dzisiejszych czasach wiek rozrodczy przesunął się a kuracja hormonalna może przywrócić miesiączkowanie szczególnie gdy się weźmie nadmierną niekontrolowaną ilość leków hormonalnych . Starsza matka powinna dłużej żyć ,żeby odchować swoje dzieci .Być zdrowa i odporna ,mieć kasę bo " nie sztuka znaleźć dziecko w kapuście , sztuka znaleźć kapustę " na jego wychowanie . Czy nie należałoby potraktować tej kobiety jak rodzinę zastępczą tzn. wypłacać jej kasę na wychowywanie swoich dzieci . Umożliwić jej pomoc w macierzyństwie .Pewnie była na etacie w teatrze ,składki minimalne to i emerytura niewielka . Za Napoleona kobieta 45 letnia była stara , w Polsce przedwojennej 50 letnia kobieta rodząca dziecko wstydziła się i oddawała dziecko na wychowanie najstarszemu rodzeństwu .Dzisiaj przypadek ciekawy,nie unormowany przepisami zusowskimi . Są dzieci mające niemłodą matkę ale i nie starą, nie staruszkę przecież przesunięto wiek emerytalny kobiety na 67 lat .Pani ta pewnie skorzystała z emerytury przysługującej kobietom aktorkom pracującym w szczególnym charakterze ,bo jako aktorka nie może grać młódek . Mężczyźni 80 letni chwalą się seksem to dlaczego miała by go nie uprawiać kobieta 60 letnia . Wpadła , no to trzeba jej pomóc bo takich przypadków w dobie szybkiego rozwoju medycyny może być więcej ,nie koniecznie przez in. vitro ale nadwyrężenie terapii hormonalnej . Ojciec nie znany no to po jej śmierci nieletnie dzieci będą miały oprócz renty rodzinnej prawo do zasiłku dla zupełnej sieroty . Nie każdy potrafi wczuć się w sytuację samotnej matki z dwojgiem dzieci .ZUS nie przewidział takiej sytuacji bo działa z wiekowym opóźnieniem Podziwiam Olgierda Łukaszewicza i pozdrawiam serdecznie. Bije głową o mur a potrzeba trąb Jerycha

  • KOLOR(2015-08-07 16:11) Odpowiedz 00

    A słyszeliście o tym, że polskie sądy odbierają rodzicom dzieci gdyż w ich ocenie nie stać ich na należyte wychowanie dzieci ? Oczywiście jestem temu przeciwny, ale prócz mojego głosu w tej sprawie nie wiele mogą. Te dzieci zaś przekazywane są do rodzin zastępczych, gdzie te rodziny są dofinansowywane znaczną kwotą z budżetu, zaś nawet jej połową nie można wesprzeć tej niby biednej rodziny ? Przecież to jest chore. A czy warunkami wychowania tych dzieci i jej matki zajmie się sąd rodziny ? Może też postanowi jak w innych przypadkach, że należy matce odebrać te bliźnięta bo jej nie stać na należyte ich wychowanie i przekaże te dzieci do rodzin ( często rozłączając bliźnięta ) zastępczych gdzie państwo dopłaci ich przybranym rodzicom te kilka tysięcy złotych ? Coś tu jest nienormalne.

  • Małgorzata L(2015-08-09 01:15) Odpowiedz 00

    Tak masz rację scerydobolu to głos człowieka. Wszystkich za zasiłkach nazwał alkoholikami ot taki człowieczy głos w tej dyskusji. In vitro dobre a wszystko co nie in vitro to patologia na zasiłkach. Może i mój głos w ocenach niektórych jest ,, zawistny,, ale mili państwo nie macie prawa rozporządzać cudzym życiem jak w sklepie to nie targ. To jest człowiek jak już pisałam wcześniej obdarty ze swoich korzeni. Człowiek którego matka i ojciec sprzedali za parę groszy i ten człowiek nie pytany o zdanie jest niewolnikiem obcej baby która sobie tego człowieka zakupiła. Pani ,, mama,, jest tylko inkubatorem nie jest matka biologiczną i ta pani nie ma prawa wprowadzać w błąd te dzieci co do ich korzeni. Te dzieci nikt nie pyta o zdanie, rodzą się i mają być u kupca - u kobiety która zapłaciła za nie. To niemoralne i ohydne. To handel człowiekiem. Jak można odbierać człowiekowi korzenie i jak można przywłaszczać sobie cudze dzieci i jeszcze nazywać się ich matką ! Oddajcie dzieciom ich wolność i ich korzenie, ich tożsamość. Jak można współczuć ,, biednej kobiecie'' natomiast pomijać krzywdę tych dzieci. Czy ktoś pytał je o zdanie ? Nie sądzę. Matka i ojciec sprzedali te dzieci za parę złotych i za te pieniądze kupili sobie jeansy i nowy telefon taki który był w modzie.

  • emerytkanieemerytka(2015-08-09 17:26) Odpowiedz 00

    Nieprawda, do połowy 59 roku życia miałam miesiączki bez jakichkolwiek wspomagaczy i czułam kiedy jajeczkuję.!

  • Ja(2015-08-09 16:55) Odpowiedz 00

    Uważam, ze należy cieszyć się się z każdego urodzonego zdrowego dziecka.W szczególności z bliźniaków. Zgodnie z informacjami z forum, mama ma stały dochód w postaci emerytury, ma własne mieszkanie, kocha swoje dzieci i chce je dobrze wychować. Jeżeli środków finansowych brakuje, powinna postarać się je zdobyć pracując lub prowadząc działalność gospodarczą. Z artykułu wynika, ze cała rodzina tj. babcia, matka i 2 dzieci ma kwotę conajmniej 2 x 1200 pln = 2400 : 4= 600 pln/osobę. Jeżeli to nie starcza trzeba zwrócić się o pomoc do MOPS-u. Doraźną pomoc mogliby zaoferować znajomi i przyjaciele, zwłaszcza, że wśród aktorów są osoby o wysokim statusie materialnym. Niestety jest dużo innych rodzin, które za taką kwotę pieniędzy muszą przeżyć i wychować dzieci. Mam nadzieję, ze dzieci będą rosły zdrowe i mądre a mamie pomogą przyjaciele i rodzina.

  • JA(2015-08-07 15:21) Odpowiedz 00

    Moje dzieci też mają tylko matkę-a dzieci troje. Zostały półsierotami , bez renty bo okres bezrobocia ojca 18-miesięcy wykluczył ich z grona tych dzieci którym należy się pomoc ZUS. Ojciec miał 47 lat gdy zmarł i 24 lata i 10 m-cy pracy. Ja pracowałam i nieznacznie przekraczałam próg dochodu do zasiłku rodzinnego a co się z tym wiąże dla systemu PRORODZINNEGO Polski moje dzieci nie istniały. Nie widzę więc podstaw abym teraz jako podatnik po ciężkich przeżyciach i pracy ponad siły dla dobra własnych dzieci miała się teraz przyczyniać do dopłat dla dzieci powstałych w wyniku fanaberii aktorki wystarczy że jako podatnik już w części dopłacam do tych ważniejszych sierotek z rentą dodatkową po 2 tys. od sztuki. CZY żyjemy w tej samej Polsce ?

  • Małgorzata L(2015-08-08 17:13) Odpowiedz 00

    scerydobólu z IP: 89.72.46.* (2015-08-08 15:13)
    Pan\ Pani pisze o dzieciach tych ludzi o dzieciach naturalnie poczętych! Widzisz różnicę w tej sytuacji że te bliźniaki są biolgicznie obcymi dla tej kobiety, że to nie jej dzieci! Nawet jeśli kobieta chora na raka rodzi dziecko to ona rodzi SWOJE biologicznie dziecko ! Nie ma w ogóle porównania! Tutaj kobieta zakupiła komórkę i spermę i wyprodukowała człowieka będący tylko inkubatorem a dziecko nie jest jej dzieckiem! Te dzieci to niewolnicy tej kobiety i systemu który na to pozwala. Nie ma nikt prawa sprzedawać dzieci. To nie sklep. To nie są jej dzieci i gdzie są prawa tych dzieci, czemu zmusza się te dzieci od urodzenia do bycia czyimś niewolnikiem czemu okłamuje się te dzieci. To jest dziwny świat, że człowieka sprzedaje jego własna matka i ojciec oddając spermę. Później taki człowiek jest zmuszony się urodzić z łona obcej kobiety która okłamuje dziecko co do jego korzeni w wmawia mu że jest matką ! To ohydne to chore to niewolnictwo współczesne!

  • Aga(2015-08-07 14:37) Odpowiedz 00

    Bardzo nieodpowiedzialne z jej strony!! Miała kase na in-vitro ale na wychowanie dzieci już nie?? Niech nie bedzie śmieszna! I w środowisku już znana jest z imienia i nazwiska ta babciomama

  • wolak(2015-08-09 12:54) Odpowiedz 00

    A jaka podstawa prawna do tej emerytury?
    Jej dzieci - jej problem

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama