„Dla mnie to skok do basenu, w którym może nie być wystarczająco dużo wody” – tak obrazowo podsumował reformę procedury karnej Andrzej Seremet w wywiadzie udzielonym DGP w 2014 r. Do końca apelował do polityków o przesunięcie terminu wejścia jej w życie. Nie wykluczał nawet zaskarżenia zmian do Trybunału Konstytucyjnego. Zastrzeżenia do reformy wyrażali też Krajowa Rada Prokuratury oraz szeregowi prokuratorzy. Bez skutku.

Zdaniem prokuratorskich związkowców państwo nie jest gotowe do tego „skoku na głęboką wodę”. W specjalnie przygotowanym przez nich raporcie można przeczytać, że po 1 lipca trzeba będzie się liczyć z zagrożeniami dla bezpieczeństwa prawnego państwa i obywateli. Wbrew bowiem zapowiedziom rząd zaniechał przeprowadzenia reformy prokuratury. A jej proteza, czyli regulamin opracowany przez ministra Cezarego Grabarczyka, w wielu jednostkach się nie przyjęła. Jak twierdzą prokuratorzy, do dziś nie wprowadzono rozwiązań gwarantujących udział autora aktu oskarżenia w rozprawie przed sądem. Nie jest też pewne, jak mają oni uzyskiwać informacje o stanie majątkowym oskarżonego, a taki wymóg wprowadza nowelizacja k.p.k. Nie ma bowiem systemu, który miał to umożliwiać.

Dlatego związkowcy nie mają wątpliwości: po wyborach parlamentarnych decydenci powinni niezwłocznie przyjąć ustawę uchylającą szkodliwą reformę.

Dziś taki scenariusz wydaje się nieprawdopodobny. Ale środowiska związane z obecną opozycją od początku wypowiadały się krytycznie o reformie.

– Te propozycje to wręcz rewolucja procedury karnej. Ale czy prokuratura jest na to gotowa? – pytał w grudniu 2012 r. Andrzej Duda, wówczas poseł PiS, obecnie prezydent elekt, składając wniosek o odrzucenie rządowej reformy.

Odnosząc się do słów ówczesnego wiceministra Michała Królikowskiego, że jeżeli prokurator źle przygotuje sprawę, to przegra, Duda wskazywał: „Przegrywa nie tylko prokurator. Bo kogo ten prokurator reprezentuje? On reprezentuje polskie społeczeństwo i polskie państwo w każdej sprawie, kiedy działa jako oskarżyciel publiczny”. ©?

Prokuratorzy nie kwestionują samego kierunku zmian przewidzianych we wchodzącej dziś w życie reformie procedury karnej (Dz.U. z 2013 r. poz. 1247; Dz.U. z 2015 r. poz. 396). Sygnalizują jednak wyraźnie, że państwo nie przygotowało się do zmian. Wszystko wygląda na improwizację i rozpoznawanie pola bojem. Dlatego w raporcie Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP o stanie przygotowań państwa do kontradyktoryjnego procesu zarzucają oni władzy wykonawczej bierność i brak działań dostosowujących system prawny do nowych reguł.

Litanię zarzutów otwiera to, że rząd wbrew zapowiedziom zaniechał reformy prokuratury. Przyjęty w to miejsce od stycznia regulamin, opracowany przez ministra Cezarego Grabarczyka, nie spełnia oczekiwań ani prokuratur rejonowych, które dalej prowadzą większość postępowań, ani prokuratur wyższego szczebla, które nagle zostały obciążone sprawami mało skomplikowanymi (np. z zakresu prawa autorskiego). Zgodnie z regulaminem na wyższy szczebel miały trafić sprawy o poważne przestępstwa kryminalne i gospodarcze. Przepisy są jednak dość swobodnie interpretowane w różnych częściach kraju.

– Z naszej prokuratury rejonowej nie przejęto kilku spraw dotyczących karuzeli podatkowej, gdzie szkoda kształtowała się na poziomie od miliona do kilku milionów złotych – mówi nam wrocławska prokuratorka.

Jaki argument przemawiał za odmową wyższego szczebla?

– Że analiza materiałów sprawy pozwala na uznanie, iż zachowania objęte przedmiotem sprawy nie są poważnymi przestępstwami gospodarczymi – odpowiada prokuratorka.

Ale nie wszędzie tak jest. Zmiana regulaminu istotnie wpłynęła na zwiększenie liczby spraw rozpoznawanych w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie: od stycznia do czerwca 2015 r. zarejestrowano w niej 1670 postępowań. W tym samym okresie rok wcześniej było ich tylko 360.

– To prawie pięć razy więcej – podkreśla Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Czy w skali kraju zbadano, jak funkcjonuje ministerialny regulamin?

– Nie mamy zbiorczych danych o tym, ile spraw na podstawie nowego regulaminu przeszło do prokuratur okręgowych i apelacyjnych. Jest za wcześnie na takie zestawienia, regulamin obowiązuje jeszcze za krótko – twierdzi Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej.

Zapewnia jednak, że PG nie ma sygnałów, by dochodziło do rażących naruszeń regulaminu w zakresie właściwości rzeczowej.

– Wiemy natomiast, że w przypadku niektórych przestępstw, przy których znaczenie ma ich wartość, np. przy oszustwie, na wyższe szczeble trafiają sprawy nieskomplikowane tylko ze względu na ich wartość – wskazuje prokurator Martyniuk.

Związkowcy alarmują w raporcie, że obowiązkowy referat oskarżycielski i sądowy istnieje w postaci szczątkowej. „Od stycznia 2015 r. istnieje obowiązek uczestniczenia w rozprawach sądowych prokuratora – autora aktu oskarżenia. Obowiązek ten pozostał jednak całkowicie fikcyjny, pomimo iż podstawowym warunkiem sukcesu procedury karnej jest zapewnienie udziału w rozprawie tego prokuratora, który sporządził i podpisał akt oskarżenia” – czytamy w raporcie.

W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie każdy prokurator wykonuje przynajmniej jedną z obowiązkowych czynności prokuratorskich: oskarża przed sądami, nadzoruje lub prowadzi śledztwa albo bierze udział w sprawach cywilnych.

Prokuratorzy ostrzegają, że do dziś nie ruszyła jeszcze platforma elektroniczna, którą miał udostępnić minister finansów wraz z ministrem sprawiedliwości. To za jej pośrednictwem prokuratorzy mają sprawdzać stan majątkowy oskarżonego i na tej podstawie dołączać specjalny raport do każdego wysyłanego aktu oskarżenia.

Grzechy zaniechania – które dotyczą stanu przygotowań do reformy k.p.k. – leżą też zdaniem związkowców po stronie kierownictwa prokuratury, które nie zapewniło oskarżycielom dostępu do zdigitalizowanych akt w trakcie rozprawy, nie zmodyfikowało systemu informatycznego prokuratury i nie podzieliło sprawiedliwie dyżurów między prokuratorów.

Obowiązek udziału w rozprawach prokuratora – autora aktu oskarżenia pozostał całkowicie fikcyjny