Artykuł 1 ust. 1 ustawy z 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych stanowi, że celem spółdzielni mieszkaniowej jest zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych i innych potrzeb członków oraz ich rodzin przez dostarczanie im samodzielnych lokali mieszkalnych lub domów jednorodzinnych, a także lokali o innym przeznaczeniu. Z kolei art. 3 ust. 1 określa, że członkiem spółdzielni może być osoba fizyczna, choćby nie miała zdolności do czynności prawnych lub miała ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 5 lutego 2015 r. (sygn. akt K 60/13; Dz.U. poz. 201) uznał jednak ten przepis za niezgodny z Konstytucją RP w zakresie, w jakim dopuszcza członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej podmiotów, którym nie przysługuje prawo do lokalu. Chodzi o to, aby członkami spółdzielni nie zostawały przypadkowe osoby, np. tylko po to, aby wziąć udział w głosowaniu podczas walnego zgromadzenia.

Trybunał stwierdził jednak także, iż osoby, które nie mają interesu polegającego na zaspokajaniu ich potrzeb mieszkaniowych, nie powinny wchodzić w poczet spółdzielców. Dla wielu prawników, zarządców spółdzielni mieszkaniowych, a także samych mieszkańców to bardzo dyskusyjne stwierdzenie. Może bowiem oznaczać, że spółdzielca wynajmujący swoje mieszkanie powinien stracić członkostwo w spółdzielni, gdyż nie realizuje swoich celów mieszkaniowych.

Trybunał jasno wyraził, że jeśli ktoś nastawia się wyłącznie na zarobek, a nie bierze nawet pod uwagę zamieszkiwania w lokalu podlegającym spółdzielni, nie powinien zostać przyjęty w poczet członków. Argumentacja jest dość prosta. Przyjmowanie członków oczekujących może prowadzić do sytuacji, w których będą mieli realny wpływ na zarządzanie spółdzielnią, uczestnicząc w podejmowaniu uchwał. Mogą tym samym przesądzać o prawach i obowiązkach tych członków, którym zależy na odpowiednim rozwoju spółdzielni, bowiem rzeczywiście na jej terenie mieszkają. Niedopuszczalne jest bowiem, by podmioty niemające interesu w realizacji ustawowych celów danej spółdzielni mogły osłabiać możliwość wpływania na decyzje przez członków, których potrzeby mieszkaniowe zaspokajane są przez tę spółdzielnię. ©?

OPINIA EKSPERTA

Trybunał Konstytucyjny wskazał ustawodawcy, które przepisy dotyczące prawa spółdzielczego wymagają szybkiej reakcji. Problem jednak w tym, że póki się jej nie doczekamy, tak naprawdę nie wiemy, jaki stan obowiązuje obecnie.

Czy członkowie spółdzielni, którzy nie zamieszkują w mieszkaniach podlegających spółdzielni, mogą czuć się zagrożeni? Moim zdaniem mogą. Wraz z wynajmem mieszkania członek spółdzielni może obawiać się, że przestają być zaspokajane jego potrzeby mieszkaniowe. A co za tym idzie – przysługujące mu prawa mogą zostać ograniczone. Przede wszystkim te niejasności zasieją ziarno wątpliwości wśród spółdzielców, czy najem wciąż będzie opłacalny. Przepisy są bowiem obecnie na tyle zagmatwane, że uważam, iż władze niektórych spółdzielni mogą je rozumieć w taki sposób, że prawo do bycia członkiem mają wyłącznie osoby, które po pierwsze mają prawo do lokalu, a po drugie w nim zamieszkują lub w ostateczności udostępniają go najbliższej rodzinie.

Dopiero gdy któryś wykluczony spółdzielca skieruje sprawę do sądu i sąd rozstrzygnie spór, będziemy znali odpowiedź na pytanie, co w praktyce oznacza wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Ale czy warto ryzykować i być tym, który będzie walczył w sądzie ze spółdzielnią? To musi ocenić każdy indywidualnie. Moim zdaniem interpretacja niekorzystna dla wynajmujących to mimo wszystko istotne ograniczenie prawa swobodnego rozporządzania swoimi prawami, dlatego podejrzewam, że ostatecznie okaże się, iż wynajmować wolno.

Dla jasności: to nie trybunał jest tutaj winny. Sprawę skomplikował ustawodawca, konstruując przepisy, które trudno zrozumieć nawet ekspertom.

Chcesz wiedzieć czy czy każdy musi płacić za windę, a co z grillowaniem na balkonie. Oto, jaką władzę ma spółdzielnia mieszkaniowa:

Czy każdy musi płacić za windę, co z grillowaniem na balkonie. Sprawdź, co może spółdzielnia