Rząd przyznaje więc, że do naruszenia doszło i wypłaca skarżącemu zadośćuczynienie, ale de facto pozostawia nierozwiązany systemowy problem z przestrzeganiem konwencji. W marcu i kwietniu Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał trzy wyroki w sprawach przeciwko Polsce. W tym samym czasie zapadło aż 21 decyzji zatwierdzających ugody bądź deklaracje jednostronne polskiego rządu.

– W ten sposób załatwiane są sprawy, w których pojawiają się typowe, powtarzające się naruszenia – tłumaczy dr Adam Bodnar, wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

W drugim półroczu 2014 r. trybunał wydał 52 decyzje w sprawach polskich, z czego zdecydowana większość – bo 45 – dotyczyła wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych. W przypadku ugód brana jest pod uwagę wola skarżącego. Problem w tym, że w przypadku jednostronnych deklaracji rządu – często już nie. Wśród spraw, które kończą się w taki sposób, większość dotyczy złych warunków pozbawienia wolności albo tymczasowego aresztowania. W tych sprawach w II półroczu 2014 r. kwota wypłaconych zadośćuczynień wyniosła ok. 276 tys. zł. Druga grupa – 11 w II półroczu 2014 r. – dotyczyła długotrwałego tymczasowego aresztowania. Wypłacono 169 tys. zł.

– Trybunał jest nadmiernie obciążony sprawami, a przecież musi działać efektywnie. W takich wypadkach dochodzi do stwierdzenia naruszenia konwencji, wypłacone zostaje odszkodowanie, a czasami możliwe jest nawet wznowienie postępowania krajowego – wskazuje Bodnar.

Skarżący woleliby jednak często wyroki, bo kwoty zadośćuczynień przyznawanych na ich podstawie są zwykle wyższe.

– Problem polega też na tym, że czasem w drodze uproszczonej procedury załatwiane są sprawy, w których powinien zapaść wyrok, bo np. nie mamy ustalonego orzecznictwa – sygnalizuje Bodnar.

Przykładem może być sprawa dotycząca pozycji małoletniego w postępowaniu w sprawach nieletnich. Skargę wniosła małoletnia ofiara gwałtu zbiorowego dokonanego przez trzech nieletnich uczniów. Ze względu na to, że postępowanie w sprawach nieletnich toczy się w innym trybie niż procedura karna, pokrzywdzona miała ograniczone uprawnienia, np. nie mogła wnieść środków odwoławczych. Polski rząd w trybie jednostronnej deklaracji przyznał, że doszło do naruszenia Konwencji, i wyraził chęć wypłacenia 10 tys. euro zadośćuczynienia, a w styczniu 2015 r. strasburski trybunał przyjął deklarację i skreślił sprawę z listy postępowań.

– Gdyby zapadł wyrok, mógłby mieć duże znaczenie dla dookreślenia praw osób pokrzywdzonych w toku postępowania w sprawach nieletnich – podkreśla Bodnar.

Przyznaje, że sprawy, które kończą się ugodami albo jednostronnymi deklaracjami, umykają opinii publicznej. Nie są postrzegane jako klęska polskiego państwa.

– Jeśli mamy kilkanaście wyroków w tej samej kategorii spraw, to robi to większe wrażenie i może wywierać większy wpływ na dokonanie konkretnych zmian w rzeczywistości prawnej lub społecznej, niż jak mamy wyrok sprzed kilku lat i kilka deklaracji jednostronnych. Powstaje wtedy wrażenie, że problem został rozwiązany – tłumaczy Bodnar.

Jest też inny problem. Czasem w jakiejś dziedzinie zmieniły się przepisy, a jednostronne deklaracje zamykają możliwość ich oceny z punktu widzenia standardów strasburskich. Tak jest choćby w kwestii dostępu obrony do akt postępowania przygotowawczego w związku z procedurą aresztową.

– Zmienił się stan prawny. Ale zdaniem wielu – w niewystarczającym stopniu. Gdy rząd składa jednostronną deklarację i trybunał ją przyjmuje, nie możemy się dowiedzieć, czy nasze zmienione regulacje odpowiadają standardom strasburskim – słyszymy od badaczy.