Sprawa dotyczyła zasiedzenia służebności gruntowej na działkach należących do małżeństwa J. Chodziło o linie energetyczne, zamontowane na ich działce w powiecie grudziądzkim przez dawny zakład energetyczny z Torunia. Obecnym właścicielem uruchomionej w 1970 r. linii wysokiego napięcia oraz oddanej do użytku w latach 1987–88 linii średniego napięcia wraz ze stacją transformatorową jest firma energetyczna E. O ile jednak dla linii średniego napięcia i stacji trafo ówczesny toruński ZE uzyskał stosowne decyzje administracyjne zezwalające na posadowienie na działkach państwa J., o tyle dla linii wysokiego napięcia firma E nie była w stanie przekazać żadnych oficjalnych dokumentów, poza kopiami protokołów odbioru technicznego, mapami i innymi dokumentami. Brakowało jakiejkolwiek decyzji lub orzeczenia w przedmiocie posadowienia instalacji.

Sąd I instancji postanowił o zasiedzeniu służebności gruntowej odpowiadającej służebności przesyłu w obydwu wypadkach, przy czym w odniesieniu do linii wysokiego napięcia przyjął – jako termin zasiedzenia – rok 2000. Wynikało to z przyjęcia 30-letniego terminu zasiedzenia służebności w złej wierze (gdyż właściciel linii nie przedstawił dokumentów uzasadniających takie zajęcie gruntu).

W apelacji właściciele gruntów powołali się m.in. właśnie na to, że przedsiębiorstwo nie pokazało oryginalnych dokumentów dowodzących uprawnienie do służebności gruntowej. Apelacja została oddalona. Sąd Najwyższy zmienił to orzeczenie, ale tylko w zakresie zasiedzenia służebności dotyczącej linii średniego napięcia i stacji transformatorowej. W tym wypadku SN przypomniał, że ZE Toruń, a za nim firma E dysponuje stosowną decyzją administracyjną potwierdzającą uprawnienie do korzystania z gruntu w celu przeprowadzenia i utrzymywania linii energetycznej. Wobec tego służebność nie mogła być zasiedziana i w tym zakresie SN zmienił orzeczenia sądów I i II instancji, i oddalił wniosek.

SN utrzymał jednak orzeczenie co do zasiedzenia służebności w stosunku do linii wysokiego napięcia, oddanej do użytku 44 lata temu, mimo braku kompletnej dokumentacji. Podkreślił, że prawidłowo ustalono datę zasiedzenia.

– Często w takich sprawach strony przedstawiają dokumenty, nawet niebędące odpisami, są to niekiedy tylko kserokopie jakichś starych dokumentów. Można jednak dowodzić swego uprawnienia innymi dokumentami, np. mapami, wykresami, protokołami odbiorczymi, gdy wskazują one jednoznacznie na określone uprawnienie strony – powiedział sędzia Wojciech Katner.

ORZECZNICTWO

Postanowienie Sądu Najwyższego z 21 stycznia 2014 r., sygn. IV CSK 203/14.