Sędziowie postanowili walczyć o wyrównanie stawek przysługujących im za zwrot kosztów dojazdów z miejsca zamieszkania do siedziby sądu. I to za dwa lata wstecz. Do 1 stycznia 2015 r. stawki te różniły się w zależności od tego, w jakim okręgu sędzia pełni służbę. Ci, którzy poczuli się poszkodowani nierównym traktowaniem, będą więc wszczynać procesy przed sądami pracy. Odpowiedni wzór pozwu przygotowało już Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”.

– Formalna decyzja jeszcze nie zapadła, ale jestem przekonany, że będzie on dostępny dla wszystkich sędziów, niezależnie od tego, czy są oni członkami stowarzyszenia, czy nie – przewiduje Łukasz Piebiak, sędzia z warszawskiego oddziału Iustitii.

Jego zdaniem zainteresowanie akcją wnoszenia pozwów będzie duże, bo środowisko zostało mocno rozsierdzone przez obcięcie przez resort sprawiedliwości kilometrówek do 30 gr.

Swoboda dyrektora

Wzór obejmuje lata 2012 i 2013. To właśnie za ten okres sędziowie będą w pierwszej kolejności domagać się zwrotu realnych kosztów przejazdów z miejsca zamieszkania do siedziby sądu. Wartość przedmiotu sporu różni się w zależności od tego, ile kilometrów muszą codziennie pokonać w drodze do pracy oraz – co istotne – od tego, w jakim okręgu orzekają. Dyrektorzy poszczególnych sądów mieli bowiem swobodę w wyznaczaniu stawki zwrotu.

Roszczenie będzie wyliczane w następujący sposób: liczba przejechanych kilometrów pomnożona przez różnicę pomiędzy maksymalną stawką za 1 km ustaloną w rozporządzeniu ministra infrastruktury (Dz.U. z 2002 r. nr 27, poz. 271 ze zm.), a stawką ustaloną przez poszczególnych dyrektorów sądów. Stawka wskazana w rozporządzeniu wynosi 83 gr dla samochodów o pojemności silnika powyżej 900 cm[3] oraz 52 gr dla tych, które mają pojemność mniejszą. Natomiast obniżona stawka ustalana przez dyrektorów wahała się od 60 do nawet 41 gr.

Nierówne traktowanie

Właśnie te różnice w stawkach są jednym z argumentów, które pojawiają się we wzorze pozwu. Sędziowie wskazują bowiem na art. 32 konstytucji, stanowiący zasadę równości i niedyskryminacji wobec prawa. „Nie istnieje więc możliwość różnicowania sytuacji związanej z wynagrodzeniem sędziego między innymi w zależności od okręgu sądowego, w którym pełni służbę” – czytamy we wzorze pozwu. Sędziowie wskazują, że na terenie Polski nie istnieją tak duże różnice w cenach paliw czy kosztach związanych z eksploatacją pojazdu, które uzasadniałyby różnicowanie stawek za kilometrówki.

We wzorze podkreślono, że „powierzenie przez ustawodawcę kompetencji do ustalenia przez pracodawcę, a w istocie dyrektora sądu, stawek przebiegu za 1 km nie miało na celu dyskryminacji sędziów sądów powszechnych w zależności od okręgu, w jakim pełnią służbę (...)”. Przywołano również art. 95 par. 3 prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 427 ze zm.). Zgodnie z nim „sędziemu przysługuje zwrot kosztów przejazdu z miejsca zamieszkania do siedziby sądu, ustalonych na zasadach obowiązujących przy ustalaniu wysokości należności przysługujących pracownikom z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju”. I jak wskazano we wzorze pozwu, przepis ten ma na celu „zapewnić równy status ekonomiczny sędziów”. Powołano się również m.in. na argument, że sytuacja sędziów zamieszkujących poza siedzibą sądu jest gorsza niż biegłych czy świadków. Ci bowiem otrzymują pełny zwrot kosztów dojazdu do sądu.

Drugi etap

W drugiej kolejności sędziowie mają zamiar wnosić pozwy będące efektem rozporządzenia ministra sprawiedliwości w sprawie określenia w roku 2015 wysokości zwrotu kosztów przejazdu sędziego z miejsca zamieszkania do siedziby sądu. Na jego mocy od stycznia wszyscy sędziowie w całej Polsce otrzymują kilometrówki w wysokości 30 gr.

– Ta kwota absolutnie nie pokryje kosztów związanych z dojazdami sędziów do pracy. Będą więc wnosić o jej podniesienie do takiej wysokości, która zapewni realny zwrot ponoszonych kosztów – tłumaczy sędzia Piebiak.

Zapowiada, że pierwszych tego typu pozwów można spodziewać się nie wcześniej niż w lutym br.

– W styczniu bowiem powstanie pierwsze roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej obniżeniem stawki sędziom dojeżdżającym – wyjaśnia.

Wzór tych pozwów jest właśnie przygotowywany.

– Zapewne pojawi się tam również argument o nierównym traktowaniu, chociaż już nie w obrębie stanu sędziowskiego. Będziemy wykazywali, że sędziowie są gorzej traktowani niż np. parlamentarzyści, ale też świadkowie czy biegli przyjeżdżający na rozprawy. Przedstawiciele tych oraz wielu innych grup bowiem otrzymują, i będą nadal otrzymywać, zwrot kosztów przejazdu w pełnej, a nie tak jak w wypadku sędziów, znacznie obniżonej wysokości – zapowiada Łukasz Piebiak.

Jak mówi Patrycja Loose, rzecznik prasowy Ministerstwa Sprawiedliwości, resort nie ma informacji na temat pozwów za lata 2012 i 2013. I, jak dodaje, w budżecie na rok 2015 nie zostały zaplanowane wydatki na realizację tego typu ewentualnych roszczeń zasądzonych przez sądy.