statystyki

Opinie. Do szuflady albo do kosza

autor: Ewa Maria Radlińska19.06.2015, 08:37; Aktualizacja: 19.06.2015, 13:31
Wątpliwości powstają w sytuacji wprowadzenia w trakcie prac legislacyjnych istotnych zmian do projektowanych regulacji przy równoczesnej nieobecności na posiedzeniu komisji lub podkomisji zainteresowanego podmiotu

Wątpliwości powstają w sytuacji wprowadzenia w trakcie prac legislacyjnych istotnych zmian do projektowanych regulacji przy równoczesnej nieobecności na posiedzeniu komisji lub podkomisji zainteresowanego podmiotuźródło: ShutterStock

Otrzymanie projektu na kilka dni lub nawet godzin przed upływem terminu zgłaszania uwag. Potem walka z czasem o wydanie przez samorząd prawniczy stanowiska, które na końcu i tak nawet w części nie jest uwzględnione. Oto realia opiniowania ustaw i rozporządzeń w polskiej procedurze legislacyjnej

Reklama


Reklama


OPINIE. Do szuflady albo do kosza

Trybunał Konstytucyjny już 10 lat temu w swoim orzecznictwie podkreślał, że „konsultacje właściwych projektów aktów normatywnych winny być´ nie »formalne«, lecz rzeczywiste” (wyrok z 18 stycznia 2005 r., K 15/03). Ponadto „współuczestnictwo określonych podmiotów, występujące we wskazanych formach, odnosi sie? do kształtowania treści aktów normatywnych w stadium prac przygotowawczych jeszcze przed wydaniem aktu. Zakłada ono nie tylko obowiązek zapewnienia przez organ prawotwórczy informacji o projekcie decyzji prawotwórczej, lecz równiez˙ dyskusje? o merytorycznej treści tego projektu, możliwość´ prezentowania różnych stanowisk, próby ich ujednolicania i wzajemnego dostosowywania do oczekiwań´ partnerów tej dyskusji – wreszcie wypracowanie ostatecznej, w miarę? możliwości wspólnej i optymalnej decyzji prawotwórczej” (to z kolei wyrok TK z 8 listopada 2005 r., SK 25/02).

Jednak – mimo tych wskazówek – zasady opiniowania aktów prawnych od lat budzą uzasadnione zastrzeżenia wielu środowisk, zwłaszcza prawniczych. Zdarza się bowiem, że dana regulacja jest negatywnie oceniana przez większość podmiotów biorących udział w konsultacjach, a i tak przepisy idą beztrosko swoją drogą do celu, przeważnie kończąc na Szucha.

A mogłoby być inaczej, gdyby politycy z większą uwagą wczytywali się w orzeczenia sądu konstytucyjnego i dążyli do dialogu ze środowiskami prawniczymi. Nie ma bowiem wątpliwości, że współdziałanie w toku procesu legislacyjnego z partnerami z zewnątrz wszystkim przyniosłoby korzyści. Dobre przepisy ułatwiają życie, a złe dużo kosztują. Szybkość zaś, na której tak zależy ustawodawcy, liczy się przy przysłowiowym łapaniu pcheł.


Pozostało jeszcze 91% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • StAAbrA(2015-06-19 09:48) Odpowiedz 00

    Nie opiniować .
    Że nie zapłacą ?
    No to jak - bierzemy kasę i podpisujemy , co każą ?
    Że co , że i tak , co ustawa , to szwindel ? - no to się nie dziwmy , że na zdjęciach wyglądamy , jak Głupawa-Brońska , Monsieur .

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama