Obecnie, jeżeli prezes UOKiK chce, aby dane postanowienie zostało uznane za niedozwolone, musi najpierw złożyć pozew do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dopiero po wydaniu prawomocnego orzeczenia może je wpisać do prowadzonego przez siebie rejestru, a następnie skontrolować, czy przedsiębiorca przestał używać takiej klauzuli. Zdaniem projektodawcy taki tryb jest zbyt czasochłonny i mało efektywny, jeżeli chodzi o ochronę konsumentów. Dlatego też proponuje odwrócenie tej sytuacji – najpierw prezes UOKiK stwierdzi abuzywność, a dopiero po tym przedsiębiorca będzie mógł poskarżyć się na tę decyzję do SOKiK. Ten pomysł budzi wśród prawników skrajne emocje.

Zdaniem dr Małgorzaty Sekuły-Leleno, radcy prawnego i wykładowcy Uczelni Łazarskiego, taki tryb pozwoli odciążyć sądy i usprawnić całe postępowanie. Z kolei Marta Balcerowska, radca prawny z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, zauważa, że zmiany mogą mieć pozytywne skutki także dla przedsiębiorców. Zwiększą bowiem ich pewność prawną.

– Po pierwsze, różnie interpretowaną rozszerzoną prawomocność wyroków SOKiK zastąpi decyzja, która będzie skuteczna wobec konkretnego przedsiębiorcy stosującego wzorzec oraz wobec wszystkich konsumentów, którzy zawarli z nim umowę. Po drugie, w miejsce prowadzonego obecnie przez UOKiK rejestru klauzul niedozwolonych, który jest niezwykle obszerny (6044 postanowień) i nieczytelny (brak uzasadnień), wszedłby rejestr decyzji wraz z uzasadnieniami – wylicza mecenas Balcerowska.

Zupełnie inaczej ocenia propozycję Jacek Świeca, radca prawny, partner zarządzający w kancelarii Świeca i Wspólnicy. Jego zdaniem to, co proponuje rząd, to zamach na regułę trójpodziału władz: prezes UOKiK zostanie bowiem wyposażony w instrumenty przynależne organom wymiaru sprawiedliwości.

– Prezes UOKiK autorytarnie i – co należy przypomnieć – w ramach uznania administracyjnego będzie decydował, które klauzule powinny zostać zakazane. W obecnej chwili jest to domena sądownictwa antymonopolowego i nie można, używając argumentów o przewlekłości postępowania, pozbawiać sądownictwa jego kompetencji – komentuje mecenas Świeca.

Proponuje więc inne rozwiązanie, np. przekazanie tych spraw referendarzom sądowym.

– Sprawy antymonopolowe są zbyt dyskusyjne, aby zrezygnować z ich rozpoznawania przez niezawisłe organy, zaś konstytucje wszystkich cywilizowanych państw jasno określają, że wymiar sprawiedliwości sprawowany jest wyłącznie przez sądy – kwituje prawnik.

Etap legislacyjny

Projekt w uzgodnieniach