Artykuł 408 k.p.c. zamyka drogę do sądu tym, którzy starają się o wznowienie postępowania po upływie pięciu lat od uprawomocnienia się wyroku. Mogą to osiągnąć tylko w dwóch przypadkach: jeśli byli pozbawieni możności działania lub nie byli należycie reprezentowani. A to za mało. Takie jest sedno skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 21/14) złożonej do Trybunału Konstytucyjnego przez adwokata Andrzeja Sieradzkiego. Wnosi w niej o stwierdzenie niezgodności art. 408 k.p.c. z ustawą zasadniczą.

Arbitralny termin

W sprawie prowadzonej przez mecenasa Sieradzkiego (chodziło o spór ze spółdzielnią mieszkaniową) okazało się, że w składzie Sądu Najwyższego, który rozpoznawał skargę kasacyjną, zasiadał ten sam sędzia, który orzekał wcześniej także w sądzie apelacyjnym. Prawnik wystąpił więc do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ze skargą na naruszenie przepisów Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

– Trybunał doszedł do przekonania, że w sprawie doszło do naruszenia prawa do rzetelnego procesu (art. 6 konwencji) i zasądził na rzecz mojej klientki odszkodowanie. Po uzyskaniu przez wyrok ETPC waloru ostateczności postanowiliśmy wystąpić do Sądu Najwyższego ze skargą o wznowienie postępowania na podstawie art. 407 par. 1 k.p.c. – opisuje mecenas Sieradzki.

Zgodnie z tym przepisem można żądać wznowienia procesu z powodu nieważności, jeżeli w składzie sądu zasiadała osoba nieuprawniona.

– W drodze postanowienia Sąd Najwyższy naszą skargę jednak odrzucił, uzasadniając to upływem prekluzyjnego terminu do złożenia skargi o wznowienie z art. 408 k.p.c. Od pierwotnego rozstrzygnięcia SN minęło bowiem już ponad 5 lat – mówi dalej prawnik.

W ocenie adwokata przez redakcję art. 408 k.p.c. w sposób nieuprawniony zamknięto jego klientce drogę do sądu. Dlatego też zdecydował się zwrócić do TK.

– Arbitralnie przewidziany w tym przepisie termin prekluzyjny definitywnie zamyka drogę sądową do wznowienia postępowania. Wprowadzając go, ustawodawca dał wyraz prymatowi wartości, jaką jest stabilność prawomocnego orzeczenia sądowego, nad wartością w postaci możliwości uchylenia – nawet prawomocnego – orzeczenia sądowego w sytuacji słuszności skargi obywatela. W mojej ocenie niesłusznie i niezgodnie z konstytucją – akcentuje mecenas Sieradzki.

Orzeczenie ważniejsze

W podobnym tonie wypowiada się również adwokat dr Magdalena Matusiak-Frącczak.

– Oczywiście, trwałość orzeczeń sądowych jest wartością, którą należy chronić. Z drugiej strony mamy jednak prawo strony do sprawiedliwego procesu (art. 45 ust. 1 konstytucji), które powinno być czytane razem z art. 2 konstytucji, który stanowi, że Polska jest demokratycznym państwem prawa urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Co jest ważniejsze? Pozostawienie w obrocie prawnym wadliwego wyroku czy zapewnienie obywatelom prawa do sprawiedliwego procesu? – pyta.

Prawniczka podnosi, że ze stosowaniem art. 408 pojawiają się i inne problemy wskazujące na to, że rezygnacja z 5-letniego terminu byłaby zasadna. Warto – jak mówi – zerknąć na przesłanki wznowienia z art. 403 par. 1 k.p.c., czyli w sytuacji gdy wyrok jest oparty np. na sfałszowanym dokumencie albo został uzyskany za pomocą przestępstwa.

– Sądy dla wznowienia postępowania na podstawie art. 404 k.p.c. wymagają istniejącego prawomocnego orzeczenia w sprawie karnej. Może się więc zdarzyć, że zanim pokrzywdzony przestępstwem doprowadzi do prawomocnego skazania sprawcy, upłynie 5-letni termin na wznowienie postępowania – mówi mec. Matusiak-Frącczak. I stawia kolejne pytania. – Czy w związku z tym np. wydanie wyroku w oparciu o sfałszowany dokument stanowi zapewnienie prawa do sprawiedliwego procesu? Czy nałożenie na kogoś obowiązku spłaty znacznej sumy pieniędzy na podstawie sfałszowanego podpisu pod umową jest sprawiedliwe? Czy konstytucja akceptuje sytuację, w której nie można wznowić postępowania pomimo orzeczenia przez TK o niezgodności z konstytucją aktu prawnego, na którym został oparty wyrok? – akcentuje mecenas Matusiak-Frącczak.

W jej opinii zwrócić też należy uwagę na brak korelacji pomiędzy terminem do wznowienia postępowania a przepisami dotyczącymi przedawnienia roszczeń.

– Może bowiem dojść do sytuacji, gdy strona świadoma wadliwości postępowania wykorzystuje sytuację, wyczekuje (np. z wystąpieniem o nadanie klauzuli wykonalności) i dopiero po 5 latach podejmuje dalsze działania, wiedząc, że strona pokrzywdzona tym wyrokiem już nic nie może zrobić (termin przedawnienia roszczenia stwierdzonego prawomocnym wyrokiem wynosi 10 lat) – opisuje prawniczka.

I dodaje, że ustawodawca dostrzegł ten problem w sprawach karnych i wydłużył termin przedawnienia roszczeń o naprawienie szkody wynikłej ze zbrodni lub występku do 20 lat.

– Czy nie mógł więc podobnej logiki zastosować do skargi o wznowienie postępowania cywilnego – podnosi Magdalena Matusiak-Frącczak.

Zasada bez racji

Jak podkreśla dr Jacek Skrzydło, adwokat, członek komisji ds. postępowań konstytucyjnych Naczelnej Rady Adwokackiej, ze skargą wiąże się kolejny problem. Chodzi o uchwałę składu siedmiu sędziów SN z 2010 r. (sygn. akt III CzP 16/10), dotyczącą możliwości wznowienia spraw po uzyskaniu korzystnego dla strony orzeczenia ETPC.

– W uchwale tej SN wskazał, że ostateczny wyrok strasburskiego trybunału, w którym stwierdzono naruszenie prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy przez sąd, nie stanowi podstawy do wznowienia postępowania cywilnego w kraju – przypomina adwokat.

W jego ocenie uchwała ta, choć kontrowersyjna, stanowi zasadę prawną, a tym samym SN mógł odrzucić skargę mecenasa Sieradzkiego.

– Uchwała ta jest oczywiście błędna jako sprzeczna z artykułem 9 konstytucji, który mówi, że Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego, a także z art. 46 konwencji o ochronie praw człowieka mówiącym, że państwa są zobowiązane do przestrzegania ostatecznego wyroku trybunału we wszystkich sprawach, w których są stroną – komentuje mec. Skrzydło.

– W sprawach karnych, administracyjnych, podatkowych orzeczenie sądu międzynarodowego jest podstawą wznowienia i jeżeli chodzi o orzecznictwo izby Karnej Sądu Najwyższego, to jest ono w tej mierze wzorcowe. Podejście Izby Cywilnej jest już niestety zupełnie inne – podkreśla adwokat.

Czy orzekanie w oparciu o sfałszowany dokument stanowi sprawiedliwy proces?