statystyki

Możemy żądać rozwiązania umowy, jeśli zawierając ją, byliśmy w błędzie

autor: Piotr Pieńkosz05.01.2015, 18:00
konsument, umowa

Mamy prawo żądania usunięcia skutków nieuczciwej praktyki.źródło: ShutterStock

Kilka tygodni temu odwiedzili mnie przedstawiciele firmy energetycznej. Ich ubiór i zachowanie sugerowały, że reprezentują dotychczasowego dostawcę. Zaproponowali mi zmianę taryfy na korzystniejszą – pisze pani Monika. – Podpisałam więc umowę w przekonaniu, że zmieniam taryfę, ale nie firmę, która dostarcza mi energię. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy po kilku dniach z przedsiębiorstwa, którego byłam wieloletnią klientką, przyszło pismo informujące, że właśnie wypowiedziałam umowę na dostawę energii – dodaje

Reklama


Agenci, którzy odwiedzili panią Monikę, w rzeczywistości – jak pisze czytelniczka – reprezentowali zupełnie inną firmę. Podpisując z nimi umowę, de facto zmieniła dostawcę energii. Jednym z dokumentów, które podpisała, było pełnomocnictwo dla nowej firmy do wypowiedzenia umowy z poprzednim dostawcą. Pani Monika przekonuje, że była pewna, że ma do czynienia z przedstawicielami firmy, której jest klientką. Kiedy jednak zorientowała się i chciała wypowiedzieć umowę, nowa firma jej odmówiła, bo minęło ponad 10 dni od jej zawarcia. Czytelniczka zastanawia się, czy może zrobić coś jeszcze, by uwolnić się od kontraktu z nowym dostawcą energii i wrócić do starego, sprawdzonego. Nie chce przy tym płacić kar umownych. – Czy nie powinno być tak, że wspomniane 10 dni należy liczyć od momentu, gdy klient dowiedział się, że wprowadzono go w błąd – zastanawia się kobieta.

Przypadek pani Moniki nie jest, niestety, odosobniony. Nietrudno o firmy, które próbują sprzedać swoje produkty lub usługi, wykorzystując autorytet uznanych przedsiębiorców. Nie chodzi przy tym o podszywanie się wprost pod inną firmę, bo to jest surowo karane, ale stosowanie takich trików handlowych, które powodują, że konsument jest przekonany, że kontaktuje się ze znanym sobie przedsiębiorcą, mimo że w rzeczywistości tak nie jest. W 2012 r. głośna była sprawa firmy Telekomunikacja Dzień Dobry SA, która sprzedawała swoje usługi klientom, wykorzystując fakt, że ci ostatni mieli wrażenie, że zawierają umowę z Telekomunikacją Polską SA (obecnie Orange Polska). Konsultanci pierwszej z firm dzwonili do klientów, przedstawiając się jako Telekomunikacja Dzień Dobry. Chodziło o nazwę firmy, ale konsumenci myśleli, że dzwoni Telekomunikacja Polska, a „dzień dobry” to zwrot grzecznościowy.

W przypadku opisanym przez panią Monikę niewątpliwie mamy do czynienia z umową zawartą poza lokalem przedsiębiorcy. W związku z tym przysługuje jej prawo odstąpienia od umowy bez podania przyczyny w terminie 10 dni od jej zawarcia. Gdyby umowa zawarta została po 25 grudnia ubiegłego roku, byłoby to 14 dni, ale w tym przypadku nie ma to znaczenia. Jeśli wspomniany termin już upłynął, prawo odstąpienia od umowy wygasa, chyba że zajdą szczególne okoliczności. Do tych ostatnich należy zaliczyć sytuację, w której przedsiębiorca nie poinformował klienta o przysługującym mu prawie do odstąpienia od umowy. W opisywanym przypadku firma raczej dopełniła formalności, umieszczając stosowny zapis w umowie, czego pani Monika mogła nie zauważyć.


Pozostało jeszcze 63% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama